Minister spraw wewnętrznych Horst Seehofer zapowiedział całkowite wyjaśnienie afery, która podważa publiczne zaufanie do procesu udzielania azylu w Niemczech. Sprawa dotyczy Federalnego Biura ds. Imigracji i Uchodźców (BAMF). Okazało się, że w jego oddziale w Bremie mogło dojść do korupcji. Status uchodźcy w zamian za łapówkę mogło tam uzyskać ponad tysiąc osób w latach 2013-2106. Według mediów, za pozytywną decyzję trzeba było zapłacić 1 tys. EUR.
Jednym z ubocznych skutków skandalu jest wskazanie dziwnej zależności szans na uzyskanie statusu uchodźcy od miejsca, gdzie się o niego wystąpiło. Irakijczycy i Afgańczycy łatwiej mogli go zdobyć w Bremie niż w Brandenburgii, czy Bawarii. W Bremie w przypadku Irakijczyków szansa wynosiła aż 96,4 proc. w pierwszym półroczu ubiegłego roku. Była prawie dwukrotnie większa niż Berlinie, gdzie wynosiła 50,3 proc. Afgańczycy składający wniosek o status uchodźcy w Bremie uzyskiwali go w 65 proc. przypadków. Ci, którzy ubiegali się o niego w Brandenburgii spotykali się z pozytywną odpowiedzią w 30,9 proc. przypadków.