Nie tylko drobni wchodzą na górce

Jagoda Fryc
opublikowano: 2014-04-22 00:00

Krajowe TFI lubią żerować na zwyżce popularności określonych grup funduszy. Zwabieni klienci wpadają czasem na minę

Kupuj tanio, sprzedaj drogo — to podstawowa zasada każdego inwestora. Ale bywa odwrotnie, gdy chciwość i emocje biorą górę. Błądzą nie tylko drobni gracze, ale też zarządzający funduszami.

Lekcja z historii

Najjaskrawszym przykładem próby wskakiwania do rozpędzonego pociągu i popychania do niego klientów była poprzednia hossa. W jej szczycie w 2007 r. powstało 7 funduszy akcji małych i średnich spółek. TFI masowo wykorzystywały sprzyjającą koniunkturę giełdową, a nic tak nie działa na wyobraźnię inwestorów, jak wysokie historyczne stopy zwrotu, które nierzadko przekraczały nawet 60 proc. Szybko okazało się jednak, że ten rozpędzony pociąg był blisko stacji docelowej. Zanim jednak doszło do załamania indeksów, trochę kapitału popłynęło do portfeli funduszowych debiutantów. Dość powiedzieć, że Skarbiec Małych i Średnich Spółek, który powstał w czerwcu 2007 r., w zaledwie kilka tygodni od uruchomienia zdobył blisko 300 mln zł. Popularność była tak duża, że TFI zdecydowało się zawiesić przyjmowanie wpłat. Ci, którzy wtedy kupili jednostki, po roku znaleźli się 50 proc. pod kreską i do dziś nie odrobili jeszcze całości strat. Kiedy zapadła decyzja, że Polska będzie gospodarzem EURO 2012, TFI rzuciły się też na spółki budowlane. Część powierników stworzyła nawet fundusze dedykowane temu sektorowi. Jednym z nich był Allianz Budownictwo 2012, który powstał w listopadzie 2007 r. Klienci nie doczekali się jednak zysków. Po niespełna roku działalności jednostka zanurkowała o 40 proc. W połowie 2011 r. TFI podjęło decyzję o zmianie strategii funduszu. W nowej odsłonie, jako Allianz Selektywny dziś notowany jest około 8 proc. poniżej wartości początkowej. Lepszego momentu na start funduszu jak 2012 r., kiedy gospodarka europejska tonęła w kryzysie, nie mógł sobie wybrać również Krzysztof Rybiński. Jego autorski fundusz Eurogeddon, utworzony z wielkim rozmachem marketingowym, miał być schronieniem przed skutkami rozpadu strefy euro. Zwolenników tych kasandrycznych wizji nie było zbyt wielu, bo aktywa nie przekraczały nigdy 3 mln zł. Fundusz jest od początku działalności 60 proc. pod kreską.

Nauczka z teraźniejszości

Wydawać by się mogło, że z bolesnej lekcji historii zarówno powiernicy, jak i klienci wyciągnęli wnioski. Okazuje się jednak, że błędy powtarzane są i dziś. W 2012 r. fundusze akcji tureckich były prawdziwym hitem inwestycyjnym — średnio zarobiły ponad 50 proc. To zadziałało jak magnes. Z początkiem 2013 r. inwestorzy wpadli w szał zakupów jednostek uczestnictwa. Świeży kapitał płynął do funduszowych portfeli szerokim strumieniem: w ciągu zaledwie kilku miesięcy Investor Turcja zdołał podwoić aktywa, a Arka BZ WBK Akcji Tureckich przyciągnęła ponad 150 mln zł. Beneficjentem tej mody chciał też zostać Union Investment. Towarzystwo dokładnie rok temu, w kwietniu, utworzyło fundusz akcji tureckich. Miesiąc później przez giełdę w Stambule przetoczyła się fala spadków, a inwestycja w szczycie popularności odbiła się na klientach Uniona rykoszetem. I choć widać dziś pierwsze symptomy poprawy na tamtejszym rynku, bo od początku tego roku główny indeks w Turcji zyskuje 8,6 proc., to jednak wciąż w skali dwunastu miesięcy pozostaje ponad 11 proc. pod kreską. W tym czasie posiadacze jednostek UniAkcje Turcja stracili jedną trzecią zainwestowanego kapitału. Dobrego „timingu” nie miał też Skarbiec Top Brands utworzony pod koniec lutego tego roku, czyli niemalże w przeddzień korekty w USA, która w największym stopniu dotknęła spółki z indeksu Nasdaq. A to m.in. tam fundusz szuka zysków. Po niespełna dwóch miesiącach klienci są 11 proc. pod kreską. Zarządzający Michał Cichosz przekonuje jednak, że po przecenie na Wall Street to idealny moment na zakup jednostek.

300 mln zł Tyle pieniędzy w zaledwie kilka tygodni napłynęło do funduszu małych i średnich spółek Skarbca TFI w szczycie hossy w 2007 r. Marketingowy strzał w dziesiątkę dla TFI okazał się jednak dla klientów inwestycyjną porażką.