Na nieco ponad dwie godziny przed pierwszym dzwonkiem na rynku kasowym Wall Street i Nasdaq nastroje były mocno stonowane. Wycena kontraktów poruszała się wokół poziomów z poniedziałkowego zamknięcia. Futures na indeks Dow Jones IA rosły o 0,03 proc. Na szerszy wskaźnik S&P500 o 0,1 proc. Z kolei na technologiczny Nasdsaq 100 drożały o 0,2 proc.
Na inwestorów chłodząco działa ponowny wzrost rentowności obligacji skarbowych. W poniedziałek zyski z benchmarkowych 10-latek osiągnęła pułap ponad 4,43 proc., najwyższy od listopada ubiegłego roku. Dzisiaj skorygowały nieco ten wzrost schodząc poniżej pułapu 4,4 proc.
Dominująca w nastrojach ostrożność jest wynikiem wyczekiwania na środowy raport o inflacji, który według prognoz pokaże dalsze osłabienie presji cenowej. Projekcja zakłada, że wskaźnik CPI wzrósł w marcu o 0,3 proc. w ujęciu miesięcznym i 3,5 proc. rok do roku. W pierwszym przypadku oznaczałoby to spowolnienie inflacji, zaś w drugim jej przyspieszenie. Co istotne, ważniejsze z punktu widzenia władz monetarnych odczyty bazowe, nie obejmujące poddających się nadmiernym wahaniom cen żywności i energii (paliw) mają jednak wyhamować do odpowiednio 0,3 i 3,7 proc.
Handlujący akacjami czekają też na czwartkowe posiedzenie Europejskiego Banku Centralnego, które – jak wskazują wszystkie znaki – nie przyniesie żadnego przełomu, zaś stawki procentowe utrzymane zostaną na dotychczasowym poziomie.
Obecnie rynki oczekują jedynie dwóch obniżek stawek przez Fed w tym roku, z pierwszą dopiero we wrześniu (wcześniej zakładano czerwiec), zaś w przypadku EBC wyceniają czerwcową redukcję.
Podobnie jak wczoraj, dzisiejsze kalendarium danych makro świeci pustką.
Jedynie dla rynku ropy ważny może okazać się cotygodniowy raport instytutu branżowego API. Jego projekcja zakłada, że w zeszłym tygodniu zapasy surowca w amerykańskiej gospodarce wzrosły o 2,41 mln baryłek, po spadku w podobnej skali tydzień wcześniej. Sama ropa dzisiaj nieznaczni rośnie, choć w porównaniu z porankiem ograniczyła zyski.
