Inwestorzy ostatnio chętnie kupowali akcje Wilbo. Dziś się okaże, czy będą je wyprzedawać po stratach spółki w drugim kwartale.
Zapowiedzi zarządu, że Wilbo, notowany na giełdzie przetwórca ryb z Władysławowa, ma już najgorsze za sobą, okazały się przedwczesne. W drugim kwartale spółka zanotowała 1,77 mln zł straty netto, co sprawiło, że po dwóch kwartałach firma jest pod kreską na 720 tys. zł.
Jeszcze w maju, po wynikach za pierwszy kwartał, spółka zapowiadała, że przeprowadzona restrukturyzacja zaczyna owocować. Wspominano o perspektywie kilku milionów złotych zysku w skali roku i trwałym trendzie poprawy. Optymizm zarządu zaowocował poprawą notowań spółki na giełdzie. Obecnie papiery są wyceniane na ponad 2,5 zł, podczas gdy najniższy kurs z ostatnich 12 miesięcy to zaledwie 1,72 zł, czyli ponad 30 proc. mniej. Ponieważ wyniki finansowe po drugim kwartale spółka podała już po sesji, dziś zobaczymy, jak przyjmą je giełdowi gracze.
Zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami, najpóźniej po letnich wakacjach firma ma przedstawić nową strategię. Ma ona zakładać m.in. poszerzenie asortymentu o marynaty, wędzarnie i wstępne przetwórstwo ryb. Akwizycje mogą poprawić przychody spółki, choć trzeba pamiętać, że ma ona na koncie dwa nieudane podejścia: pod Dalmor i Szkuner.
W opublikowanych wczoraj wynikach zwraca uwagę drastyczny spadek sprzedaży. W drugim kwartale przychody sięgnęły 38,19 mln zł, czyli były o ponad 20 proc. mniejsze niż przed rokiem. W całym półroczu sprzedaż wyniosła 82,36 mln zł, podczas gdy w 2004 r. było to blisko 100 mln zł. Mniejsze przychody zaowocowały jednak mniejszymi stratami: w drugim kwartale 1,77 mln zł wobec 2,56 mln zł w 2004 r. oraz odpowiednio 0,72 mln zł i 1,92 mln zł.