Niebezpieczne gry w ubezpieczeniach

Multiagentowi Eu4ya grozi śmierć cywilna. To efekt oskarżeń, że nieczysto postępuje przy sprzedaży polis. Nie mamy sobie nic do zarzucenia — twierdzi krakowski pośrednik

Część firm ubezpieczeniowych posądza krakowskiego pośrednika finansowego Eu4ya (czytaj: „euforia”) o nieuczciwe praktyki. Padają oskarżenia o misselling, czyli sprzedaż klientom produktów, których nie potrzebują. Eu4ya nie pozostaje dłużna. „Działania wymierzone w naszą firmę mają za cel ochronę mniej konkurencyjnej oferty niektórych firm ubezpieczeniowych (…)” — twierdzi pośrednik.

Klasyczna socjotechnika

Eu4ya — podobnie jak inni pośrednicy finansowi — w obszarze ubezpieczeń specjalizowała się w sprzedaży polis inwestycyjnych powiązanych z ubezpieczeniowymi funduszami kapitałowymi. Te produkty wiążą klienta z ubezpieczycielem na wiele lat. Dlatego też towarzystwa są w stanie płacić kilka, a nawet kilkanaście tysięcy za nowego ubezpieczeniowego.

— Od kilku miesięcy otrzymujemy informacje od klientów o tym, że dzwonią do nich osoby przedstawiające się jako spółka Eu4ya. Powołują się przy tym na współpracę z Avivą lub Komisją Nadzoru Finansowego (KNF) i zadają pytania o posiadane ubezpieczenia. Ponadto zachęcają do umówienia się na spotkanie, podczas którego zwykle proponują rozwiązanie przez klientów posiadanych umów ubezpieczeń na życie i zastąpienie ich produktami oferowanymi przez inne podmioty. Podają przy tym niepełne informacje, co może wprowadzać ich w błąd — twierdzi Bohdan Białoruski, rzecznik Avivy.

Aviva nie jest jedynym podmiotem, który twierdzi, że sprzedawcy Eu4ya podawali się za współpracowników nadzoru finansowego czy też nieistniejących podmiotów. Podobne sygnały dotarły m.in. do Metlife Amplico i Aegona.

— Nieuczciwi pośrednicy — tacy jak Eu4ya — wykorzystują klasyczne techniki socjotechniczne. Dzwonią do przypadkowych osób i zadając im bardzo ogólne pytania, „wyciągają” informacje o tym, w jakiej firmie te osoby są ubezpieczone. Jednocześnie sugerują, iż działają w porozumieniu właśnie z tą firmą i niejako w jej imieniu chcą przedłożyć bardzo korzystne propozycje zmian do polis — mówi Iwona Ochocka, członek zarządu MetLife Amplico. Jej zdaniem, klienci często nie mają świadomości, że podsunięte do podpisu dokumenty to rezygnacja ze starej umowy i wniosek o zawarcie nowej u innego ubezpieczyciela. Krakowski pośrednik podpadł nie tylko ubezpieczycielom, ale także innym agentom. Złożyli skargę do Polskiej Izby Pośredników Ubezpieczeniowych i Finansowych. Jednak Adam Sankowski, jej prezes, rozkłada ręce. Krakowska firma nie jest sygnatariuszem kodeksu etyki izby i nie można jej ukarać.

— Działalność tej firmy szkodzi wizerunkowi zawodu agenta ubezpieczeniowego. Eu4ya sprzedaje klientom produkty, których nie potrzebują, bo już mają polisy z funduszami kapitałowymi. Robi to pod pozorem dbałości o ich interesy, podczas kiedy tak naprawdę chodzi o prowizję — mówi Adam Sankowski. Przestrzega, że wcześniejsze rozwiązanie polisy inwestycyjnej może ponadto dużo kosztować klienta. Ubezpieczyciele pobierają opłatę likwidacyjną, która w skrajnych przypadkach może pochłonąć całe oszczędności.

Wchodzi nadzór

Na początku ubezpieczyciele starali się walczyć z Eu4ya oświadczeniami, że nie mają z nią nic wspólnego. Ponieważ skargi i oświadczenia nie pomagały, postanowili pójść krok dalej i poskarżyli się nadzorowi.

