Komitet Koordynacyjny Dystrybutorów Lekkiego Oleju Opałowego, działający przy Polskiej Izbie Paliw Płynnych, apeluje w petycji m.in. do premiera Tuska o podjęcie inicjatywy ustawodawczej zmierzającej do zmiany represyjnych przepisów w ustawie o podatku akcyzowym. Oskarża resort finansów o brak reakcji na wcześniejsze sygnały o kłopotach branży i kieruje sprawę do Trybunału Konstytucyjnego. Przedsiębiorców natomiast wyprowadza na ulice.

Równi i równiejsi
Powodem protestu są polskie przepisy dotyczące opodatkowania akcyzą sprzedaży olejów przeznaczonych na cele grzewcze. Chodzi przede wszystkim o ustawę o podatku akcyzowym z 6 grudnia 2008 r. Kowalski, kupując paliwo do ogrzewania domu, musi pisemnie zadeklarować, że do tego celu je zużyje. Ma to być sposób na walkę z szarą strefą.
— Obowiązujące przepisy podatkowe są interpretowane przez urzędników w taki sposób, że w przypadku podania przez końcowych nabywców oleju opałowego nieprecyzyjnych informacji, również w wyniku błędu lub w związku z niestarannie wypełnionym oświadczeniem, karani są dystrybutorzy tego paliwa. I to karą wielokrotnie przewyższającą wartość sprzedanego oleju. Zdaniem aparatu skarbowego, nie ma żadnych możliwości poprawienia nawet oczywistych pomyłek pisarskich lub rachunkowych w oświadczeniach nabywców oleju opałowego. Nie można tego zrobić nawet w sytuacji, gdy treść oświadczeń nie pozostawia wątpliwości co do tożsamości nabywcy i rzetelności transakcji — mówi Mirosław Kulak, szef Komitetu Koordynacyjnego Dystrybutorów Lekkiego Oleju Opałowego (KKDLOO).
Piotr Lewczyk, adwokat współpracujący z Polską Izbą Paliw Płynnych, podkreśla, że przepisy podatkowe nie zabraniają korygowania żadnych innych dokumentów, np. faktur VAT o większym znaczeniu dla budżetu państwa. Co więcej, także organ podatkowy ma prawo do pomyłki i korekty. Sprzedawca oleju przeznaczonego do celów grzewczych — już nie.
— Taka wykładnia przepisów jest rażąco krzywdząca i nie służy budowaniu zaufania do organów państwowych. Liczba sporów na tym tle z organami podatkowymi pokazuje, iż wskazana wykładnia przepisów prowadzi do naruszenia zasady proporcjonalności oraz narusza zasadę państwa prawnego — mówi Piotr Lewczyk.
Sami „oszuści”
Efekty? Według Polskiej Izby Paliw Płynnych ponad tysiąc firm, sprzedających olej opałowy do celów grzewczych, stanęło na skraju bankructwa. Ponadto organizacja szacuje, że decyzje Izb Celnych i Urzędów Kontroli Skarbowych, dotyczące nieuzasadnionych kar nałożonych na dystrybutorów lekkiego oleju opałowego, opiewają już na prawie 500 mln zł. Według danych Ministerstwa Finansów, ukarano aż 70 proc. spośród 2 tys. skontrolowanych przedsiębiorców (dane za lata 2007-09).
— Polska Izba Paliw Płynnych protestuje przeciwko działaniom organów podatkowych i sądów administracyjnych, które poszukując dodatkowych źródeł finansowania budżetu, dokonują konfiskaty mienia firm paliwowych, doprowadzając wiele z nich do ruiny finansowej— mówi Halina Pupacz, prezes Polskiej Izby Paliw Płynnych.
Do Trybunału Konstytucyjnego wpłynęła właśnie skarga przygotowana przez kancelarię Ożóg & Wspólnicy, w której mecenasi uzasadnili, że przepisy, dotyczące odbierania oświadczeń od nabywców oleju opałowego, są naruszeniem praw i wolności konstytucyjnych.
Stałe zagrożenie
Kilkuset przedsiębiorców będzie demonstrować dziś w Warszawie przed Kancelarią Prezesa Rady Ministrów, Sejmem i Ministerstwem Finansów. Zaniosą również petycję do prezesa Naczelnego Sądu Administracyjnego. Domagają się podjęcia uchwały w poszerzonym składzie sędziów, która mogłaby rozwiązać problem rozbieżności w interpretacji przepisów prawa przez sądy administracyjne.
— Procedury kontrolne rzeczywiście są skomplikowane i narażają przedsiębiorców na poważne kłopoty. Niemniej nie wydaje mi się możliwe, by w tym zakresie doszło do szybkich zmian. Nieostrożny ruch ze strony legislatorów może doprowadzić bowiem do szybkiego rozrostu szarej strefy — ostrzega Urszula Cieślak z BM Reflex.
JUŻ PISALIŚMY
„PB” z 28.10.2011 i „PB” z 07.03.2012
„PB” regularnie opisuje problemy małych firm handlujących olejem opałowym. Ich historie są bliźniacze. Celnicy kwestionują składane przez nabywców oleju oświadczenia o przeznaczeniu go na cele opałowe, których sami sprzedawcy nie mogą w żaden sposób zweryfikować, gdyż nie mogą legitymować kupujących. Koronnym zarzutem jest jednak używanie do sprzedaży oleju opałowego dystrybutorów wyposażonych w wąż z pistoletem. Według celników, umożliwia to zatankowanie samochodu. Nakładana za to karna akcyza rujnuje małe firmy. Dotknęło to m.in. Mirosława Kulaka (z woj. łódzkiego), rodzinę Łąckich z Rzeszowszczyzny czy Annę Kubis z Wielkopolski. Celnicy wystąpili przeciwko niej, mimo iż miała zezwalającą na użycie węża z pistoletem wiążąca interpretację podatkową uzyskaną w izbie skarbowej, a więc innym organie podległym Ministerstwu Finansów. Niemająca takiego dokumentu rodzina Łąckich przegrała w sądzie, który w uzasadnieniu wyroku korzystnego dla fiskusa orzekł, że „nie stwierdzono ani jednego przypadku sprzedaży oleju, chociażby w sposób pośredni, do baków pojazdów, a także że zgromadzono niezbędne oświadczenia od nabywców oleju o przeznaczeniu go do celów opałowych”.