Niech będzie modnie i wygodnie

opublikowano: 18-09-2018, 22:00

Współczesne biura naszpikowane są elektroniką, funkcjonalną i ładną

Pamiętacie słynną piramidę potrzeb Maslowa? Jacqueline Vischer, amerykańska psycholog miejsca pracy, stworzyła na jej wzór piramidę potrzeb biurowych. Fundamentem jest komfort fizyczny, czyli rzeczy podstawowe, na czele z właściwym oświetleniem i krzesłem, które nie przypomina narzędzia tortur. Następny poziom to komfort funkcjonalny — choćby wyciszenie rozmów. Na górze znajduje się komfort psychiczny — wszystko, co pomaga skupić się na zadaniach. Coraz więcej firm próbuje wspiąć się na sam szczyt, a pomagają im dostawcy elektroniki biznesowej.

Przybywa klientów i zapytań projektowych. A to oznacza, że firmy chcą zamieniać swoje biura w komfortowe, przyjazne i efektywne miejsca pracy — mówi Adam Kaczmarek, menedżer projektów biznesowych ViDiS.
Zobacz więcej

W GÓRĘ:

Przybywa klientów i zapytań projektowych. A to oznacza, że firmy chcą zamieniać swoje biura w komfortowe, przyjazne i efektywne miejsca pracy — mówi Adam Kaczmarek, menedżer projektów biznesowych ViDiS. Fot. Tomasz Walków

— Biura są wizytówką firmy. Nic dziwnego, że dzisiejsze urządzenia są nie tylko funkcjonalne, przyjazne w obsłudze, ale też często po prostu ładne. Tworzą je najwyższej klasy eksperci od wzornictwa przemysłowego — ocenia Adam Kaczmarek, menedżer projektów biznesowych ViDiS.

Nie ruszać ściany

Najnowszym przebojem w ofercie spółki ViDiS jest system rezerwacji sal Joan — składa się nań 6-calowy ekran i zaawansowane oprogramowanie. Oczywistość, nuda i banał? Wcale nie. Istotą rozwiązania jest e-ink — technologia elektronicznego atramentu i papieru, którą dotychczas stosowano głównie w czytnikach typu Onyx, Sony Reader i Amazon Kindle.

Wyświetlacze Joan zużywają niewiele energii, a dzięki baterii o dużej pojemności mogą działać bez ładowania nawet dwa, trzy miesiące. Dla użytkowników oznacza to niższe rachunki i korzyści wizerunkowe — mniejszy pobór prądu da się łatwo podciągnąć pod społeczną odpowiedzialność biznesu i zrównoważony rozwój.

— W pierwszym półroczu wpłynęło do nas pięć razy więcej zapytań projektowych dotyczących systemów rezerwacji sal niż w analogicznym okresie roku ubiegłego. Świadczy to o tym, że przedsiębiorcy widzą związek między wyposażeniem biura a wygodą, jakością i efektywnością pracy — mówi Adam Kaczmarek.

O takich usprawnieniach raczej się nie myśli na etapie projektowania biur. Ale firma rośnie, a wraz z nią — częstotliwość spotkań biznesowych. Wtedy zwykle ktoś wpada na pomysł wdrożenia systemu rezerwacji. Najpierw trzeba jednak stworzyć kalendarz dla każdego z pomieszczeń, by pracownicy mogli sprawdzać ich dostępność i zajmować je z odpowiednim wyprzedzeniem.

— To krok w dobrą stronę. Niemniej rozwiązanie dalekie jest od doskonałości. Wymaga ciągłego pilnowania kalendarza sali konferencyjnej, nie eliminuje tzw. pustych przebiegów i utrudnia organizowanie spotkań ad hoc — wskazuje Adam Kaczmarek.

Często instaluje się ekrany obok drzwi. Nie zawsze jest to jednak możliwe.

— Urządzenie jest bezużyteczne bez dostępu do prądu i sieci. Sęk w tym, że jego montaż przy wejściu do sali wymaga ingerencji w strukturę ściany lub zastosowania nieestetycznych korytek dla kabli. Zwłaszcza w nowym lub wynajętym biurze takie modyfikacje nie są mile widziane — tłumaczy przedstawiciel spółki ViDiS.

