Niektórzy klienci zapłacą za Egipt

MAG
02-02-2011, 00:00

Minister faworyzuje biura, które nie zawiesiły wylotów. Nie każdy się z tym zgadza.

Minister faworyzuje biura, które nie zawiesiły wylotów. Nie każdy się z tym zgadza.

Oddać pełną wpłatę klientom czy nie oddać? Oto jest pytanie. A odpowiedzi — kilka. Ministerstwo Sportu i Turystyki uważa, że jeśli biuro zawiesiło wyloty do Egiptu, musi oddać klientom pełną wpłatę (chyba że zgadzają się na alternatywną wycieczkę). Nie ma za to takiego obowiązku biuro, które nie odwołało wycieczki. Dlatego klienci Alfa Star, Sun Fun czy Wezyr Holidays, które mimo zamieszek nadal latają do Egiptu, mogą co najwyżej zmienić termin lub kierunek wyjazdu.

Większość touroperatorów odwołało wycieczki: Triada, Bee Free, Oasis Tours, Exim Tours, Ecco Holiday i Neckermann na najbliższe kilka dni, Rainbow Tours do 13 lutego, a TUI i Itaka do końca miesiąca. Spora część biur stosuje się do interpretacji ministerstwa i oddaje wpłacone pieniądze. Ale nie wszystkie.

— Klientom, którzy mieli wylecieć do Egiptu w tym tygodniu, proponujemy alternatywne terminy i kierunki. W przypadku anulowania wycieczki potrącamy około 300 zł. Stoimy na stanowisku, że odwołanie ich wycieczek spowodowała siła wyższa i mamy prawo obciążyć ich częścią kosztów. Musimy wysłać puste samoloty do Egiptu i kwota potrącenia to połowa całkowitych kosztów związanych ze ściągnięciem klientów — mówi Grzegorz Baszczyński, prezes giełdowego Rainbow Tours.

Osoby, które wykupiły wycieczki na przyszły tydzień, a chciałyby z nich zrezygnować, otrzymają od firmy pełną kwotę.

Na razie chętnych na zwrot kosztów nie jest dużo.

— Robi tak 10-15 proc. klientów. Większość zmienia kierunek, część wybiera inny termin — mówi Piotr Henicz z Itaki.

Jan Korsak, prezes Polskiej Izby Turystyki, żałuje, że Polak nie był mądry po szkodzie.

— W lutym miało do Egiptu lecieć 18 tys. osób. Gdyby wszystkie zażądały zwrotu kosztów, dla wielu biur oznaczałoby to ogromne komplikacje. Wielka szkoda, że nie udało się nam przeforsować pomysłu utworzenia funduszu ubezpieczeniowego firm turystycznych. Bardzo by się teraz przydał. Mimo że premier Donald Tusk poparł nasz pomysł w listopadzie 2009 r., to nowelizacja ustawy o usługach turystycznych wprowadziła przede wszystkim wyższe stawki ubezpieczenia. Tymczasem nie ma ubezpieczenia od zamieszek —podkreśla Jan Korsak.

Straty biur, które wysyłały do Egiptu najwięcej klientów, mogą sięgać kilkuset tysięcy złotych tygodniowo. Według Instytutu Turystyki, do Egiptu jeździ rocznie 400 tys. Po- laków.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: MAG

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Niektórzy klienci zapłacą za Egipt