Niepewność ogarnia chemików

Barbara Warpechowska
opublikowano: 2012-05-24 00:00

Chemicy z niepokojem myślą o roku 2013. Branża musi się zmierzyć się z polityką klimatyczną UE

Prawa do emisji dwutlenku węgla, określane skrótem EUA, wprowadzono w ramach Protokołu z Kioto. System ma zmobilizować przemysł do ograniczenia emisji gazów cieplarnianych o 20 proc. do roku 2020.

Na lata 2008-12 Bruksela przyznała prawa do emisji ponad 2 mld ton rocznie. EUA są zaksięgowane w 30 krajowych rejestrach (w 27 krajach UE oraz Norwegii, Islandii i Liechtensteinie). Przypominają zapisy na rachunkach bankowych. Następnie uprawnienia są rozdzielane między firmy. Jeśli przedsiębiorstwo potrzebuje więcej lub mniej pozwoleń, niż dostało, może je kupić lub sprzedać na rynku.

Te firmy, którym zostały niewykorzystane uprawnienia, mogą je odsprzedać lub zachować do wykorzystania w przyszłości. Instalacje, które nie złożą odpowiedniej ilości uprawnień pokrywających ich emisje w roku poprzednim, są karane opłatami za każdą tonę wyemitowanego CO 2 ponad limit, a ponadto muszą i tak kupić brakujące uprawnienia.

Nazwy tych przedsiębiorstw zostają podane do publicznej wiadomości. Grzywna od 2009 r. wynosi 100 euro za tonę. Od przyszłego roku będzie wzrastać zgodnie z roczną stopą inflacji w strefie euro.

Bariera 15 EUR

Przy tworzeniu system handlu prawami do emisji CO 2 założono, że im droższe uprawnienia, tym przedsiębiorcom bardziej opłacają się inwestycje ograniczające emisję, co ma korzystny wpływ na środowisko naturalne.

Im wyższe ceny uprawnień, tym większa skłonność przemysłu i instytucji naukowych do rozwijania nowych, niskoemisyjnych technologii. Przy pewnym poziomie cen uprawnień np. elektrowniom opłaca się inwestycja w zmianę paliwa z węgla na gaz, co wiąże się z obniżeniem emisji CO 2 o połowę.

Jednak przy niższych cenach uprawnień taniej jest kupić jednostki na rynku, co nie przekłada się na redukcję emisji CO 2. W czerwcu ubiegłego roku ceny uprawnień do emisji CO 2 wahały się w okolicach 16 EUR za tonę.

Od tego czasu systematycznie spadają, ponieważ na rynku pojawiła się duża nadwyżka uprawnień. W poniedziałek 21 maja cena uprawnień EUA w transakcjach spotowych wynosiła 6,60 EUR. Tak niska cena nie zachęca do inwestowania w niskoemisyjne technologie. Według ekspertów, ceny EUA powinny wynosić co najmniej 15 EUR, aby przedsiębiorstwom bardziej opłacało się obniżać emisję CO 2, niż umarzać uprawnienia.

Mniej uprawnień

Od 2013 r. rynek się zmieni. Nie będzie już krajowych podziałów limitów, lecz jeden obowiązujący w całej Unii Europejskiej. Co roku uprawnienia będą zmniejszane. Europejski system obejmie także emisje dwutlenku pochodzące z lotnictwa cywilnego.

Główną zasadą przydzielania uprawnień stanie się system aukcyjny, z wyjątkiem branż, w przypadku których zbyt restrykcyjna polityka odnośnie do emisji mogłaby doprowadzić do przeniesienia produkcji do państw nieobjętych stystemem.

Pierwsze aukcje, które stanowią rynek pierwotny uprawnień do emisji na tzw. III okres rozliczeniowy, czyli lata 2013-20, rozpoczną się w przyszłym roku. Polskie przedsiębiorstwa będą potrzebowały co roku około 200 mln uprawnień. Część dostaną za darmo. Analitycy szacują, że będzie to od 30 do 60 proc.

Resztę firmy będą musiały kupić na aukcjach. W pierwszych aukcjach planowanych na połowę przyszłego roku w sprzedaży poprzez polską aukcję będzie około 15 mln uprawnień, a w Europie — 96 mln.

Nieznane ceny

Nie wiadomo, ile uprawnień do emisji na lata 2013-20 znajdzie się na wolnym rynku. Jedni analitycy prognozują, że zabraknie pół miliarda, inni mówią nawet o 3 miliardach.

— Ci, którzy wstrzymują się z przygotowaniem instalacji do funkcjonowania w warunkach niedoboru uprawnień, wierząc w „naturalne” kształtowanie się cen, mogą się bardzo przeliczyć — uważa Maciej Wiśniewski, prezes Domu Maklerskiego Consusus.

Jego zdaniem te przedsiębiorstwa, które najlepiej zrozumieją rynek carbon i dostosują się do obowiązujących na nim zasad, mają szansę zyskać przewagę konkurencyjną.

— Trudno przewidzieć przyszłe ceny uprawnień do emisji CO 2. Dlatego dla przedsiębiorców dobrym zabezpieczeniem są instrumenty pochodne, które gwarantują konkretną cenę zakupu uprawnień w przyszłości. Dzięki takiemu zabezpieczeniu można łatwiej przewidzieć przyszłe wydatki i przychody — dodaje Maciej Wiśniewski.

Na londyńskiej giełdzie ICE, charakteryzującej się najwyższą płynnością spośród giełd, na których handluje się uprawnieniami do emisji CO 2, zawarto już kontrakty nawet na 2019 rok. Oczywiście na razie liczy się je w setkach, a nie w tysiącach. Nie wiadomo też, czy są to zlecenia emitentów, czy jedynie typowe transakcje handlowe.

Kierunek: Wschód

Co czeka chemię, jaki wpływ będzie miała na nią polityka klimatyczna? Według prognoz Domu Maklerskiego Trigon, spółki nawozowe za pozwolenia na emisję CO 2 będą płacić ponad 90 mln zł rocznie. I to przy założeniu, że ceny pozwoleń będą się wahać w graniach 7 EUR. W trudnej sytuacji będą także producenci cementu.

Przemysł cementowy może się wyprowadzić z Polski, bo przy wysokich cenach za uprawnienia produkcja stanie się nieopłacalna. Może zostaną przemiałownie, ale klinkier będzie produkowany na Ukrainie, Białorusi lub w obwodzie kaliningradzkim — alarmuje Stowarzyszenie Producentów Cementu.

EUA do zamrażarki

Jak się okazało, na rynku jest dużo niewykorzystanych uprawnień. Stąd największe zainteresowanie budzą zapowiedzi unijnej komisarz ds. klimatu Connie Hedegaard, która zamierza uzdrowić rynek emisji CO 2 zmniejszając wielkość uprawnień na rynku.

Według obowiązującego przepisów nie można zmienić całej puli pozwoleń dostępnych na rynku od 2013 r., ale Komisja Europejska może zaproponować zamrożenie lub wycofanie z rynku nadwyżek uprawnień. W praktyce oznacza to, że decyzje w tej sprawie będą miały największy wpływ na ceny CO 2. Mają być znane pod koniec maja.