NIEŚCIĄGALNOŚĆ DŁUGU TRZEBA UWIARYGODNIĆ

Bartosz Krzyżaniak
opublikowano: 2000-04-12 00:00

NIEŚCIĄGALNOŚĆ DŁUGU TRZEBA UWIARYGODNIĆ

Sprzedaż wierzytelności może być uznana za sztuczne zawyżanie kosztów

Sytuacja, w której wierzyciel sprzedaje swoje długi bez jakichkolwiek prób ich odzyskania, nie należy do rzadkości. Takie zachowanie może jednak zostać uznane przez Urząd Skarbowy za sztuczne generowanie kosztów uzyskania przychodu. Chcąc tego uniknąć nieliczne firmy decydują się na stworzenie procedury uprawdopodobnienia nieściągalności.

W myśl ustawy o podatku dochodowym od osób prawnych, strata na sprzedaży wierzytelności jest kosztem uzyskania przychodu, czyli obniża podstawę opodatkowania. Nie powinno się jednak sprzedawać długów bez uprzedniej próby wyegzekwowania wierzytelności we własnym zakresie.

— Wynika to z podstawowej zasady, według której dokonywana jest ocena, czy dany wydatek może być uznany za koszt podatkowy. Głosi ona, że koszt uzyskania przychodu powinien być ekonomicznie uzasadniony. Może to dotyczyć zarówno celu dokonania wydatku, jak i jego wysokości — wyjaśnia Katarzyna Czarnecka-Żochowska z działu doradztwa podatkowego i prawnego PricewaterhouseCoopers.

Dobre i złe długi

Dopóki wierzytelności sprzedawane są w pakietach obejmujących zarówno długi złe, jak i łatwe do odzyskania, sytuacja się w pewien sposób uśrednia i tym samym transakcja zyskuje ekonomiczne uzasadnienie. Problem zaczyna się, gdy wierzyciel nie próbuje egzekwować należności, lecz od razu je sprzedaje.

— Ryzyko zwiększa się, gdy wierzyciel robi to stale i nie jest w stanie udowodnić na jakiej podstawie doszedł do wniosku, że próba ściągania należności nie ma sensu — tłumaczy Katarzyna Czarnecka-Żochowska.

Według niej, jeśli Urząd Skarbowy udowodni, że nie poczyniono żadnych kroków, by odzyskać wierzytelności, może on uznać, iż koszt uzyskania przychodu jest sztucznie podwyższony. Jeżeli sprzedającemu długi zdarza się to od czasu do czasu i na małą skalę, nie powinno mu to przysporzyć większych kłopotów ze strony fiskusa, bo niekiedy rzeczywiście bardziej opłaca się dług sprzedać. Gorzej gdy długi sprzedawane są automatycznie, bez próby interwencji ze strony wierzyciela. Żeby móc uznać, że poczyniono kroki w celu wyegzekwowania należności, wystarczy z umową, fakturami i wezwaniami do zapłat udać się do sądu, uiścić opłatę (w tym przypadku to ona będzie kosztem uzyskania przychodu) by wszcząć postępowanie nakazowe lub upominawcze. Często jednak wierzyciele tego nie robią, być może nie zdając sobie sprawy z udogodnień, jakie wiążą się z z tego rodzaju uproszczoną procedurą sądową jak i z góry zakładając, że postępowanie będzie nie tylko długotrwałe, ale także nie przyniesie oczekiwanych efektów. Tymczasem dobrze przygotowane postępowanie toczy się sprawnie i prawie automatycznie.

Lepszy sposób

— Wśród firm generujących straty podatek dochodowy jest kontrolowany w sposób umiarkowany. Urząd Skarbowy interesuje się nimi bardziej, gdy ich działalność przynosi zyski — tłumaczy Katarzyna Czarnecka-Żochowska.

Jej zdaniem, wojna cenowa prowadzona wśród operatorów sieci telefonii komórkowych przyniesie wzrost liczby abonentów, co pociągnie za sobą przyrost liczby złych długów. Z jednej strony zaobserwujemy chęć stałego zwiększania sprzedaży przez działy marketingu, z drugiej próby ograniczania przez działy windykacji pomnażania liczby dłużników.

Z podatkowego punktu widzenia niezwykle efektywne jest korzystanie z przepisu, który mówi, że kosztem uzyskania przychodów są rezerwy utworzone na takie należności, których nieściągalność została uprawdopodobniona. Oznacza to, że w przypadku gdy firma nie otrzymuje płatności od klienta, może przynajmniej o tę kwotę pomniejszyć przychody podlegające opodatkowaniu. Ma to istotne znaczenie dla zachowania płynności podatkowej. Z tej możliwości korzysta jednak niewielki odsetek firm.

— Przepis podatkowy dotyczący tej procedury jest bardzo ogólny i niejasny, zawiera otwarty katalog przypadków, które stanowią o uprawdopodobnieniu nieściągalności należności — wyjaśnia Katarzyna Czarnecka-Żochowska.