— Do Komisji Nadzoru Finansowego napływały sygnały o możliwych nieprawidłowościach w działalności multiagenta. W związku z tym wezwaliśmy współpracujące z nim zakłady ubezpieczeń do złożenia wyjaśnień — mówi Łukasz Dajnowicz z KNF.

Kłopotliwe pytania nadzoru spowodowały, że ubezpieczyciele, których polisy sprzedawała Eu4ya, zaczęli przyglądać się temu, skąd firma przynosi klientów.

— Niektóre zakłady poinformowały o wypowiedzeniu umowy z agentem, a niektóre odpisały, że nie dostrzegają nieprawidłowości — twierdzi Łukasz Dajnowicz. Umowę krakowskiemu pośrednikowi wypowiedziała AXA.

— Pierwsze informacje o nieuczciwych praktykach firmy Eu4ya dostaliśmy z nadzoru w listopadzie ubiegłego roku. Zweryfikowaliśmy to, jednak wtedy sygnały się nie potwierdziły. Po kolejnym piśmie z komisji i po skargach od doradców z naszej sieci sprzedaży, wypowiedzieliśmy firmie Eu4ya umowę — mówi Aleksandra Leszczyńska z AXA Polska. Inny jej partner biznesowy — Generali — zaczął ją właśnie prześwietlać.

— W ostatnich dniach dotarły do nas niepokojące sygnały dotyczące praktyk stosowanych przez Eu4ya. Weryfikujemy te sygnały — mówi Paweł Wróbel, rzecznik Generali. Jeśli się potwierdzą, ubezpieczyciel zakończy współpracę z pośrednikiem.

Nie mamy sobie nic do zarzucenia

Eu4ya nie zgadza się z zarzutami, które stawia im część branży ubezpieczeniowej. Karol Szczygielski, prokurent firmy, podkreśla, że nie ma sobie ona nic do zarzucenia.

— Dostaliśmy z KNF list z pytaniami w tej sprawie. Przygotowujemy odpowiedź. Wdrożyliśmy w firmie procedury kontrolne, które mają sprawdzić, czy niektórzy z naszych współpracowników nie łamali zasad etycznych. Jeśli tak będzie, firma wyciągnie wobec nich konsekwencje — mówi Karol Szczygielski. Twierdzi, że władze spółki nic nie wiedzą na temat tego, że jej konsultanci w kontaktach z klientami powoływali się na inne podmioty niż Eu4ya, a w szczególności na nadzór finansowy. Pośrednik odpiera także zarzuty, że podczas procesu sprzedaży wprowadza klientów w błąd. Zaczął nawet zbierać od klientów, którzy kupili u niego polisę, oświadczenia o tym, że wiedzą o wszystkich kosztach i ryzyku związanym z likwidacją starego ubezpieczenia i zakupem nowego. Jego zdaniem, jest to zemsta firm, którym „ekspansywny model rozwoju Eu4ya” zaszkodził.

— Jesteśmy jednym z największych sprzedawców polis życiowych w Polsce. Współpracuje z nami kilkaset osób — mówi prokurent.

Jego zdaniem, firma nadal sprzedaje polisy życiowe AXA [trwa okres wypowiedzenia umowy — red.] i Generali. Szuka także kolejnych partnerów. W oświadczeniu opublikowanym na stronie internetowej Eu4ya informuje też, że „podjęte zostaną zdecydowane kroki prawne, w tym procesowe, celem obrony praw (…) przed działaniami innych podmiotów, naruszającymi przepisy o ochronie konkurencji, a także obrażające dobre imię zarówno naszej spółki, jak i naszych współpracowników”.

Polisy na cenzurowanym

Branża ubezpieczeniowa przykłada duże znaczenie do transparentności sprzedaży polis inwestycyjnych od połowy ubiegłego roku. Wówczas doszło do buntu klientów, którzy oskarżali zakłady o celowe wprowadzenie ich w błąd i oprotestowali wysokie opłaty likwidacyjne za wcześniejsze zerwanie ubezpieczenia. W efekcie ubezpieczyciele zaczęli mocno dbać o jakość sprzedaży polis z ubezpieczeniowym funduszem kapitałowym.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Mariusz Gawrychowski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Niebezpieczne gry w ubezpieczeniach