Niekończące się rozmowy z inwestorem

Magdalena Wierzchowska
16-10-2006, 04:00

Do końca września miała się wyjaśnić sprawa sprzedaży Polsatu, ale nadal nic nie wiadomo. I nie wiadomo, kiedy będzie wiadomo.

Niemiecki Bertelsmann miał do końca września wyłączność na negocjacje w sprawie kupna mniejszościowego pakietu Telewizji Polsat. Termin minął. I nic. Cisza.

— Faktycznie termin minął pod koniec września, choć nie potwierdzam, że rozmowy toczyły się z tym inwestorem — mówi Zygmunt Solorz-Żak, właściciel i szef rady nadzorczej Polsatu.

Jak podawała „Gazeta Wyborcza”, strony miały wstępnie ustalić, że na przełomie tego i przyszłego roku niemiecki gigant medialny, właściciel m.in. telewizji RTL7, kupi 25-procentowy pakiet Polsatu, wyceniony na 1 mld zł. Co teraz?

— Prowadzimy dalej rozmowy z inwestorami zainteresowanymi kupnem stacji — mówi enigmatycznie Zygmunt Solorz-Żak.

Właściciel Polsatu nie odpowiada jednoznacznie na pytanie, czy uda mu się zakończyć rozmowy w tym roku, by transakcja i debiut giełdowy mogły nastąpić w 2007 r.

— Proszę mnie nie łapać za słowo. Wszystkie daty, o których mówiłem wcześniej, były terminami życzeniowymi. Nie jestem w stanie podać wiążących i ostatecznych — dodaje Zygmunt Solorz-Żak, który równolegle rozgrywa coraz bardziej komplikującą się sprzedaż akcji Polskiej Telefonii Cyfrowej (PTC), operatora sieci Era.

Z wypowiedzi RTL Group wynika, że do ostatecznej transakcji szybko nie dojdzie. Jeśli w ogóle...

— Europa Wschodnia to szybko rosnący rynek i chcemy rozwijać naszą działalność w tym regionie. Analizujemy wszystkie nadarzające się okazje, to część naszej codziennej działalności. Teraz rozmawiamy z kilkoma partne- rami z Europy Wschodniej, choć nie spodziewamy się szybkiego zakończenia żadnej z tych spraw — mówi Oliver Fahlbusch, wiceprezes RTL Group ds. PR i marketingu.

Nie Bertelsmann, to Murdoch

Wejściem do stacji zainteresowani są najwięksi gracze na rynku medialnym — obok niemieckiego potentata najczęściej wymienia się amerykański News Corp., należący do Ruperta Murdocha. Jednak właściciel Polsatu już kilkakrotnie zapowiadał sprzedaż części swoich udziałów, a jeszcze nigdy do transakcji nie doszło. Tak może być i tym razem, choć Polsatowi przydałby się inwestor strategiczny w obliczu coraz bardziej nasilającej się konkurencji.

— Nie sprzedam Polsatu — deklaruje nagle Zygmunt Solorz-Żak.

Za chwilę poprawia się.

— Zostawię sobie kontrolę nad spółką. Jestem zainteresowany jedynie wejściem kapitału mniejszościowego i debiutem giełdowym — dodaje właściciel Polsatu.

Strategia a` la Nina

Stacja intensywnie pracuje nad nową wiosenną ramówką. Duży wpływ na nią ma nowy nabytek Polsatu — Nina Terentiew.

— W ciągu najbliższych kilku tygodni zaprezentujemy nową strategię. Głos Niny Terentiew będzie oczywiście brany pod uwagę — mówi Aleksander Myszka, prezes Polsatu.

Nina Terentiew, do niedawna rządząca niepodzielnie w TVP2, zasłynęła wprowadzeniem do telewizji publicznej programów biesiadnych. Można się spodziewać, że jej przyjście do Polsatu oznacza pójście w tym kierunku. Jedna z plotek mówi, że Polsat odejdzie od rywalizacji z TVN o wielkomiejską publiczność, skupiając się na tym, z czym jest kojarzony — publiczności z małych i średnich miast. Jednak właściciel stacji zaprzecza.

— Jesteśmy stacją ogólnopolską i nadal chcemy docierać do całej widowni — przyznaje Zygmunt Solorz-Żak.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Wierzchowska

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Niekończące się rozmowy z inwestorem