Nie wszyscy lubią molochy

opublikowano: 30-12-2018, 22:00

Historia firmy Play & Win to dzieje rodziny Pauliny i Rafała Cechinich

LIDER MAŁOPOLSKI — PLAY & WIN (20. MIEJSCE W KRAJU)

Pracuję w rodzinnej firmie budowlanej, a żona najpierw prowadziła pub, później kawiarnię, ale od dawna chciała otworzyć swój sklep. Pierwotnie miały to być ubrania. Gdy odchowaliśmy córkę uznaliśmy, że to odpowiedni czas na start. Zaczęliśmy się rozglądać za dostawcami i miejscem na stacjonarny sklep. Byliśmy praktycznie o krok od realizacji pomysłu, gdy dowiedzieliśmy się, że znów zostaniemy rodzicami — opowiada Rafał Cechini.

Plany trzeba było odłożyć. Z małym dzieckiem na ręku nie da się prawidłowo i skutecznie zarządzać, sprawdzać i prowadzić biznesu. Wtedy z Belgii przyjechał w odwiedziny kuzyn pani Pauliny Cechini. Miał mały naprawdę fantastyczny portfel.

— Bardzo mi sie spodobał. Otrzymałem od niego taki sam. I okazało się, że gdzie się nie pojawiłem tam każdy pytał skąd mam taki fajny portfel. Nie można było ich kupić w Polsce. I wtedy mnie olśniło. Jak ich nie ma, to zróbmy tak, aby były dostępne. Napisaliśmy do kilku różnych producentów portfeli oferujących wzory inne niż klasyczne z prośbą o współpracę. I tak powstał sklep www.slimwallet.pl — opowiada Rafał Cechini.

Sklepem zajęła się pani Paulina, towar był składowany w domu. Kiedy dziecko spało, mogła realizować zlecenia. Państwo Cechini chcieli jednak mieć w ofercie więcej marek i więcej towaru. Zaczęli szukać portfeli damskich. Do jednego z producentów właściciele Play & Win pojechali z myślą, że wezmą kilka modeli damskich na próbę.

— Kiedy dotarliśmy na miejsce, żona czuła się jak w raju, portfele, torebki, akcesoria. Zdecydowaliśmy w jednej chwili, że jak się mamy rozwijać, to na maksa i wzięliśmy wszystko — opisuje Rafał Cechini.

Mieli chwile załamania, gdy torebki nie chciały się sprzedawać, a rachunki rosły. Był moment kiedy chcieli zrezygnować, bo przedsięwzięcie wydawało się bez sensu. Z czasem jednak przybywało zamówień. Nie wszyscy klienci lubią wielkie sklepy. Lubią zadzwonić, porozmawiać, dopytać o szczegóły. Jak przyznają właściciele spółki Play & Win, odczuwają satysfakcję, kiedy czytają komentarze, że obsługa jest super i że klient na pewno wróci na kolejne zakupy. Na razie nie zatrudniają pracownika, radzą sobie we dwoje.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Barbara Warpechowska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu