Niejadalne sushi wyślą na koniec świata

Magdalena Mastykarz
05-08-2015, 22:00

POMYSŁ NA BIZNES: Cyprian Iwuć i Marek Najar nie dostali dotacji na platformę do zamówień sushi online. Znaleźli więc bardziej kreatywny sposób, by zarabiać

Czy można zrobić biznes na sushi, nie robiąc sushi? Oczywiście! Niezbędnymi składnikami są w tym wypadku nie surowe ryby i wasabi, ale miłość do japońskich przysmaków, kreatywność, otwarta głowa i odwaga w podejmowaniu wyzwań. Nie zabrakło tego Cyprianowi Iwuciowi i Markowi Najarowi, twórcom Jemsushi.pl.

NIE TYLKO DLA FANÓW:
Zobacz więcej

NIE TYLKO DLA FANÓW:

Cyprian Iwuć, współzałożyciel strony Jemsushi.pl, zaczynał biznes od skarpetek, przypominających maki, sashimi czy nigiri. Teraz powstają kolejne gadżety dla miłośników japońskich przysmaków. janusz czapala

Polskie skarpetki lecą do Australii

Kochają sushi i głośno o tym mówią. Trzy lata temu postanowili stworzyć platformę, na której spotkaliby się z innymi miłośnikami maki i nigiri. Zaczęli od stworzenia fanpage’a na Facebooku i okazało się, że sushiżercy tylko czekali na ten ruch. Dziś profil ma ponad 50 tys. fanów i stale ich przybywa. Korzystając ze sprzyjającego wiatru, Cyprian Iwuć i Marek Najar w 2013 r. postanowili założyć serwis do zamówień sushi online. Projekt wymagał zainwestowania znacznych kwot, więc podjęli decyzję o złożeniu wniosku o unijną dotację. Nieznaczne błędy formalne wyeliminowały ich zgłoszenie, pomysł serwisu trafił zatem do szuflady. Do czasu, aż podczas spotkania ze znajomymi produkującymi skarpetki wpadli na pomysł skarpetek w kształcie sushi!

— Chodziło o wyprodukowanie skarpetek, które zarówno kolorem, jak i kształtem po złożeniu maksymalnie przypominałyby sushi — wyjaśnia Cyprian Iwuć. Zadanie okazało się dużo trudniejsze, niż przewidywał, ale po miesiącach projektów i prób w grudniu 2014 r. ruszył ze sprzedażą. Z efektu końcowego wytężonej pracy jest bardzo zadowolony. Jego klienci również. — Obserwujemy comiesięczne zwyżki sprzedaży, ze znacznym wzrostem potencjału na rynkach zagranicznych. Dotychczas wysłaliśmy już paczki do około 20 państw! Jest to bardzo miłe, tym bardziej gdy pojawiają się zamówienia z bardzo odległych rynków, np. z Australii — przyznaje pomysłodawca.

Wyprodukują biżuterię sushi

Kiedy skarpetki w kształcie nigiri i maki robią światową karierę, właściciele marki mogą spokojnie zastanawiać się nad kolejnymi gadżetami i szerokim rozwojem firmy. Na ich pomysłowość liczy niemała rzesza miłośników sushi — oni sami w Polsce szacują tę grupę na 5 mln osób.

— Rozwijamy się wielotorowo. Przede wszystkim poszerzamy naszą ofertę. Ostatnio mieliśmy premierę na targach w Monachium skarpetek dla dzieci, poza tym wprowadzamy do oferty również inne gadżety sushi: biżuterię, poduszki, maskotki, pufy i ubrania — wylicza Cyprian Iwuć. Jednocześnie przyznaje, że temat ubrań jest dużo bardziej wymagający niż skarpetki, ale nietuzinkowych pomysłów im nie brakuje. Po łososiowych skarpetkach i biżuterii przyszedł też czas na sushi tradycyjne.

— Budujemy sklep z produktami sushi, takimi jak ryże, sosy itp. Chcemy także organizować targi sushi, na których będzie można nie tylko skosztować japońskich przysmaków, ale też wiele dowiedzieć się o tej coraz popularniejszej w Polsce kuchni. Naszym planem na przyszły rok jest otworzenie pierwszego baru sushi z bardzo nietypową i nowoczesną koncepcją biznesową — zapowiada Cyprian Iwuć. Czy w tej sytuacji są zawiedzeni nieotrzymaniem dotacji, o którą starali się na początku?

— Teraz możemy powiedzieć, że to dobrze, że tak się stało. Własnymi środkami zmieniliśmy kierunek, może jest trochę mniej innowacyjny, niż zamierzaliśmy we wniosku, ale skarpetki sushi okazały się bardzo trafionym pomysłem — dodaje współzałożyciel Jemsushi.pl.

Za granicą lepiej

Jednocześnie Cyprian Iwuć jest zwolennikiem wychodzenia małych polskich start- -upów na rynki zagraniczne. On przeszedł tę drogę sam i ze zdumieniem zauważył, że wiele aspektów jest łatwiejszych do zrealizowania właśnie wtedy, gdy działa się na szeroką, światową skalę.

— Jest wiele portali, w których z łatwością można umieścić swoje produkty i jeżeli są oryginalne, to odbiorcy zagraniczni łatwo je zauważą. Z mojego doświadczenia wynika, że wejście na niektóre globalne platformy zajmuje tak samo dużo czasu, jak rozpoczęcie współpracy na lokalnym rynku, a możliwości i potencjał są niewspółmiernie większe, tym bardziej w przypadku produktów niszowych — zaznacza właściciel Jemsushi.pl.

Jako ciekawostkę podaje zagraniczne wysyłki, które jego firma realizuje jako list, w związku z czym koszt wysyłki skarpetek na cały świat to tylko 18,30 zł.

— Dodatkowo zagraniczne wysyłki są zaskakująco skuteczne: ani razu nie zdarzyło nam się do tej pory zaginięcie paczki! — podkreśla Cyprian Iwuć.

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Mastykarz

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Firmy / Niejadalne sushi wyślą na koniec świata