Jego zdaniem, naprzeciw tym problemom wychodzi system Joan, którego zaletą jest innowacyjność montażu (bez wiercenia) i zasilania (ma wbudowane baterie i moduł wi-fi). Z pomocą magnesów wyświatlacze można zawieszać nawet na drewnianych i przeszklonych ścianach. Zapewnia, że z konfiguracją poradzą sobie także przedsiębiorstwa o znikomych kompetencjach IT.

A teraz wejdźmy do środka. Nowoczesna sala konferencyjna służy do komunikacji wizualnej i na odległość. Flipcharty i tablice suchościeralne trzymają się mocno. Niemniej przyszłość należy do multimediów.

— Slajdy i rysowanie na tablicy to dziś za mało. Jakość spotkań zależy od interakcji uczestników z treścią prezentowaną na elektronicznych nośnikach. A to się przekłada na popularność monitorów dotykowych. Wyświetlić prezentację w wysokiej rozdzielczości to jedno, a na żywo nanosić na nią notatki — to coś zupełnie innego — przekonuje Adam Kaczmarek.

A Robert Pusz, regionalny dyrektor sprzedaży w Newline Interactive, dopowiada, że dotykowe ekrany zwiększają zaangażowanie uczestników zebrań.

— Te nowinki umożliwiają pisanie, wymazywanie, przemieszczanie się po dokumencie, jego powiększanie i zmniejszanie.Odbywa się to automatycznie bez potrzeby ręcznego wyboru narzędzi. A efekty burzy mózgów łatwo wysłać do innych pracowników — wyjaśnia Robert Pusz.

Dziura zamiast wiertarki

Wyposażenie biura w wyrafinowane narzędzia cyfrowe nie musi kosztować dziesiątków czy setek tysięcy złotych, co jest dobrą informacją dla biznesowej drobnicy.

— Małe i średnie firmy muszą mądrze inwestować w technologie, które zwiększają efektywność i optymalizują działanie, a jednocześnie uważnie kontrolować swój budżet. Producenci i dystrybutorzy dobrze zdają sobie z tego sprawę i dostosowują oferty do możliwości finansowych klientów — podkreśla Mateusz Wasilewski, menedżer w HP Polska.

Na potwierdzenie pokazuje drukarki LaserJet MFP M433a i M436, które — deklaruje — zapewniają druk tysięcy stron w wysokiej jakości. Modele te zawierają cztery wstępnie zaprogramowane przyciski do szybkiego uruchamiania funkcji i umożliwiają skanowanie wprost do komputera — tym samym znacznie upraszczają archiwizację i udostępnianie dokumentów.

Żyjemy w czasach ekonomii współdzielenia. Według Michała Czeredysa, prezesa spółki Arcus, przejawia się to m.in. w dzierżawie sprzętu drukującego. Ten model użytkowania — uważa — pozwala pogodzić finanse, komfort i ekologią.

— Nie ma sensu kupowanie urządzeń, których używamy tylko od czasu do czasu. Można je wypożyczyć, a nawet przekazać produkcję dokumentów specjalizującym się w tym firmom. Pionierzy sharing economy wymyślili hasło: „Nie potrzebuję mieć wiertarki, a tylko dziurę w ścianie”. Nasza argumentacja brzmi podobnie: „Nie potrzebuję mieć drukarki na własność, a tylko wydrukowaną stronę” — informuje Michał Czeredys.

Dzisiaj dzierżawi się wszystkie rodzaje urządzeń. Także komputery, laptopy i ultrabooki są dostępne w modelu usługowym. Jak to ułatwia życie? Według prawa Moore’a, wydajność sprzętu IT podwaja się średnio co dwa lata, a używane przez firmy serwery i komputery coraz bardziej odstają od tych, które można było podziwiać ostatnio na targach technologicznych. Przestarzałe oprogramowanie, zlewanie się kolorów na ekranie, wygląd z poprzedniej epoki — przez pewien czas można robić lifting. Ale jeśli szwankujące narzędzie biurowe co rusz odrywa nas od pracy, przyszedł czas na zmianę. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Mirosław Konkel

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Nieruchomości / Niech będzie modnie i wygodnie