Niektóre szkolenia prowadzą amatorzy

Rafa· Szczepanik
opublikowano: 10-12-1999, 00:00

Niektóre szkolenia prowadzą amatorzy

Ostatnio miałem okazję uczestniczyć w czterech szkoleniach motywacyjnych. Ich celem jest pobudzenie pracowników do bardziej pozytywnego myślenia i rozwinięcie w nich wiary w samego siebie. Idea szczytna, problem tylko, że na cztery szkolenia aż trzy wykorzystywały techniki manipulacyjne w nieetycznej formie.

POLSCY menedżerowie często są zafascynowani szkoleniami, których punkt kulminacyjny to wykonanie zadania na pierwszy rzut oka niewykonalnego: przełamanie gołą ręką grubej deski, przejście boso po gorących węglach itp. Takie zdarzenie ma pokazać uczestnikom, że rzeczy, które stereotypowo klasyfikujemy jako niewykonalne, mogą być możliwe. I nie byłoby nic złego w takich ćwiczeniach, gdyby opatrzono je komentarzem: „jeśli wysilisz swą kreatywność znajdziesz nowy sposób, wykażesz inicjatywę to dasz radę zrobić więcej, niż początkowo sądziłeś”. Zamiast tego, trenerzy często mówią: „przeszedłeś po ogniu, bo uwierzyłeś, że to jest możliwe, sama wiara wystarczy, by osiągnąć sukces w życiu”. Nie dodają, że przejście przez ogień było możliwe dzięki wprowadzeniu ludzi w trans przez specjalne bębny transowe. Jeśli ktoś upierał się przy logicznym wyjaśnieniu fenomenu przejścia po węglach, trener naukowym językiem prezentował sobie tylko znane teorie, często sprzeczne z psychologią czy neurologią (o czym sam nie wiedziałem, dopóki nie okazało się, że w jednym ze szkoleń obok mnie uczestniczył neurolog).

BYWA, że podczas takich sesji prowadzący prosi, by ktoś opowiedział mu o swoim problemie. Potem ten problem prowadzący rozwiązuje (razem z uczestnikiem, który musi wyjść na środek sali) na oczach innych. Widziałem już trenera, który skończył tylko krótki kurs programowania neurolingwistycznego (NLP) i próbował wykorzystać poznane techniki, by na oczach 100 osób porozmawiać z pewnym uczestnikiem o przyczynach jego nieśmiałości. Efekt — jak łatwo się domyślić — był nieciekawy. Za to wciąż nie mam pewności, czy to zdarzenie nie pozostawiło na owym uczestniku trwałego urazu.

WARTO przestrzegać przed takimi szkoleniami, bo prowadzą je często amatorzy, którzy tylko podpatrzyli na Zachodzie parę prostych trików. Poza tym, jeśli mamy myślących pracowników, to techniki manipulacyjne podziałają na nich w sposób odwrotny do zamierzonego — poczują się oszukani.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Rafa· Szczepanik

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Kariera / Niektóre szkolenia prowadzą amatorzy