Niemcy wycofali się z Indii,do gry wchodzą Polacy

opublikowano: 10-05-2013, 00:00

Ecotech stara się o prestiżowy projekt ekologiczny w Bhopalu, wspiera go polska dyplomacja. Spółka z NewConnect walczy też m.in. w Armenii i Chinach

Katastrofa w indyjskim Bhopalu była tragiczniejsza w skutkach niż Czarnobyl. Po wycieku trującego gazu z fabryki pestycydów firmy Union Carbide w 1984 r. zmarło 15 tys. osób, a 560 tys. zostało poszkodowanych (sama firma podała, że zmarło 3,8 tys. osób, 40 tys. jest całkowicie niezdolnych do pracy). Dotychczas nie udało się usunąć 340 ton toksycznych odpadów. Chce to zrobić notowany na NewConnect Ecotech Polska.

POWRÓT DO ŻYCIA:
 W przyszłym roku minie 30 lat od katastrofy w Bhopalu. Najwyższy czas, by miejsce tragedii przywrócić do życia. Może dzięki Polakom? O ile uda się obalić mur uprzedzeń, które nie pozwalają uwierzyć w możliwości technologiczne spółki znad Wisły.
 [FOT. FORUM]
POWRÓT DO ŻYCIA: W przyszłym roku minie 30 lat od katastrofy w Bhopalu. Najwyższy czas, by miejsce tragedii przywrócić do życia. Może dzięki Polakom? O ile uda się obalić mur uprzedzeń, które nie pozwalają uwierzyć w możliwości technologiczne spółki znad Wisły. [FOT. FORUM]
None
None

— Od roku staramy się zdobyć ten kontrakt, bo to bardzo prestiżowy projekt rekultywacji terenu. Na razie boksujemy się z urzędnikami w Indiach. Ze względu na skalę projektu jest on bardzo polityczny — mówi Dominik Wojewódka, prezes Ecotech Polska.

Rządowe poparcie

Przyznaje, że ciężko przebić się polskiej firmie, bo nikt nie wierzy, że może mieć lepsze technologie niż koncerny z USA, Niemiec czy Francji. A jednak. Jak podaje „The Times of India”, niemiecka spółka GIZ IS wycofała się we wrześniu 2012 r. Chciała wywieźć toksyczne odpady do Niemiec i zutylizować je w spalarni. Na pomysł nie zgodzili się rodacy. Rząd brytyjski promował spółkę Pericula UK, ale rozmowy nawet się nie rozpoczęły. Ecotech chce zutylizować odpady na miejscu. Propozycję polskiej firmy, która jest w programie GreenEvo, wspierającym polskie projekty ekologiczne, przekazał indyjskiej administracji Marcin Korolec, minister środowiska.

— Zostałem poproszony, by interweniować w sprawie spółki Ecotech i w trakcie wizyty w Indiach w styczniu tego roku lobbowałem w administracji hinduskiej, by brali pod uwagę także polskie rozwiązania — przyznaje Marcin Korolec.

— W przyszłym tygodniu konsul RP ma spotkania w naszej sprawie w dwóch ministerstwach. Liczymy, że zostaniemy zaproszeni na spotkanie z przedstawicielami rządu, wykonamy test, który dowiedzie skuteczności naszej technologii, i przystąpimy do realizacji projektu. Może w tym roku sprawy nabiorą tempa — mówi Dominik Wojewódka.

Rok nadziei

Prezes ma nadzieję, że 2013 r. okaże się przełomowy także na innych rynkach.

— W Chinach liczymy, że podpiszemy umowę utworzenia joint venture. Spotkanie z partnerem mamy pod koniec miesiąca. Tu chcemy koncentrować się na mniejszych projektach komercyjnych. Nasz partner już świadczy usługi dla parków przemysłowych — mówi prezes. W większości przypadków Ecotech liczy jednak na kontrakty rządowe. Np. w Wietnamie spółka podpisała z ministerstwem środowiska list intencyjny na likwidację zagrożeń po stosowaniu broni chemicznej podczas wojny wietnamskiej. Projekt został wpisany na listę rządowych zamierzeń, ale stanął ze względu na brak finansowania. Podobnie jak likwidacja mogilników, w których złożono pestycydy jeszcze za czasów ZSRR. Mogilniki zagrażają dostawie wody do Erywania, stolicy Armenii.

— Nasza oferta jest o kilkaset procent niższa od niemieckiej, ale rząd nie ma teraz finansowania. Jest szansa, że się powiedzie, bo projekt ma już akceptację ONZ — twierdzi Dominik Wojewódka. Inne firmy z branży ekologicznej popierają wschodni kierunek.

— Rynki wschodnioazjatyckie to dobre miejsce dla polskich firm technologicznych, które szukają kontraktów. Oczywiście jest to szansa dla podmiotów z bardzo wyspecjalizowaną ofertą. Nasza technologia działa w Japonii, skutecznie konkurując z lokalnymi rozwiązaniami. Negocjujemy następne kontrakty w krajach regionu — mówi Wojciech Pietraszek, prezes PP-EKO, firmy zajmującej się oczyszczaniem ścieków przemysłowych i biogazem.

Polskie bomby

Także w Polsce Ecotech czeka na rządowe zlecenia. Główny Inspektorat Ochrony Środowiska szacuje, że w naszym kraju jest około 50 bomb ekologicznych, z których tylko kilka udało się rozbroić. Przykładem jest teren lotniska w Pile, gdzie za 10 mln zł z Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej usunięto niebezpieczne odpady. Ecotech udzielił też licencji polskiej firmie, która buduje zakład.

Ecotech Polska zadebiutował na NewConnect w listopadzie 2011 r. Planował budowę zakładu unieszkodliwiania odpadów w Skarbimierzu za 2,3 mln zł. Miał on ruszyć w 2012 r. i zwiększyć przychody do 1,9 mln zł, a zyski do 220 tys. (w 2010 r. spółka miała 31,3 tys. zł przychodów i 152,3 tys. zł straty netto). Jednak emisja przyniosła za mało pieniędzy i firma z tych planów zrezygnowała. W 2011 r. miała 1,1 mln zł straty.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Małgorzata Grzegorczyk, MD

Polecane