Niewidzialny premier sekretarzem OECD?

Kazimierz Krupa
opublikowano: 2005-07-18 00:00

Gdyby jedynym kryterium oceny władzy była dyskrecja, z jaką jest ona sprawowana (co niewątpliwie jest istotną cechą, bo władzę niekoniecznie musi być „widać”, musi być skuteczna i efektywna), to premier Marek Belka byłby z pewnością „premierem tysiąclecia”. Nie narzuca się on szerokiej publiczności, więc gdyby zapytać przeciętnego Polaka, kto obecnie kieruje rządem, to z pewnością bardzo wielu miałoby poważne kłopoty z prawidłową odpowiedzią.

Premier to w ogóle bardzo dyskretny człowiek. Przez kilka lat doradzał różnym instytucjom finansowym, ale z tego doradzania, choć honoraria wyniosły kilkaset tysięcy złotych, nie zachowały się żadne dokumenty pisane: ani analizy, ani ekspertyzy, nawet robocze notatki. Wydaje się być idealnym wypełnieniem Wałęsowskiego „nie chcę, ale muszę”, bo entuzjazmu na jego twarzy nie widać nigdy — niezależnie od tego, jaką czynność przychodzi mu wykonać. Odpowiedź na każde zadawane przez dziennikarzy pytanie zdaje się sprawiać mu przykrość. Toteż litościwi dziennikarze coraz mniej pytają.

Okazuje się jednak, że premier ma marzenia. Marzy mu się stanowisko sekretarza generalnego Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD). Aplikację o tę posadę premier złożył już w ubiegłym roku, ale — ponieważ jest bardzo dyskretny — mało kto o tym wiedział. Tymczasem odpowiadając na zamówienie z różnych krajów i kręgów, premier zdecydował się ubiegać o to zaszczytne stanowisko, które w maju przyszłego roku opuści obecny sekretarz, Donald Johnston.

W piątek upłynął termin, w jakim członkowie OECD mieli prawo wystawiać kandydatury na stanowisko sekretarza generalnego. Lista kandydatów zostanie ujawniona po spotkaniu ambasadorów Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju, planowanym na 20 lipca. Nowy sekretarz generalny zostanie wybrany 5 grudnia. Jesteśmy przekonani, że nasz premier jest idealnym kandydatem na szefa tej organizacji, zwanej potocznie „klubem państw bogatych”, skupiającej 19 krajów Unii Europejskiej, w tym Polskę, oraz Stany Zjednoczone, Kanadę, Meksyk, Turcję, Islandię, Szwajcarię, Norwegię, Japonię, Koreę Południową, Australię i Nową Zelandię. Przecież bogaci bardzo cenią sobie dyskrecję.