Udana aukcja greckich bonów
Po wczorajszej zaskakującej decyzji agencji
S&P parkiety próbowały odrabiać straty, a pomagały im w tym nadchodzące
informacje. Najpierw poznaliśmy wstępne odczyty wskaźników PMI za kwiecień,
które dla strefy euro okazały się lepsze od prognoz. Później odbyła się aukcja
greckich bonów skarbowych, których sprzedano za ponad 1,6 mld euro wobec planu
na poziomie 1,25 mld euro. Co prawda oprocentowanie wzrosło wobec poprzedniej
aukcji, ale nadwyżka popytu nad podażą równa 3,45 robiła niezmiernie pozytywne
wrażenie, szczególnie jeżeli wiemy, że nie można w pełni wykluczyć
„kontrolowanego” bankructwa tego kraju w okresie zapadalności dzisiaj
sprzedanych bonów.
Uczestnicy rynku niespecjalnie przejmują się obniżką perspektywy ratingu dla
USA
W kwestii obniżenia perspektywy ratingu dla USA warto przytoczyć słowa
ministra finansów Japonii, który wyraźnie pokreślił atrakcyjność i
bezpieczeństwo inwestycji w amerykańskie obligacje. Informacja jest o tyle
ważna, że Japonia jest drugim co do wielkości zagranicznym posiadaczem
amerykańskich papierów dłużnych. Później sekretarz skarbu Timothy Geithner nie
zgodził się z negatywną oceną agencji ratingowej i wydaje się, że większość
uczestników rynku za oceanem podziela jego opinię. Amerykańscy zarządzający w
przeważającej większości decyzję S&P traktują jedynie informacyjnie i nie
oczekują po niej żadnych negatywnych konsekwencji. Mimo takich ocen apetyt na
ryzyko nie był znaczny.
Pozytywne informacje z zagranicy, gorsze z Polski
Po południu na rynek
napłynął strumień pozytywnych informacji. Chodzi przede wszystkim o lepsze od
oczekiwań wyniki Goldman Sachsa oraz Johnson & Johnson. Raporty w obu
przypadkach zostały pozytywnie odebrane, co sygnalizowały zwyżki akcji
wspomnianych spółek. Jednakże na szerokim rynku owe informacje nie spotkały się
ze szczególnym entuzjazmem inwestorów. Podobnie lepsze od prognoz dane z rynku
nieruchomości zostały przyjęte spokojnie. Chodzi o pozwolenia na budowę jak i
liczbę już rozpoczętych budów domów. Gorzej przedstawiały się dane z Polski,
gdzie marcowy wzrost produkcji przemysłowej o 7% był wyraźnie niższy od
oczekiwań, a wzrost cen produkcji sprzedanej na poziomie 9,3% również zaskoczył
negatywie. Pamiętać jednak należy, że rodzime dane pozostają bez większego
wpływu na krajowe notowania w krótkim terminie.
Inwestorzy pozostają ostrożni
Nie można pozostawać głuchym na sygnały
ostrzegawcze płynące z innych rynków jak np. z rynku miedzi, której cena nie
może się wyraźnie podnieść. Cena surowca jest silnie skorelowana z globalnym
ożywieniem gospodarczym, którego lokomotywą są Chiny. Najwidoczniej występują
tutaj pewne uszczerbki w dotąd bardzo pozytywnym obrazie, a o imporcie miedzi do
Chin nie można powiedzieć na dzień dzisiejszy nic dobrego. Jesteśmy w okresie
ponoworocznym, który powinien odznaczać się wzmożonymi zakupami surowca za
Wielkim Murem, ale tego nie widać. Inwestorzy pozostają więc ostrożni i
zastanawiają się, czy mamy obecnie do czynienia jedynie ze zdrową krótkotrwałą
korektą, czy może początkiem większej obniżki cen. Jak na razie nie można
jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie, ale dopóki WIG20 jest powyżej
przedziału 2800 – 2820 pkt., dopóty scenariusz wzrostowy powinien być
faworyzowany.
Łukasz Bugaj
Analityk, Millennium Dom Maklerski
SA