Nieformalnie, lecz bardzo wymiernie

22-02-2018, 22:00

Im więcej rozmów wielostronnych, tym łatwiej będzie załagodzić spory i rozbieżności interesów przy konstruowaniu budżetowej siedmiolatki 2021–27.

Cokwartalne dwudniowe szczyty Rady Europejskiej (RE) mają stały harmonogram — w czwartek odbywa się główna debata szefów państw/rządów oraz rozciągająca się w noc merytoryczna kolacja, w agendzie piątku zaś umieszczane są tematy krótsze i finalizowane są konkluzje. Natomiast jednodniowe szczyty nieformalne mają status nie posiedzenia RE, lecz spotkania członków RE — chociaż skład jest identyczny. Przewodniczący Donald Tusk na taki właśnie roboczy obiad sprosił prezydentów/premierów w piątek 23 lutego. Celem jest przedyskutowanie kształtu ram finansowych na siedmiolatkę 2021–27, których projekt Komisja Europejska przedstawi 2 maja. Zjednoczonego Królestwa następna perspektywa już nie dotyczy, zatem premier Theresa May w obiedzie nie uczestniczy.

Zobacz więcej

Premier Charles Michel w czwartek wieczorem zorganizował nietypową unijną kolację bez udziału Donalda Tuska. fot REUTERS-Francois Lenoir

Nieformalny szczyt piątkowy realnie rozpoczął się… już w czwartek. A to za sprawą inicjatywy Charlesa Michela, premiera Belgii, który wieczorem wydał w Brukseli kolację w zamkowej rezydencji, z dala od instytucji unijnych. W rozdzielniku zaproszeń do dziewiątki prezydentów/premierów kierował się kluczem geograficznym, aby reprezentowane były wszystkie części Unii Europejskiej. Obecność kanclerz Angeli Merkel i prezydenta Emmanuela Macrona z twardego jądra to oczywistość, nasz region reprezentowali dwaj premierzy — Mateusz Morawiecki i słowacki kolega Robert Fico. Jako przedstawiciel kierunku bałkańskiego uczestniczył Bojko Borisow, premier Bułgarii, sprawującej obecnie prezydencję Rady UE. Nieformalna „poziomka” premiera Charlesa Michela to nowa świecka tradycja, bez precedensu w unijnych dziejach. Z jednej strony pominęła pośrednictwo Donalda Tuska, z drugiej zaś — instytucjonalizację Grupy Wyszehradzkiej, której obecny koordynator, premier Viktor Orbán, został pominięty.

Znaczenia kolacji dla wybrańców oczywiście nie należy przeceniać. Na pewno jednak im więcej takich rozmów wielostronnych, tym łatwiej będzie załagodzić spory i rozbieżności interesów przy konstruowaniu budżetowej siedmiolatki 2021–27. Medalem o dwóch stronach staje się brexit. Wspólnota silnie odczuje brak brytyjskiej składki, której roczna wysokość netto wynosi 12-14 mld EUR. Ale zarazem odejdzie… główny hamulcowy unijnego budżetu i zwolennik jego obcinania. Dość przypomnieć, że właśnie z powodu niezgody premiera Davida Camerona perspektywa 2014-20 została zatwierdzona przez RE dopiero za drugim podejściem, po całonocnych obradach. Notabene w kręgach eurokracji już się mówi, że od Wielkiej Brytanii pałeczkę głównego budżetosceptyka przejmuje Holandia — tak się składa, że również wielki płatnik netto.

W UE panuje dobra koniunktura gospodarcza, perspektywy wzrostu są stabilne. Dlatego nie będzie trudno osiągnąć generalną zgodę państw członkowskich na pewne podwyższenie składek, aby trochę zasypać dziurę pobrexitową. Budżet wieloletni 2021-27, a później zgodne z nim kolejne roczne, kwotowo nie powinien zatem rażąco odstawać od obecnego 2014-20. Zupełnie inną kwestią jest podział pieniędzy na finansowanie poszczególnych polityk, zwłaszcza spójnościowej i rolnej, oraz wysokość tzw. kopert narodowych. W tej sprawie wypada zgodnie trzymać kciuki za powodzenie polskich negocjacji, bo naprawdę nie jest ważne, która ekipa będzie za kilka lat unijne fundusze absorbowała…

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: JACEK ZALEWSKI

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Nieformalnie, lecz bardzo wymiernie