Niech Platini przyjeżdża częściej

Adam Sofuł
opublikowano: 2008-07-01 00:00

Turniej Euro 2008 się skończył, teraz oczy całej Europy są zwrócone na Polskę i Ukrainę, które zorganizują następny turniej — zapowiedział wczoraj minister sportu Mirosław Drzewiecki. Gruba przesada. Nawet biorąc pod uwagę kampanię prowadzoną przez włoską prasę, Europa ma dużo interesujących rzeczy do oglądania niż Polska i Ukraina na cztery lata przed rozpoczęciem piłkarskiego turnieju. A oczy całej Polski i Ukrainy będą z pewnością zwrócone na szefa UEFA Michela Platiniego, który jutro przybywa z kolejną inspekcją.

Wbrew pozorom, możliwości odebrania Polsce i Ukrainie praw organizacji mistrzostw są nikłe, chociaż sytuacja, zwłaszcza na Ukrainie, nie wygląda różowo. Paradoksalnie czas pracuje dla nas. Polska i Ukraina przygotowują się do mistrzostw już od ponad roku (jak wykorzystały ten czas, to zupełnie inna sprawa).

Każdy kraj, który przejąłby organizację mistrzostw we wrześniu, miałby o tyle mniej czasu na przygotowanie tej imprezy. Nie jest wcale przesądzone, czy tak zabiegający o turniej Włosi zdążyliby zmodernizować stadiony. W prasowych spekulacjach pojawia się wprawdzie wariant awaryjny z organizacją mistrzostw w Niemczech. Dwa lata temu mieli mistrzostwa świata, mają więc stadiony, autostrady i hotele. Ale powiedzmy sobie szczerze, skoro już mają te stadiony, hotele i autostrady, to po co im kolejne mistrzostwa… Trzeba więc spokojnie robić swoje. A skoro w przeddzień wizyty Platiniego Warszawa otwarła oferty na fundamenty stadionu, a Wrocław ogłosił przetarg, to może warto by zapraszać szefa UEFA częściej na inspekcje.

Adam Sofuł