Problemy sektora przemysłowego z dostawami komponentów są jednym z głównych zagrożeń dla europejskiej gospodarki w ostatnich miesiącach roku. Najnowsze dane pokazują, że w motoryzacji problem przyjmuje potężne rozmiary. Na szczęście jednak motoryzacja pod tym względem różni się od innych branż. W przemyśle chemicznym czy maszynowym – cyklicznych branżach mających szerokie powiązania z całą gospodarką – produkcja wygląda solidnie.
W środę Eurostat podał dane o produkcji przemysłowej dla krajów Unii Europejskiej. Postanowiłem wykorzystać tę okazję, by pokazać, jak reagują różne branże na coraz bardziej palący problem braku komponentów. O ile w pierwszej połowie roku problem ten przekładał się głównie na ceny, o tyle teraz zaczyna blokować też produkcję. Jak mocno?

Produkcja ogółem wzrosła w UE w sierpniu o 5,3 proc. rok do roku wobec wzrostu o 8,4 proc. w lipcu. Obserwujemy zatem spowolnienie. Rozbicie branżowe pokazuje, że dotyka ono gospodarkę bardzo nierównomiernie.
Produkcja w przemyśle motoryzacyjnym w UE była w sierpniu aż o 16 proc. niższa rok do roku. Jest to dla gospodarki istotny problem, ponieważ motoryzacja jest sercem europejskiego przemysłu – odpowiada za ok. 13 proc. produkcji w przetwórstwie, to więcej niż żywność. Wstrzymanie produkcji jest związane z brakiem mikroprocesorów. Co ciekawe, niektóre firmy zamykały ostatnio z tego powodu linie produkcyjne (np. Skoda), ale inne sygnalizowały przyspieszenie produkcji. Pozytywny trend kiełkuje jednak głównie w Azji. Jak pisze redakcyjny kolega Marcin Bołtryk, Toyota poinformowała ostatnio, że widzi poprawę w dostępie do mikroprocesorów i podnosi plany produkcyjne. Może wkrótce ten trend dotrze do Europy?
W innych ważnych cyklicznych branżach problem nie jest aż tak duży. Przynajmniej na razie. W sektorze chemicznym produkcja wzrosła w sierpniu o 6,8 proc. rok do roku, wobec 7,6 proc. w lipcu Spowolnienie jest widoczne, ale jest umiarkowane. Ten sektor odpowiada za 7,2 proc. produkcji w przetwórstwie i również jest silnie powiązany z innymi obszarami gospodarki – budownictwem, rolnictwem, FMCG. Jest to swego rodzaju papierek lakmusowy koniunktury. Nad producentami niektórych wyrobów chemicznych, na przykład nawozów, zbierają się jednak czarne chmury związane z rosnącymi cenami energii. Niektóre firmy zaczynają informować o ograniczeniach produkcji, m.in. amoniaku.
W sektorze maszynowym produkcja wzrosła w sierpniu o 10,7 proc. rok do roku, po wzroście o 15,3 proc. w lipcu. Zamówienia na maszyny generalnie rosną, ponieważ w przemyśle zwiększają się inwestycje. Na razie z zaspokojeniem tego popytu nie ma wielkiego problemu – przynajmniej nie na taką skalę, jak z zaspokojeniem popytu na samochody.
Pisałem już o tym, ale jeszcze powtórzę, że największe wyzwania czekają przemysł w czwartym kwartale. Na problemy z komponentami nałożą się rosnące ceny energii. Można z tego powodu oczekiwać poważniejszego spowolnienia produkcji, wykraczającego szerzej poza motoryzację. Dla przyszłej koniunktury ważne jest jednak, czy firmy utrzymają popyt inwestycyjny i potraktują spowolnienie jako zjawisko przejściowe. Jest to jak najbardziej możliwe.