Niech zasypie nas

Karolina Guzińska
opublikowano: 2005-01-28 00:00

Stacje Beskidów, Karkonoszy czy Bieszczad proponują dobrze utrzymane stoki, przyzwoitą infrastrukturę i niedrogie karnety.

Zima na razie narciarzy nie rozpieszcza. Ciepło, deszczowo... Szczęściem — nie wszędzie! Znajdą się jeszcze w Polsce przyprószone śniegiem zakątki. „Sypie i oby tak dalej” głosi optymistycznie raport śnieżny stacji narciarskiej Wierchomla.

— Dzięki mikroklimatowi, biały puch leży u nas średnio ponad sto dni w roku: od połowy listopada do końca marca. Teraz pokrywa stoki warstwą ok. 35 cm. Ale cały czas dodatkowo naśnieżamy — zapewnia Krzysztof Brzeski, właściciel stacji Wierchomla.

W Beskidzie Sądeckim

To młody ośrodek. Powstał w 1998 r. — na północno-zachodnich stokach Beskidu Sądeckiego, 12 km od Piwnicznej Zdroju — i wciąż się rozwija. Wcześniej miejscowość Wierchomla Mała — rozciągająca się w dolinie Popradzkiego Parku Narodowego, w paśmie Jaworzyny — nie miała tradycji turystycznych. W Beskid Sądecki jechało się, by szusować na stokach Krynicy Górskiej. Dziś mieszkańcy Wierchomli dorabiają na turystach — przygotowali dla nich ponad 2 tys. miejsc noclegowych (cena: 30-50 zł dziennie), nie licząc własnej bazy stacji mieszczącej 180 gości. Gdy przyjeżdża więcej ludzi — stacja podaje, że w sezonie zimowym obsługuje w sumie 100 tys. gości — narciarze zatrzymują się również w pobliskich: Piwnicznej Zdroju, Szczawniku i Muszynie.

— Przez tych kilka lat zmieniła się mentalność wierchomlan. Miarą bogactwa nie są już posiadane hektary, ale liczba pokoi z łazienkami dla turystów. Zmniejszyła się migracja z doliny do miast. Sama stacja zatrudnia 65 pracowników, a powstały też inne firmy, np. prywatne linie autobusowe dowożące turystów nawet z Nowego Sącza — twierdzi Krzysztof Brzeski.

Wierchomla przyciąga narciarzy, najdłuższym w Polsce (1600 m) czteroosobowym wyciągiem krzesełkowym o przepustowości 2 tys. osób na godzinę. Pozostałe cztery wyciągi to orczyki o długości: 940, 610, 470 i 110 m (przepustowość: 900, 900, 850, 300 osób na godzinę). Szerokie stoki — od 100 do 300 m — są oświetlone, jeździ się więc 12 godzin na dobę: od 9 do 21. Naśnieża je 10 armatek, bez przerwy pracują też ratraki. Szusować można na 4 km tras (łatwych i średnio trudnych) poprowadzonych na wysokości od 600 do 1200 m. Najdłuższy wariant (wzdłuż kolejki krzesełkowej) liczy ponad 2 km długości. I nie grozi przy tym monotonia — stok jest łagodny na górze i stromy na dole. Jazdę urozmaicają także rosnące tu i ówdzie kępy drzew. Przy górnej stacji krzesełkowej, trasy dla siebie znajdą również miłośnicy narciarstwa biegowego. Ulokowały się tam ponadto: szkółka narciarska, ski-serwis i wypożyczalnia sprzętu. A na szczycie i w połowie stoku — małe knajpki, do których można wjechać na nartach. Toaleta z ciepłą wodą na stoku oraz bezpłatne parkingi na ponad 500 aut to kolejne udogodnienia dla narciarzy. Wierchomla stara się przyciągnąć klientów, organizując także narciarskie przedszkola, zawody, zabawy na śniegu, kuligi z kapelą góralską, ogniska z pieczeniem barana, a także zajęcia integracyjne dla grup oraz obozy młodzieżowe.

