NIK kwestionuje tryb udzielania poręczeń kredytów dla LFO

opublikowano: 2007-03-29 18:13

Najwyższa Izba Kontroli (NIK) zakwestionowała tryb udzielania przez urzędników państwowych poręczeń kredytów dla Laboratorium Frakcjonowania Osocza (LFO) w Mielcu. Skarb Państwa z tytułu tych poręczeń stracił ok. 61 mln zł - poinformowali przedstawiciele NIK na czwartkowej konferencji prasowej.

Wśród odpowiedzialnych za udzielenie poręczeń raport NIK wskazuje m.in. byłego ministra finansów (w rządzie Włodzimierza Cimoszewicza) Marka Belkę, wiceminister finansów Halinę Wasilewską- Trenkner, dyrektora departamentu długu publicznego w MF Piotra Sawickiego oraz ówczesnego ministra gospodarki Wiesława Kaczmarka i ówczesnego wiceministra gospodarki Jerzego Markowskiego.

W oświadczeniu dla Radia Zet, Marek Belka napisał: "decyzja Rady Ministrów zobowiązująca mnie do udzielenia gwarancji Skarbu Państwa poprzedzona została, jak w każdym przypadku, szczegółową analizą projektu, przeprowadzoną zgodnie z obowiązującymi w Ministerstwie Finansów drobiazgowymi i rygorystycznymi procedurami. Nie może być więc mowy o nierzetelności lub, tym bardziej, nielegalności procesu udzielenia gwarancji."

Według niego ryzyko związane z udzielaniem gwarancji Skarbu Państwa powinno być zawsze rozpatrywane w kontekście strat dla gospodarki narodowej związanych z niepodjęciem danego projektu.

"Trwający do dziś import produktów frakcjonowania osocza krwi oznacza nie tylko konieczność ponoszenia znacznych, idących w setki milionów złotych wydatków, ale także pozbawia nasz kraj potencjalnych wpływów z atrakcyjnego eksportu" - czytamy w oświadczeniu Belki.

Do czasu nadania tej depeszy PAP nie udało się skontaktować z Haliną Wasilewską-Trenkner. Wiesław Kaczmarek nie chciał komentować raportu NIK, powiedział jedynie, że interesuje go tylko wyrok sądu w tej sprawie. "Opinia NIK w sprawie LFO to musztarda po obiedzie" - dodał.

Jak powiedzieli na konferencji wiceprezes NIK Jacek Jezierski oraz dyrektor delegatury NIK w Rzeszowie Stanisław Sikora, u każdego z ówczesnych funkcjonariuszy wnioski o poręczenie kredytów dla LFO "przechodziły nadzwyczaj gładko" pomimo, iż "osoby te dysponowały opiniami o istniejącym ryzyku".

NIK uznała, że przy udzieleniu przez Skarb Państwa poręczenia kredytów dla LFO "nastąpiła naganna przychylność funkcjonariuszy państwa".

Kontrolerzy NIK stwierdzili też, że udzielono poręczenia podmiotowi nowemu i bez doświadczenia. Ponadto procedura kredytowania była nieprawidłowa, ponieważ poręczenie kredytu (udzielone na podstawie umowy z 1997 r.) wygasło z końcem lutego 1998 r., a pomimo to banki wypłaciły LFO 21,2 mln dolarów - wyjaśnili przedstawiciele NIK.

Ich zdaniem, niewystarczające było też zabezpieczenie poręczenia kredytu. Jedynym zabezpieczeniem roszczeń Skarbu Państwa na wypadek konieczności spłaty tego kredytu było 15 weksli in blanco - stwierdziła NIK. Jak podkreślił Stanisław Sikora, "nie została określona odpowiedzialność materialna LFO".

W trakcie kontroli NIK ustaliła, że LFO nie odpowiedziało na wezwanie ministra finansów o przedstawienie dodatkowego zabezpieczenia, a udziałowcy spółki LFO nie odpowiadali własnym majątkiem za zobowiązania wobec banków z tytułu kredytu i wobec SP z tytułu poręczenia. Zatem wniosek LFO powinien być negatywnie zaopiniowany przez Marka Belkę jako ówczesnego ministra finansów, uznali kontrolerzy NIK.

W ocenie Izby, Skarb Państwa poniósł szkodę po zapłaceniu konsorcjum bankowemu należności wynikających z poręczenia przez SP kredytu spółce LFO na budowę fabryki leków z osocza krwi.

Spółka otrzymała w 1997 r. 32 mln dolarów pożyczki od konsorcjum bankowego, z Kredyt Bankiem na czele. Gwarancji w 60 proc. udzielał ówczesny rząd Cimoszewicza. Spółka wykorzystała z kredytu 21 mln dolarów. Zamiast fabryki wybudowano dwie hale. Produkcja nigdy nie ruszyła, a spółka kredytu nie spłaciła. Banki wyegzekwowały od Skarbu Państwa, jako poręczyciela prawie 61 mln zł.

"LFO ponosi odpowiedzialność za fiasko przedsięwzięcia, ale funkcjonariusze państwa są współodpowiedzialni za tę szkodę. Miejmy nadzieję, że jest ona odwracalna" - powiedzieli na konferencji przedstawiciele NIK.

W ocenie NIK, są duże szanse na odzyskanie tych pieniędzy przez Skarb Państwa.

Jak wyjaśniła PAP rzecznik NIK Małgorzata Pomianowska, sąd I instancji nadał klauzule wykonalności tytułom bankowym, ponieważ badał sprawę tylko od strony formalnej, a nie merytorycznej. Jej zdaniem, w kolejnych rozprawach, sąd zakwestionuje tryb udzielenia poręczeń i prawidłowość procedury kredytowania. Zwróciła uwagę, że poręczenie SP wygasło w lutym 1998 r., a więc przed wypłaceniem przez banki pieniędzy LFO.

Zdaniem przedstawicieli NIK, jest wielce prawdopodobne, że kolejne wyroki sądowe w tej sprawie będą korzystne dla SP. Na pytanie, czy oznacza to, że pieniądze wrócą do budżetu, rzecznik NIK odpowiedziała: "Wierzymy w wykonalność wyroków sądowych".

Premier Jarosław Kaczyński komentując sprawę, powiedział: "Będzie to z całą pewnością brane pod uwagę przez wymiar sprawiedliwości, ale to już jest sprawa wymiaru sprawiedliwości a nie bezpośrednio sprawa premiera. Ja mam w tej sprawie wyrobione zdanie, ale na razie ono ma charakter prywatny, nie będę się w tej chwili tym zdaniem dzielił właśnie dlatego, że pełnię tę funkcję".

Kontrola NIK objęła okres od stycznia 1994 r. do 10 października 2006 r. NIK negatywnie oceniła w niej też działania ministra zdrowia i opieki społecznej w latach 1994-2000 w zakresie wyboru spółki zamierzającej wybudować fabrykę leków z osocza.

W związku z LFO tarnobrzeska prokuratura okręgowa od ponad pięciu lat prowadzi dwa śledztwa: jedno dotyczy ewentualnego wpływu urzędników państwowych - od byłego prezydenta po ministrów - na sprawę LFO; drugie - głównego podejrzanego, Zygmunta N., przebywającego obecnie w Wielkiej Brytanii. Prokuratura chce postawić N. zarzuty wyłudzenia 21 mln dolarów kredytów z różnych banków na budowę LFO, przywłaszczenia 8 mln dolarów i ponad miliona euro na szkodę spółki oraz poświadczenia nieprawdy w dokumentach. (PAP)