Dlatego też z jednej strony stwarza on możliwość poszukiwania nowych sytuacji, które mogłyby być uznane za spełniające przesłanki uprawdopodobnienia. Z drugiej jednak stwarza ryzyko, iż organy skarbowe mogą nie podzielić stanowiska podatnika i w konsekwencji zakwestionować koszty podatkowe.

— Problem uprawdopodobnienia nieściągalności wiąże się z interpretacją ustawy o podatku dochodowym od osób prawnych. Każdy trzyma się najbezpieczniejszej interpretacji tego aktu, to znaczy, że wierzytelność jest nieściągalna wtedy, gdy oświadczenie tej treści podpisane jest przez komornika — tłumaczy Jacek Tulczyjew z Intercredit Warszawa.

Jego zdaniem, główni księgowi ostrożnie podchodzą do interpretacji ustawy.

— Co do zasady należy przyjąć, że nieściągalność danej należności może być uznana za uprawdopodobnioną, jeżeli będziemy w stanie wykazać, iż zostały podjęte wszelkie racjonalne prawnie i ekonomicznie kroki celem ustalenia osoby dłużnika, jego majątku i windykacji należności. Tylko pozornie wydaje się to niezwykle skomplikowane. Dobrze ustawiona procedura powoduje, iż wiele czynności podejmowanych jest niejako automatycznie — podkreśla Katarzyna Czarnecka-Żochowska.

— Zajmujemy się wyłącznie dochodzeniem należności, a nie obrotem wierzytelnościami. Jeśli na skutek podjętych przez nas działań nie doszło do ściągnięcia należności, zawiadamiamy o tym klienta. Jednak sam fakt nierespektowania naszych działań przez dłużnika nie jest wystarczający, by poinformować klienta, że dana wierzytelność jest nieściągalna — tłumaczy Magdalena Ćwiklińska, konsultant w dziale zarządzania należnościami w Dun & Bradstreet.

Jej zdaniem, trudno jest określić, jakie dokumenty (poza wymienionymi w ustawie) jednoznacznie uprawdopodobniają nieściągalność wierzytelności.

Subiektywne oceny

— Wierzyciel powinien zebrać takie dowody, które pozwolą na wyciągnięcie wniosku, że istnieje duże prawdopodobieństwo nieściągnięcia należności. Informacje o rezultatach prowadzonego dochodzenia należności przekazywane przez naszą firmę z pewnością mogą okazać się pomocne. Jednakże wykorzystanie tych informacji zależy od subiektywnej oceny klienta. Ponadto od indywidualnej oceny organów skarbowych będzie zależało, czy zgromadzone dowody są wystarczające do uprawdopodobnienia nieściągalności wierzytelności, czy nie — stwierdza Magdalena Ćwiklińska.

-— Jeśli dłużnik ma siedzibę za wschodnią granicą, gdzie ściągalność nie przekracza kilku procent, wierzyciel zleca nam działania windykacyjne zakładając, że ich negatywny efekt będzie równoznaczny z uprawdopodobnieniem nieściągalności należności. W konsekwencji będzie mógł o tę kwotę pomniejszyć swe przychody, a tym samym zapłacić mniejszy od nich podatek — wyjaśnia Jacek Tulczyjew.

Doświadczenia firm, które podjęły wysiłek opracowania i implementacji tego rodzaju wewnętrznych procedur i skoordynowania ich z postępowaniem sądowym i egzekucją komorniczą wskazują, że wpływa ona jednocześnie korzystnie na odzyskiwanie należności. Efekt podatkowy (i operacyjny — ściągalność) jest lepszy niż w przypadku sprzedawania długów, ponadto nie występuje tu ryzyko, gdyż jest to działanie zgodne z przepisem podatkowym.

Korzystanie z procedury uprawdopodobnienia nieściągalności należności w praktyce jest wykorzystywane bardzo rzadko. Być może wynika to z faktu, iż samo jej ustawienie jest procesem pracochłonnym, wymagającym dużej wiedzy nie tylko o specyfice działalności firmy, lecz także z zakresu prawa podatkowego oraz procedury cywilnej.

DOWODY: Wierzyciel powinien zebrać takie dowody, które pozwolą na wyciągnięcie wniosku, że istnieje duże prawdopodobieństwo nieściągnięcia należności — tłumaczy Magdalena Ćwiklińska z Dun & Bradstreet. fot. Grzegorz Kawecki

INTERPRETACJA: Problem uprawdopodobnienia nieściągalności wiąże się z interpretacją ustawy o podatku dochodowym od osób prawnych — zapewnia Jacek Tulczyjew z Intercredit Warszawa. fot. Grzegorz Kawecki

UZASADNIENIE: Koszt uzyskania przychodu powinien być ekonomicznie uzasadniony — wyjaśnia Katarzyna Czarnecka-Żochowska z PricewaterhouseCoopers. fot. Grzegorz Kawecki