Niemiecka gospodarka tkwi w stagnacji. W czwartym kwartale 2002 r. jej wzrost wyniósł zaledwie 0,5 proc. W pierwszym kwartale może być jeszcze niższy.
Największa europejska gospodarka przestała się rozwijać. W ostatnim kwartale 2002 r. Niemcy zanotowały wzrost zaledwie o 0,5 proc. w porównaniu z czwartym kwartałem 2001 r. Federalny Urząd Statystyczny twierdzi, że kondycja niemieckiego rynku jest mimo wszystko lepsza niż wcześniej oczekiwano.
Co prawda, analitycy spodziewają się, że pierwszy kwartał tego roku również upłynie pod znakiem minimalnego wzrostu, jednak wyjątkowo dobre nastroje niemieckich przedsiębiorców, a także wzrost popytu wewnętrznego i wydatków inwestycyjnych każą sądzić, że Niemcy unikną recesji. Federalny Urząd Statystyczny podał, że w czwartym kwartale wydatki konsumpcyjne wzrosły o 0,1 proc., co w chwili umacniania się euro i spadku eksportu jest i tak niezłym wynikiem. Na dodatek we wtorek niemiecki instytut badawczy Ifo podał, że w lutym po raz drugi z rzędu poprawiły się nastroje i oczekiwania zachodnioniemieckich firm. Ekonomiści ostrzegają jednak, że w krótkiej perspektywie nie należy spodziewać się znacznego ożywienia. Większość analityków zakłada, że do marca niemiecka gospodarka będzie tkwić w stagnacji, a niewielki 0,5-proc. wzrost jest możliwy dopiero w drugim kwartale.
Nie wiadomo na razie, jaki wpływ będą miały dane o niemieckim PKB i wskaźniku Ifo na decyzję, jaką w przyszłym tygodniu podejmie Europejski Bank Centralny (ECB) odnośnie do stóp procentowych. Część analityków uważa, że w związku z obniżeniem przez ECB w ostatni weekend prognoz wzrostu dla strefy euro na najbliższym posiedzeniu banku może zapaść decyzja o redukcji stóp. Bank zapowiedział też, że groźba konfliktu w Iraku nie wpłynie na politykę monetarną banku.