Niemcy coraz bliżej Żeglugi Bydgoskiej

Cezary Pytlos
opublikowano: 15-07-1999, 00:00

Niemcy coraz bliżej Żeglugi Bydgoskiej

VII NFI zrezygnował z łączenia obydwóch przewoźników rzecznych

SPRZEDAŻ SYMULTANICZNA: Zarząd VII NFI odstąpił na razie od połączenia dwóch krajowych przewoźników rzecznych. Jan Sidorowicz, prezes funduszu, będzie się starał sprzedać obydwie spółki jednocześnie. fot. MP

Połączenie dwóch krajowych przewoźników rzecznych Odratrans i Żeglugi Bydgoskiej nie dojdzie do skutku. Zarząd VII NFI odstąpił od takich planów na początku lipca i zdecydował się na jednoczesną, ale osobną sprzedaż swoich portfelowych spółek. Z jednym z inwestorów podpisał nawet list intencyjny, ale Jan Sidorowicz, prezes VII NFI, odmawia podania jego nazwy.

VII NFI kontroluje po 33 proc. akcji w dwóch największych krajowych przedsiębiorstwach zajmujących się przewozami rzecznymi. Jeszcze do niedawna opowiadał się za połączeniem obu firm. Sprzeciwiali się temu pracownicy Żeglugi Bydgoskiej.

— Uważaliśmy, że połączenie nie leży w naszym interesie — mówi Wiesław Kamiński z Żeglugi Bydgoskiej.

W koncepcji funduszu sugerowano bowiem nie tyle połączenie, ile wchłonięcie Żeglugi Bydgoskiej przez Odratrans, a to z kolei związane byłoby ze zwolnieniem około 80 proc. pracowników z ponad 200-osobowej załogi bydgoskiego przewoźnika. Fuzja groziła także zmonopolizowaniem rynku przewozów, na którym jedna firma posiadałaby prawie 80 proc. rynku — gdyby oczywiście na taki ruch pozwolił UOKiK.

Pierwszy inwestor

Po protestach załogi bydgoskiego przedsiębiorstwa fundusz zdecydował się wynająć gdyńską firmę konsultingową Doradca w celu przeprowadzenia analizy kosztów fuzji. Wyniki prac firmy potwierdziły rację bydgoszczan. Na początku lipca odbyło się w Warszawie spotkanie zainteresowanych stron, na którym zarząd funduszu zdecydował się odstąpić od koncepcji połączenia krajowych przewoźników rzecznych.

— Wielu potencjalnych inwestorów nie zamierzało przejmować połączonych spółek — wyjaśnia Jan Sidorowicz, prezes VII NFI.

Rozmowy z potencjalnymi inwestorami już trwają, nieoficjalnie wiadomo, że fundusz z jednym z nich podpisał nawet list intencyjny. Jan Sidorowicz nie ujawnia co prawda nazwy firmy, ale wiadomo, że poważne zainteresowanie Żeglugą Bydgoską wyraża już od dawna niemiecka firma przewozowo-spedycyjna Lehnkering Reederei. Po raz pierwszy złożyła ona funduszowi ofertę zakupu bydgoskiego przedsiębiorstwa już dwa lata temu. Fundusz jednak wtedy nawet na nią nie odpowiedział, ale obecnie to prawdopodobnie właśnie z Niemcami prowadzone są poważne rozmowy.

Gmina tworzy grupę

Protest pracowników Żeglugi Bydgoskiej skonsolidował też lokalne środowiska biznesowe.

— Prowadzone są rozmowy w celu utworzenia regionalnej grupy kapitałowej, która mogłaby przejąć część akcji przedsiębiorstwa — ujawnia Wiesław Kamiński, przewodniczący NSZZ Solidarność w Żegludze Bydgoskiej.

Wiadomo, że wstępnie zainteresowanie udziałem w takim przedsięwzięciu wyrażają władze Bydgoszczy oraz przedstawiciele miejscowego biznesu. Do sprzedania jest 85 proc. akcji przedsiębiorstwa, należących do narodowych funduszy i Skarbu Państwa.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Cezary Pytlos

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Świat / Niemcy coraz bliżej Żeglugi Bydgoskiej