W Karkonoszach

„Warunki dobre: śnieg, zmrożony lód” donosi narciarski komunikat Szklarskiej Poręby. Miejscowości nad rzeką Kamienną, na pograniczu Karkonoszy i Gór Izerskich. Zbiegają się tu granice trzech państw: Polski, Czech i Niemiec. Miasto przycupnęło u podnóża góry Szrenicy (1362 m), na którą prowadzi krzesełkowa kolej linowa. Tutejszy ośrodek — zespół nartostrad Skiarena Szrenica — to najmocniejsza strona Szklarskiej Poręby, przyciągająca narciarzy jak magnes. Czeka na nich bowiem około 20 km nartostrad o zróżnicowanym stopniu trudności. Na 10 km tras zainstalowano system sztucznego naśnieżania, a jedna z nartostrad — Puchatek (1470 m długości, 172 m różnicy poziomów, średnie nachylenie 12 proc., szerokość 15-35 m, łatwa) — jest oświetlona na całej długości: nocna jazda na Puchatku należy do głównych atrakcji ośrodka. Pozostałe nartostrady to: FIS (2000 m długości, 510 m różnicy poziomów, średnie nachylenie 25,5 proc., szerokość trasy 30-50 m, bardzo trudna), Lolobrygida (4400 m długości, 602 m różnicy poziomów, szerokość trasy 15-45 m, średnie nachylenie 14 proc., trudna), Śnieżynka (2080 m długości, 300 m różnicy poziomów, szerokość trasy 15-25 m, średnie nachylenie 15 proc., trudna), Bystra (2510 m długości, 303 m różnicy wysokości, szerokość trasy 10-25 m, średnie nachylenie 12 proc., trudna). Stacja dysponuje ponadto dwoma stokami slalomowymi: Halą Łabskiego Szczytu (1000 m długości, 270 m różnicy poziomów, średnie nachylenie 27 proc., szerokość 150-250 m) oraz Halą Szrenicką (650 m długości, 120 m różnicy poziomów, średnie nachylenie 18,5 proc., szerokość 100-200 m).

Narciarzy obsługuje sześć wyciągów: dwie koleje linowe (1341 i 1417 m, przepustowość: 1437 i 1436 osób na godzinę) oraz 4 orczyki (1390, 835, 636, 530 m, przepustowość: 1437, 1400, 2400, 374 osób na godzinę). Ponadto przygotowano specjalny wyciąg dla dzieci: jednoosobowy zaczep o długości 80 m i przepustowości 720 osób na godzinę.

Narciarze doceniają ośrodek — w szczycie sezonu (święta i ferie) przewija się ich 3-4 tys. dziennie — choć i Skiarena ma bolączki: parkingi oraz gastronomię.

Wygłodniali narciarze posilą się fast-foodami w budynku dolnej stacji, ale knajpka zmieści zaledwie 50 osób. Da się też zjeść w namiotach, rozstawionych przez kilka firm piwowarskich — wyglądają one jednak dość siermiężnie...

Okolice Szklarskiej Poręby słyną także z doskonałych warunków dla narciarzy biegowych — zarówno wyczynowców, jak i amatorów. W Ośrodku Narciarstwa Biegowego i Biathlonu „Jakuszyce” — gdzie rozgrywany jest słynny Bieg Piastów — miłośnicy tego sportu znajdą jakieś 100 km tras biegowych o różnym stopniu trudności. Większość leży w Górach Izerskich, na terenie Nadleśnictwa Szklarska Poręba i częściowo Nadleśnictwa Świeradów Zdrój. W ośrodku można wypożyczyć sprzęt biegowy.

W Bieszczadach

„Wreszcie dobre wiadomości dla narciarzy: w Bieszczady zawitała zima. Intensywne opady śniegu występują w całym regionie, jego pokrywa waha się od 10 do 30 cm” — entuzjazmuje się portal Bieszczady Serwis. I choć pasjonaci Alp mogą kręcić nosem na te — dość niskie — góry, w Bieszczadach da się przyjemnie spędzić czas, łącząc narciarstwo z wypoczynkiem. Bo śnieg utrzymuje się długo — średnio 140 dni na obszarach leżących powyżej 800 m. I mimo płatającej figle aury, w tym sezonie powinno działać 16-18 wyciągów.

Stolicą bieszczadzkiego narciarstwa są Ustrzyki Dolne. Stoki dla siebie znajdą tu zarówno początkujący, jak i zaawansowani. Choćby w miejscowości Łodyna, 6 km od Ustrzyk. Na stoku góry Kamienna Laworta (769 m) — na szczycie której znajduje się taras widokowy do podziwiania bieszczadzkiej panoramy — zbudowano wyciąg krzesełkowy o długości blisko 1300 m i przepustowości 1100 narciarzy na godzinę (czas przejazdu: 8-10 minut) oraz 2-osobowy wyciąg orczykowy (1250 m długości, przepustowość 1100 osób na godzinę). Trasy narciarskie (różnica wzniesień: 254 m) mają długość 1250 m i homologację FIS na slalom gigant. Zabezpieczają je ratownicy GOPR. Wszystkie — poza nartostradą — są sztucznie śnieżone i ratrakowane. W ośrodku można też wziąć lekcje z instruktorem (w przygotowaniu: wypożyczalnia z serwisem) i zjeść w jednym z dwóch barów, mieszczących około 300 osób. U podnóża stoku kierowcy znajdą trzy bezpłatne parkingi na 150 samochodów.

W samych Ustrzykach Dolnych jeździ się natomiast na stoku Gromadzynia (654 m). Postawiono tu trzy wyciągi, zwane potocznie Duży, Średni i Mały Gromadzyń. Dwa orczyki mają 650 m długości i 140 m różnicy wzniesień (zdolność przewozowa 2400 osób na godzinę), zaś talerzykowy — 150 m długości i 30 m różnicy wzniesień (przepustowość 350 osób na godzinę). Średni wyciąg jest oświetlony, mały — przeznaczony dla dzieci i początkujących. Trzy trasy o długości 900, 800 oraz 750 m (z homologacją FIS na slalom) proponują różne poziomy trudności. Każda z nich jest ratrakowana i — poza nartostradą — sztucznie naśnieżana. Różnica wzniesień wynosi 164 m. W pobliżu wyciągów urządzono trzy parkingi, wypożyczalnię sprzętu, serwis i szkółkę narciarską. Można też zjeść — w pizzerii lub w karczmie „U Gały”.

— Przed tegorocznym sezonem poszerzyliśmy trasy i zrobiliśmy rynnę snowboardową. Cały czas inwestujemy w sztuczne naśnieżanie. Aktualne warunki narciarskie można zresztą podejrzeć w internecie, a to dzięki kamerze na stoku Gromadzynia — twierdzi Bronisław Mrugała, właściciel stacji Gromadzyń i współwłaściciel stacji Laworta.

Kolejne wyciągi Ustrzyk Dolnych wznoszą się na zboczach Małego Króla. Jeden — przy Ośrodku Wypoczynkowym „Uroczysko” — ma długość 450 m, 100 m różnicy wzniesień i przepustowość 500 osób na godzinę. Obok znajduje się parking na 30 samochodów. Drugi wyciąg obsługuje trasę dla początkujących i średnio zaawansowanych narciarzy (200 m długości, 50 m różnicy wzniesień, przepustowość 500 osób na godzinę). W sezonie zimowym prowadzone są tu również: punkt małej gastronomii, nauka jazdy na nartach oraz wypożyczalnia sprzętu narciarskiego.