Szacuje się, że w 2012 r. w systemie intermodalnym zostanie przewiezionych o około 30 proc. więcej towarów niż rok wcześniej. Co istotne, stale rośnie też udział kolei w tych przewozach. Dzieje się tak mimo wielu utrudnień, jakie napotykają kolejowi operatorzy: stawki dostępu do torów, stan infrastruktury i cała lista innych „hamulców”. Ale nawet te hamulce nie są w stanie zatrzymać rynku. A rynek chce kolejowych przewozów intermodalnych. I nic tego nie zmieni.
Unia Europejska obrała „ekologiczny” kurs. Ogrom pracy i pieniędzy zainwestowanych w kreowanie warunków premiujących rozwiązania przyjazne środowisku pozwalają przypuszczać, że kurs ten zostanie utrzymany. Ponadto europejska, a ostatnio również i Polska branża TSL dostrzega konieczność stosowania ekologicznych praktyk. A w dziedzinie ekologii transport kolejowy wygrywa z drogowym w cuglach. Stąd rosnące zainteresowania koleją, nowe inwestycje i bardzo rozbudowane plany.
Niestety, Polska nieco pod tym względem odstaje od zachodniej części UE. Jesteśmy jednym z nielicznych krajów Unii, w którym pieniądze na remonty i rozbudowę infrastruktury kolejowej są w ogromnej większości pozyskiwane z opłat przewoźników za dostęp do torów, a nie z rządowych grantów.
Sieć terminali intermodalnych w Polsce nie jest dostateczna, pojawiają się problemy z wyposażeniem terminali i w konsekwencji przewozy kolejowe są nadal zbyt drogie i tym samym niekonkurencyjne dla kołowych. Ale wszystko to szybko się zmienia. Nawet bardzo szybko. Powstają kolejne terminale, a pozostałe są wciąż unowocześniane. Staramy się robić wszystko, co w naszej mocy, by zmniejszyć dystans dzielący polski rynek od tych z zachodu UE. Jednak możliwości operatorów ograniczają się wyłącznie do operacji. Bez solidnego wsparcia niewiele wskóramy.
Ułatwienia stwarzane przez państwo przy inwestycjach w zaplecze intermodalne, takie jak place depot i ograniczenie stawek za wykorzystanie torów, wydają się najkorzystniejsze.
Ułatwienia stwarzane przez państwo przy inwestycjach w zaplecze intermodalne, takie jak place depot i ograniczenie stawek za wykorzystanie torów, wydają się najkorzystniejsze. Biorąc pod uwagę, że remont i rozwój infrastruktury kolejowej przekracza możliwości firm prywatnych, zmuszonych do dodatkowych opłat za utrzymanie sieci kolejowej, rząd powinien pomagać przedsiębiorcom, finansując modernizację infrastruktury z pieniędzy budżetowych i dotacji unijnych.
Przewozy intermodalne przynoszą bowiem korzyści nie tylko przedsiębiorcom — na takim sposobie przemieszczania dużej ilości ładunków zyskuje cały kraj. Plusy transportu intermodalnego dla państwa to odciążenie przeładowanych dróg i o wiele większa przyjazność dla środowiska. Ponadto koleją można przewieźć za jednym razem zdecydowanie więcej towarów, co usprawnia płynność. Warto więc inwestować. Rząd to robi, ale potrzebne jest jednak usystematyzowanie jego działań.
Minister Transportu, Budownictwa i Gospodarki Morskiej Sławomir Nowak przedstawił niedawno plan rządowych wydatków na modernizację i rewitalizację kolei w latach 2013-15. W trzy lata na inwestycje w linie kolejowe trafi z budżetu państwa aż 26,5 mld zł. Kolejne 3,5 mld zł państwo chce przeznaczyć na nowoczesny tabor. Choć większość pieniędzy z rządowych i europejskich dotacji pochłonie modernizacja sieci połączeń osobowych, możemy liczyć także na dofinansowanie linii obsługiwanych przez przewoźników towarowych.
Dla dalszego rozwoju przewozów intermodalnych w Polsce wiadomość o tych planach rządu oznacza nadzieję na coraz szybsze dostosowanie polskiej kolei do standardów europejskich. Rozpędzonej lokomotywy przewozów nic już nie zatrzyma. Ale możemy spowodować, że będzie jechała coraz szybciej.
SEBASTIAN ŚWINIARSKI
dyrektor biura intermodalnego Cargosped