Niemiec w królestwie Toyoty

opublikowano: 26-08-2015, 22:00

AUTO DO FLOTY: Ford Mondeo Hybrid

Napędy hybrydowe coraz śmielej wkraczają do flot.Głównie w Europie. Ale Polacy też chcą jeździć na dwóch silnikach.

Mówisz hybryda, myślisz Toyota. Japoński producent przyzwyczaja rynek do spalinowo- -elektrycznych napędów od dwóch dekad (Prius debiutował w 1997 r.). Śmiało można mówić, że Toyota jest prekursorem nowoczesnych napędów hybrydowych. Ten producent ma też w ofercie najwięcej modeli tak napędzanych. Od miejskich przez kompakty po luksusowe limuzyny (Lexus). Toyota jest królową hybryd.

Dlatego dziś proponujemy… Forda. Ford Mondeo. To lubiany, również w Polsce, model. W najnowszej odsłonie jest nowoczesny i choć nie prowadzi się tak doskonale jak poprzednie, to jest piękny. Na dodatek dostępny również z hybrydą. Jak się sprawuje? Zaskakująco. Bez doktoratu z ekojazdy można zejść poniżej pięciu litrów w mieście. To doskonały wynik, zważywszy na rozmiary auta (prawie 5 metrów długości) i wagę (ponad 1,5 tony). Zaskoczenie kolejne: cena. Jest… tanio. Hybrydy przyzwyczaiły do wysokich cen.

Ale to się zmienia. Tanieją. Doskonale wyposażonego Forda z segmentu D ze spalinowo-elektrycznym napędem można mieć za nieco ponad 126 tys. zł. Następne zaskoczenie ma związek z poprzednim. Wykończenie we wnętrz jest jakby nieco gorsze niż w Mondeo z tradycyjnym silnikiem. Nie wiem. Być może ze względu na oszczędności. I ostatnie: bagażnik. Pod jego podłogą ukryto akumulatory (oczywiste, że gdzieś ukryte być muszą). Ale całość zorganizowana jest w tak, że bagażnik nie dosyć, że mały to też bardzo nieregularny. Użyteczność sporo mniejsza niż w klasycznym Mondeo. W Toyotach rozwiązano to sprytniej. Mondeo nie było budowane jako auto hybrydowe. Upchanie w nim takiego napędu ma zatem mówić bardziej: „Patrzcie, też tak umiemy”, niż: „To jest wszystko, na co nas stać”. I wiecie co? Umieją. Mimo drobnych mankamentów Mondeo z hybrydą jest świetną propozycją. Cenowo. Kosztowo też.

Rozsądnie używane (przewagi hybryd największe są w miastach) bardzo szybko zrekompensuje różnicę w cenie diesla lub benzyny. A dodatkowo jest dużym i wygodnym autem, które sprawdzi się w trasie, choć nie będzie już tak oszczędne. Jako alternatywę proponujemy królową Toyotę Prius. Jest mniejsza – taki segment „w pół do D”. Ale ma większy bagażnik.

Jest mniej wygodna na dłuższych trasach, ale bardzo przyzwoicie wyposażona (najwyższy pakiet) nadal tańsza od Mondeo. Ma nieco inny charakter. Poraża wyglądem (szczegółów oszczędzę). Ale ma też większe doświadczenie i nieco lepszą gwarancję. Wybór jak zawsze należy do was. Warto jednak dodać, że już w połowie września (na targach we Frankfurcie) zadebiutuje nowa Toyota Prius. Plotka głosi, że zupełnie inna.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcin Bołtryk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu