Nie wszyscy chodzą z głową w chmurze

opublikowano: 10-06-2015, 00:00

Budując środowisko IT, trzeba się kierować potrzebami firmy a nie modą.

Zdaniem wielu specjalistów wszystkie rozwiązania informatyczne są równe, ale chmura jest… najrówniejsza. Rzeczywiście, nie da się przecenić zalet teleinformatyki w formie usługi zwanej chmurą obliczeniową (ang. cloud computing). Ale czy to jedynie słuszny pomysł na „ucyfrowienie” firmy? Niekoniecznie. Niekiedy lepiej pozostać wiernym systemom stacjonarnym.

— Walka zwolenników rozwiązań stacjonarnych i w chmurze trwa. Nie da się jednoznacznie rozstrzygnąć, która technologia jest lepsza. To zależy od oczekiwań firm — uważa Robert Miernik z Simple.

Co przemawia za wdrożeniami chmurowymi? Jacek Piotrowski z Oracle, który odpowiada za takie przedsięwzięcia w Europie Środkowej i Wschodniej, zwraca uwagę na niższy próg wejścia. Klienta omijają koszty zakupu sprzętu i oprogramowania, a także zapewnienia miejsca w centrum danych i utrzymania środowiska.

— W tej sytuacji użytkownikom biznesowym łatwiej podjąć decyzję o wprowadzeniu potrzebnej aplikacji — mogą ją z powodzeniem sfinansować ze swoich budżetów operacyjnych, bez konieczności korzystania ze znaczących budżetów inwestycyjnych — mówi Jacek Piotrowski.

A Leszek Hołda, szef Integrated Solutions, spółki należącej do Orange Polska, podkreśla, że chmura zdaje egzamin w firmach wielooddziałowych, które np. mają

rozbudowaną sieć handlową lub produkcyjną. — Im bardziej rozproszona struktura spółki, tym większe zapotrzebowanie na chmurę. Jak zaznaczają menedżerowie w takich firmach, wdrożenia w wydaniu cloudowym są łatwiejsze i szybciej można korzystać z nowej infrastruktury, zachowując ciągłość działania — tłumaczy prezes Hołda. Są jednak sytuacje, kiedy chmura jest zbędna. A wynika to — zdaniem Roberta Miernika — z najważniejszych cech cloud computingu: mobilności, skalowalności i bezpieczeństwa. — Co do mobilności — nie każda inwestycja kładzie nacisk na dostępność usług spoza sieci macierzystej, czasem wręcz jest to niepożądane. Co więcej: korzystając z chmury, jesteśmy uzależnieni od dostawców internetu — wyjaśnia przedstawiciel Simple.

Jeśli chodzi o skalowalność — nader często infrastruktura IT klienta jest wystarczająco rozbudowana, a wymagania systemu na tyle określone i stałe, że wyprowadzanie ich poza aktualne zaplecze nie ma uzasadnienia. Wreszcie bezpieczeństwo — nierzadko użytkownik ma dane (m.in. szczegóły receptur czy technologii lub bardzo wrażliwe informacje finansowe), których do sieci wysyłać nie chce.

— Nie można zapominać, że chmura nie jest bezawaryjna. Często nie mamy nad nią żadnej kontroli i trudno o pewność, że nasze dane nie zostaną utracone lub nie dostaną się w niepowołane ręce — dodaje Robert Miernik.

Do tego dochodzą aspekty prawne. Jak przewiduje Jacek Piotrowski, IT w modelu stacjonarnym jeszcze przez jakiś czas będą wybierały firmy, które do lokalnego przetwarzania danych zobowiązują przepisy wewnętrzne lub zewnętrzne. Poza tym tyle zainwestowały w duże centra danych i rozbudowane struktury informatyczne, że raczej będą się skłaniały ku tradycyjnym instalacjom.

— Ale coraz więcej spółek, zachowując obsługę głównych systemów informatycznych, procesy nie najważniejsze dla ich biznesu, np. miękki HR czy marketing, realizują z pomocą narzędzi chmurowych — wskazuje Jacek Piotrowski.

Tradycja czy postęp? Najnowsze tendencje czy sprawdzone patenty? Okrągłe otwory zatyka się okrągłymi kołkami, a kwadratowe — kwadratowymi — mawiają Amerykanie. Nie to rozwiązanie jest dobre, które zalecają marketingowcy, lecz to, które najlepiej pasuje do specyfiki firmy i rynku.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Mirosław Konkel

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy