Jak prezesi spółek wspominają własne prezentacje?
Z drżeniem rąk.
Jerzy Grabowiecki
prezes JC Auto
W trakcie naszego road show odbyliśmy piętnaście spotkań indywidualnych z inwestorami finansowymi. Zorganizowało je bezpłatnie nasze biuro maklerskie. Poza tym mieliśmy jedną prezentację dla większej grupy inwestorów i tu ponieśliśmy koszt wynajęcia sali w hotelu. To banał, ale trzeba pamiętać, że do prezentacji należy się solidnie przygotować, być poza tym świadomym stresu, z jakim się to wiąże. Przecież od tego, jak spółka wypadnie w oczach inwestorów, zależy, czy złożą zapisy na akcje. Inwestorzy pytali dosłownie o wszystko, pytania były bardzo szczegółowe.
Andrzej Głowacki
prezes DGA
Przeprowadziliśmy dwa rodzaje prezentacji: skrócone (trwające około 25 minut) dla inwestorów, którzy sygnalizowali, że już co nieco o nas wiedzą, oraz dłuższe (45-minutowe), jeśli inwestorzy wyrażali taką ochotę bądź chcieli lepiej poznać spółkę. W sumie odbyliśmy 26 spotkań w siedzibach funduszy inwestycyjnych i emerytalnych, które organizowała za nas firma public relation. Nas to nie kosztowało nic. Z inwestorami indywidualnymi spotkaliśmy się pięć razy w oddziałach naszego domu malerskiego i raz na giełdzie.
Anna Krajewska
szefowa NBS Public Relations
Kluczem do udanego road show są dwie rzeczy: przygotowanie solidnej prezentacji oraz przygotowanie zarządu spółki do spotkania z inwestorami. Przed spotkaniem zazwyczaj robimy próbę generalną, podczas której nagrywamy wystąpienie zarządu, a następnie omawiamy je pod katem treści oraz formy wystąpienia. Częścią takiej próby jest też sesja trudnych pytań, które zadajemy zarządowi. Najważniejsze w komunikacji w tym okresie jest pokazanie atutów firmy: tego że jest efektywnie zarządzana, ma dobra pozycję na rynku, potencjał rozwoju i przemyślaną strategię. Inwestorzy kupując akcje firmy kupują przecież jej przyszłość.