Inwestorzy i analitycy za Odrą nie tracą nadziei. Ich zdaniem, latem największa gospodarka Europy dobije do dna. Później będzie tylko lepiej. Wskazują na to dane niemieckiego instytutu ZEW, obrazujące zaufanie inwestorów i analityków do gospodarki w najbliższych sześciu miesiącach. Indeks wzrósł w marcu do -3,5 pkt. wobec -5,8 pkt. miesiąc wcześniej. Informacja zaskoczyła ekonomistów, którzy spodziewali się, że wskaźnik zanurkuje do -8 pkt. Lepsze niż przed miesiącem okazały się też wyniki badań dla całej strefy euro: wskaźnik ZEW wzrósł o 2,2 pkt. – do -6,5 pkt.
Na minusie
Poprawę nastrojów niemieckich inwestorów
ekonomiści tłumaczą m.in. cięciem stóp procentowych przez Europejski Bank
Centralny do rekordowo niskiego poziomu (1,5 proc.) oraz pakietem stymulującym
gospodarkę wartym 80 mld EUR. Jest jeszcze jeden powód.
- Kondycja
gospodarki jest tak fatalna, że gorzej nie powinno już być – uważa Simon Junker,
ekonomista Commerzbanku.
O kiepskiej sytuacji, w jakiej znalazła się
gospodarka naszego sąsiada, świadczą prognozy analityków instytutu DIW.
Spodziewają się, że w pierwszym kwartale PKB skurczy się o 2,2 proc. Jeszcze w
połowie lutego szacowali spadek o 1,4 proc.
- Niemiecka gospodarka cofa się
do poziomów sprzed 3 lat, tracąc dużą część tego, co udało się zyskać podczas
ostatnich lat ekspansji gospodarczej – ocenia Stefan Kooths, ekonomista
DIW.
Zdaniem Wojciecha Matysiaka, ekonomisty Banku BGŻ, mimo rewizji prognoza
jest optymistyczna.
- W pierwszym kwartale spadek PKB przekroczy 2,2 proc.
Jeszcze gorzej będzie w drugim kwartale. Dopiero w trzecim dynamika będzie
dodatnia – prognozuje Wojciech Matysiak.
W całym 2009 r. gospodarka Niemiec
skurczy się o 4,8 proc. – prognozują analitycy Instytutu Badań Gospodarczych w
Halle (IWH). Ekonomiści tłumaczą tak duży spadek załamaniem światowej
koniunktury na przełomie 2008 i 2009 r., które silnie uderzyło w eksportowego
lidera Europy.
Ekonomista Banku BGŻ uważa, że prognoza IWH jest
przesadzona.
- Jeśli wyniki instytutu ZEW potwierdzą się i ożywienie nastąpi
w drugiej połowie roku, to średnioroczny spadek PKB może wynieść około 3 proc. –
przewiduje Wojciech Matysiak.
Dwóch prymusów
Złe perspektywy dla niemieckiej gospodarki
nie wróżą dobrze naszym firmom.
- To największy odbiorca naszych towarów, a
jego rynek się kurczy – to nie jest dobra wiadomość – ostrzega Maja Goettig,
główna ekonomistka Banku BPH.
Wojciech Matysiak spodziewa się jednak, że już
w drugim kwartale Niemcy mogą – na razie powoli – zwiększać liczbę zamówień
eksportowych u polskich dostawców.
- Tendencja powinna się umocnić w trzecim
i czwartym kwartale, co przełoży się na sytuację polskiej gospodarki. Produkcja
firm zacznie się zwiększyć, a to pociągnie za sobą wzrost zatrudnienia – uważa
Wojciech Matysiak.
Kolejnym powodem do zadowolenia powinien być wzrost
zainteresowania naszym krajem wśród inwestorów.
- W naszym regionie tylko
Polska i Czechy są w stosunkowo dobrej sytuacji gospodarczej, a nasze waluty są
tanie. To działa na inwestorów jak magnes – uważa ekonomista Banku BGŻ.