Weidmann, który zasiada w Radzie Prezesów Europejskiego Banku Centralnego i jest blisko związany z kanclerz Angelą Merkel, według osób związanych ze sprawą, otrzyma drugą kadencję u steru niemieckiego banku centralnego, a następnie poczeka i zobaczy, czy zostanie wybrany na następcę Maria Draghiego, na stanowisku prezesa Europejskiego Banku Centralnego w listopadzie.

Weidmann, uważany za jastrzębia, był niegdyś postrzegany jako lider, który zastąpi Draghiego, stając się najważniejszym urzędnikiem władz monetarnych eurolandu i pierwszym Niemcem na tym stanowisku. Jednak poniósł porażkę, gdy rodak Manfred Weber został zgłoszony przez Europejską Partię Ludową na kandydata na przewodniczącego Komisji Europejskiej.
Władze Unii Europejskiej prawdopodobnie nie pozwolą jednak Niemcom na obsadzenie dwóch tak eksponowanych stanowisk, ale szanse Weidmanna wzrosną, jeśli kandydatura Webera nie znajdzie poparcia w wyborach do Parlamentu Europejskiego w maju.
Weidmann został najmłodszym prezesem niemieckiego banku centralnego w 2011 roku, po tym jak jego poprzednik Axel Weber zrezygnował ze stanowisku w ramach protestu przeciwko skupowi obligacji przez EBC. Liczący obecnie 50 lat Weidmann prezentuje twarde stanowisko przeciwko luźnym warunkom pieniężnym, zyskując co prawda szacunek w kraju, ale krytykę ze strony Draghiego za swoją bezkompromisowość.
Po studiach w Niemczech i Francji Weidmann pracował w Międzynarodowym Funduszu Walutowym, zaś w latach 2006-2011 przerywając pracę w Bundesbanku, był doradcą kanclerz Merkel.