Parlamentarzyści wezwali byłych audytorów spółki, z których trzech nadal pracuje dla Ernst & Young (EY), a czwarty odszedł jeszcze w 2018 roku do Deutsche Banku.
- Są poważne wątpliwości, czy audyt był przeprowadzany z należną starannością – powiedział Fabio de Masi, członek komisji parlamentarnej badającej upadek Wirecardu.
EY znalazł się w ogniu krytyki po tym jak w czerwcu tego roku wykrycie nieprawidłowości w księgach Wirecardu na kwotę 1,9 mld EUR doprowadziło do szybkiego upadku niemieckiego fintechu. Audytorowi zarzucano niedopełnienie podstawowych obowiązków zwracając uwagę, że od dłuższego czasu w mediach, m.in. The Financial Times, pojawiały się informacje kwestionujące kondycję finansową spółki.

EY został pozwany przez inwestorów. Niedługo po wybuchu skandalu z jego usług zrezygnowały m.in. Commerzbank i DWS Group. Nieoficjalnie mówi się, że klientem audytora może przestać być także państwowy KfW, trzeci pod względem aktywów niemiecki bank.
Eksperci nie spodziewają się jednak, aby podczas czwartkowego przesłuchania audytorzy ujawnili istotne informacje dotyczące Wirecardu. Wskazują na obowiązującą ich tajemnicę zawodową.