Niemcy inwestują w polskie morze

RWE docenia „niewykorzystany potencjał” naszego Bałtyku, a IEA prognozuje 15-krotny wzrost mocy morskich wiatraków na świecie do 2040 r.

Niemiecki koncern energetyczny RWE pochwalił się zakupem udziałów w czterech morskich projektach wiatrowych w Polsce. Potwierdził tym samym wcześniejsze doniesienia „PB”. W minionym tygodniu pisaliśmy, że E.ON., też niemiecki i będący w trakcie wymiany aktywów z RWE, zaangażował się we współpracę kapitałową z firmą Baltic Trade and Invest (BTI) ze Słupska, która planuje budowę na polskim morzu 350 MW w wietrze (projekt F.E.W. Baltic II).

Polskie projekty farm morskich, które kupiło RWE, są na różnym etapie rozwoju, a ich łączna moc wytwórcza to ponad 1,5 GW.

„Zlokalizowane są na Morzu Bałtyckim, na wysokości Słupska. W najbliższych latach będziemy te projekty rozwijać, a faza budowy może się rozpocząć już w 2023 r.” — głosi komunikat RWE.

Po transakcji z E.ON. spółka RWE Renewables, czyli zielone ramię koncernu, które potęgę zbudowało na węglu, ma w portfelu OZE o mocy 9 GW. W wietrze na morzu jest doświadczona, bo ma w tym sektorze już 2,5 GW.

„Polska to bardzo atrakcyjny, wschodzący rynek morskiej energii wiatrowej, o największym niewykorzystanym potencjale w Europie” — przekonuje RWE w komunikacie.

Na polskiej części Bałtyku nie kręci się jeszcze żaden wiatrak, ale przygotowania do budowy trwają, na razie związane z formalnościami. Pod względem pozwoleń i decyzji środowiskowychnajbardziej zaawansowana w pracach jest Polenergia Dominiki Kulczyk, która za partnera ma norweski Equinor (dawny Statoil). Za nią plasuje się PGE, która o partnerstwie rozmawia z duńskim koncernem Ørsted (dawny Dong). Poza nimi przygotowania prowadzą Orlen, portugalski EDPR oraz m.in. BTI, którego partnerem zostało właśnie RWE.

Chiny kontra Anglia

Inwestycje na polskim morzu wpisują się w trend globalny, który w opublikowanym w piątek raporcie opisała Międzynarodowa Agencja Energii (IEA), działająca w ramach OECD. IEA szacuje, że moc morskich farm wiatrowych na świecie zwiększy się do 2040 r. piętnastokrotnie i przyciągnie, w ujęciu skumulowanym, bilion dolarów inwestycji. Sprzyjać tym inwestycjom będą spadające koszty, wsparcie rządów oraz rozwój samej technologii, owocujący wzrostem produktywności turbin i wykorzystaniem instalacji unoszących się na wodzie.

Europa, ze swoimi 20 GW w wietrze na morzu, jest pionierem tej technologii. Według agencji w 2040 r. nasz kontynent będzie już dysponował farmami morskimi o mocy 130 GW. Jeśli jednak Europa zamierza poważnie myśleć o neutralności klimatycznej, to — szacuje IEA powinna celować w 180 GW na morzu.

Poza Europą offshore też się mnoży. Agencja prognozuje, że do 2025 r. Chiny staną się liderem pod względem mocy morskich farm wiatrowych zainstalowanych w jednym kraju. Dziś prym wiedzie Wielka Brytania. Do 2040 r. Chiny dojdą jednak do 110 GW na morzu — z obecnych 4 GW.

„Morskie farmy wiatrowe odpowiadają dziś tylko za 0,3 proc. globalnej produkcji prądu, ale mają ogromny potencjał” — konkluduje IEA w raporcie.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Graniszewska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu