Niemiecki klient ceni polską kreatywność

opublikowano: 16-12-2019, 22:00

U naszego zachodniego sąsiada poczta pantoflowa przynosi czasem lepsze efekty niż droga reklama oferowanych usług.

Połowa ankietowanych przez Polsko-Niemiecką Izbę Przemysłowo-Handlową (AHK Polska) przedsiębiorców z naszego kraju działających w Niemczech ocenia stan tamtejszej gospodarki jako dobry, a ok. 24 proc. jako zadowalający. W porównaniu z ubiegłorocznymi badaniami znacznie mniej ankietowanych (21 proc.) określa, że jest ona w bardzo dobrej kondycji.

Niemniej aż 93 proc. pytanych (o 4 pkt proc. mniej niż w przed rokiem) potwierdza, że powtórzyłoby decyzję o wejściu na rynek naszego zachodniego sąsiada. Z ankiety wynika, że Niemcy to zwykle pierwszy rynek internacjonalizacji polskich firm, zwłaszcza MŚP. Ponad połowa ankietowanych zdecydowała się działać tam z powodu uzyskania dostępu do nowych klientów, a 44 proc. chciało zwiększyć skalę swojej działalności.

Badani doceniają na tamtym rynku dobrą jakość infrastruktury, dyscyplinę płatniczą kontrahentów, przewidywalność polityki gospodarczej i chwalą współpracę z administracją. Narzekają na brak dostępności kadr, wysokość kosztów płac i podatków. Niemcy natomiast doceniają polską kreatywność. Zwraca na nią uwagę przedstawiciel niemieckiej firmy Polando.de, pomagającej polskim przedsiębiorcom znaleźć klientów za Odrą.

— Trochę jak w słowach Napoleona: „jeśli coś jest niemożliwe do wykonania, dajcie to zrobić Polakom”. Tam, gdzie nasi sąsiedzi widzą regulaminy i biurokrację, tam my widzimy po prostu pracę do zrobienia. A nasze zadania potrafimy wykonywać z fantazją — mówi Artur Kasiubowski, założyciel Polando.de.

Zręczne znajdowanie rozwiązań tam, gdzie wydają się one nie istnieć, to tylko jedna z wielu cech, które pomagają Polakom zdobyć zaufanie klienta zza Odry.

— Niemieckich konsumentów nie przekonują niskie ceny, które dla wielu polskich firm na przełomie wieków stanowiły kartę przetargową. Oczekują oni towaru wysokiej jakości, tak samo jak w przypadku korzystania z usług firm z Francji czy Anglii. Dobry towar obroni się sam, ale dopiero wtedy, gdy o jego istnieniu dowiedzą się klienci. W Niemczech doskonale sprawdza się poczta pantoflowa. Jedna niezawodnie wykonana usługa może okazać się przepustką do kolejnych zleceń — wyjaśnia Artur Kasiubowski.

Jego zdaniem warto pamiętać o znaczeniu sąsiedzkich przekazów o jakości usług, z których skorzystali. Reklamy są kosztowne i przynoszą stosunkowo niewielką skuteczność. Nie będąc w stanie poznać reakcji klientów, trudno zaplanować efektywną kampanię. Tymczasem nawet niewielkie ogłoszenie w lokalnej gazecie to koszt kilkuset euro. W relacjach handlowych z Niemcami trzeba liczyć się z nieprzewidzianymi przeszkodami w wykonaniu zlecenia — np. z opóźnieniem dostawy towaru lub sezonowym brakiem pracowników, który wymusza przesunięcie terminu realizacji zamówienia.

— Wtedy przedsiębiorca powinien uczciwie wyjaśnić sytuację. Czasami wystarczy jeden telefon i zaproponowanie wyjścia z sytuacji, nowego terminu lub rekompensaty — niemieccy klienci wykazują się dużą cierpliwością i zaufaniem. Jeśli wiedzą, że usługodawca ma plan działań, a okoliczności są tylko przejściową niedogodnością, będą współpracować nad rozwiązaniem problemu — podpowiada Artur Kasiubowski.

Dodaje, że zdecydowanie nie warto udawać, że wszystko jest w porządku, i liczyć, że sytuacja sama się rozwiąże.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Iwona Jackowska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu