Szybka reakcja na wieści o udaremnionym zamachu w Londynie zapobiegła panice na lotniskach i giełdach.
Choć szczęśliwie ładunek wybuchowy znaleziony na londyńskim Heathrow (w samolocie udającym się do USA) został zneutralizowany, to o prawdziwym pechu mogą mówić wszyscy, którzy tego dnia wybierali się do lub wracali z Londynu. Niepewność, gigantyczne opóźnienia i obostrzenia dały się we znaki zaskoczonym pasażerom. Najgorzej było z tymi, którzy próbowali się z niego wydostać. Zamknięte Heathrow i zatłoczone pozostałe podlondyńskie lotniska, niepewność i nowe obostrzenia w dostępie na pokład — to wszystko przyprawiało o ból głowy zwłaszcza wybierających się na wymarzone wakacje. Mimo że LOT od rana odwoływał kolejne loty do Londynu, przewoźnicy postanowili jednak zapobiec panice.
Tani nie odwołali
— Nie odwołujemy lotów. Na trasach do Wielkiej Brytanii mamy opóźnienia wynikające jedynie z przedłużonych procedur kontrolnych. Przy odprawie bagażu pasażerów lecących z Polski do Wielkiej Brytanii nie ma zmian. Z kolei pasażerowie wylatujący z Wielkiej Brytanii nie mogą zabierać na pokład niczego oprócz niezbędnych dokumentów i żywności dla dzieci — mówi Eryk Kłopotowski, rzecznik SkyEurope.
Podobnie sytuacja wyglądała w Ryanairze.
— Nie odwołujemy lotów, chociaż są opóźnienia — przyznaje Tomasz Kułakowski, odpowiedzialny za sprzedaż i marketing w Europie Środkowo-Wschodniej w Ryanairze. Także na Okęciu panowało małe zamieszanie. Niezidentyfikowany bagaż zmusił lotnisko do ewakuacji.
Zamieszanie nie zniechęciło kolejnych tanich przewoźników, którzy akurat tego dnia postanowili ogłosić swoje plany nowych połączeń z Wielką Brytanią. Tak zrobił Jet2, który od października zacznie przewozić pasażerów między Krakowem a Leeds i Newcastle.
Wielka Brytania, a w ślad za nią kolejne państwa, w tym także Polska, wprowadziły nowe zasady podróży do i z Londynu.
Bez bagażu podręcznego
Pasażerowie wylatujący z Londynu nie mogą zabierać na pokład nic oprócz niezbędnych dokumentów i pokarmu dla dzieci, po uprzedniej kontroli. Z kolei wylatujący z Warszawy mają zakaz wnoszenia do samolotu telefonu komórkowego, aparatu fotograficznego i laptopa. Nowy regulamin ma zapewnić maksimum bezpieczeństwa, choć pasażerowie mogą mieć wątpliwości, czy bezpieczne będą wartościowe przedmioty.
Wieści z Londynu wpłynęły też na pogorszenie nastrojów na rynkach finansowych i osłabienie złotego. Zdaniem analityków, może to być początek dłuższej korekty.