Czytasz dzięki

Niewierne przystawki pospadają do resztek

opublikowano: 20-09-2020, 22:00

Tydzień temu w komentarzu „Przystawki chcą zaistnieć przy stole” zmodyfikowałem zdziwienie Kubusia Puchatka: „Im bardziej zaglądał do środka, tym bardziej rekonstrukcji tam nie było”.

Spełnia się jednak czarny sen elektoratu obecnych władców, zaś większość Polaków jest zdumiona. Bez racjonalnego powodu ekipa tzw. dobrej zmiany wali się pod ciężarem własnej zajadłości, bez wpływu opozycji, ulicy, zagranicy etc. Śmieszność polega na tym, że sporna ustawa zwierzęca ma dla strategii państwa znaczenie zerowe, chociaż istotne moralnie. Wyniesiona została jednak na sam szczyt, ponieważ jej przedmiot osobiście potraktował najwyższy władca Jarosław Kaczyński. Dlatego ostra niesubordynacja Solidarnej Polski oraz nieco łagodniejsza Porozumienia uznana została za zamach na narodową świętość. Szok cezara pogłębiło ujawnienie się kilkunastu Brutusów w szeregach samego Prawa i Sprawiedliwości.

Jadwiga Emilewicz wyłamała się z Porozumienia, licząc że PiS w nagrodę oszczędzi ją w rządzie.
Adam Chełstowski - Forum

Weekend dawał wszystkim skłóconym szansę na otrzeźwienie. Nie słychać jednak, by zacietrzewione głowy z niej skorzystały. Istnieje kilka wariantów rozwoju sytuacji. Podpisanie umowy koalicyjnej wciąż jest możliwe, ale tylko w wersji podyktowanej przez PiS obu przystawkom. Bardziej realne wydaje się postawienie przez Jarosława Kaczyńskiego na rząd mniejszościowy, co wiązałoby się ze sczyszczeniem nie tylko ministrów i wiceministrów Solidarnej Polski i Porozumienia, lecz także ich ludzi ze spółek skarbu państwa. W odwecie obie przystawki oczywiście założą w Sejmie własne kluby. Pozycja premiera Mateusza Morawieckiego konstytucyjnie jest bardzo silna i jego rząd administrować może miesiącami, ale nic więcej. Pod znakiem zapytania stanęłyby aż dwa budżety — nowelizacja tegorocznego z ogromnym deficytem oraz na rok 2021. Na końcu tej szamotaniny i tak stoją przyspieszone wybory, ale wczesną wiosną.

Głosowanie w sprawie zwierząt stało się miernikiem wierności wobec prezesa. Postawa ministrów zależała od ich losów po rekonstrukcji rządu. Zbigniew Ziobro sam zagrożony nie był, ale jego ludzie jak najbardziej, dlatego np. Michał Woś oraz wszyscy wiceministrowie byli z automatu przeciw. Podobnie jak Jan Krzysztof Ardanowski, który jako minister rolnictwa już nie istnieje. Charakterystyczna okazała się postawa Jadwigi Emilewicz, która również nie mieściła się w formule nowego rządu. Bez skrupułów porzuciła Jarosława Gowina, któremu od pięciu lat zawdzięcza absolutnie wszystko, i poparła ustawę, tym samym zgłaszając się na służbę do silniejszego pana.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Zalewski

Polecane