W czwartek zakończył się OECD Week, czyli najważniejszy tydzień w corocznym kalendarzu Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju. 20-21 maja paryska siedziba OECD gościła uczestników OECD Forum, by 22 i 23 maja być miejscem obrad corocznego spotkania ministrów państw członkowskich. Na OECD Forum spotykają się aktywiści, ludzie nauki, politycy i dziennikarze, by wspólnie zastanowić się nad palącymi problemami zachodniego świata. Najważniejszymi tematami tegorocznej edycji była automatyzacja rynku pracy, blaski i cienie imigracji, napięcia w handlu międzynarodowym oraz niedoskonałości współczesnej demokracji.

Roboty nie takie straszne
Center For the Future of Work to think tank założony przez Benjamina Pringa. Podczas OECD Forum wieloletni konsultant technologiczny przekonywał, że czarne scenariusze, mówiące o zniknięciu w ciągu najbliższych 10 lat 50 proc. zawodów, są bardzo przesadzone. Ulegną one ewolucji ciągle obecnej na rynku pracy: „Osoby pracujące kilkanaście lat na danym stanowisku już dzisiaj widzą, jak wiele w ich zawodzie się zmieniło od wejścia w nowe tysiąclecie. Mimo to nie zostają masowo zwalniani i generalnie ciągle wykonują tę samą pracę. Sztuką jest umiejętność adaptacji”. Zauważa jednak, że najbardziej dotknięci automatyzacją są ludzie w średnim wieku, którzy do zmian technologicznych są najgorzej przygotowani, co ma swoje polityczne konsekwencje.
„Wybór Donalda Trumpa na prezydenta USA był wyrazem wściekłości osób tracących pozycję społeczną. Jest to realny problem społeczny, ale jego początków nie należy szukać w automatyzacji, lecz w procesie globalizacji zapoczątkowanym w poprzednim pokoleniu przez Ronalda Reagana. Trzeba pamiętać, że ludzie nie chcą i nie będą umierać za PKB” — podkreślał Amerykanin.
Pew Research Center, amerykański ośrodek badań opinii publicznej, potwierdził w analizie, że zmian technologicznych dużo bardziej obawia się społeczeństwo USA niż elity biorące udział w OECD Forum. Okazuje się, że 85 proc. badanych uczestników forum uważa, że automatyzacja pracy będzie pozytywnym zjawiskiem dla ich krajów, a 69 proc. amerykańskiej opinii publicznej jest przeciwnego zdania.
„Ten dysonans jest źródłem coraz większych tarć między politykami a ich wyborcami. Obywatele mają rosnące przekonanie, że wybrani politycy nie znają rzeczywistości swoich wyborców” — mówił Richard Wike, dyrektor Pew Research Center.
Handel u progu chaosu
Dużo miejsca poświęcono także wymianie handlowej, w szczególności zaś na linii USA — Chiny. Według ekonomistów OECD rosnące cła są jednym z głównych przyczyn globalnego spowolnieniagospodarczego, odczuwanego w szczególności w krajach nastawionych na eksport, takich jak Chiny czy Niemcy. Dzięki temu to Indie stały się najszybciej rozwijającą się gospodarką świata, z dynamiką PKB w tym roku na poziomie 7,2 proc. wobec chińskiego wzrostu 6,2 proc. Eksperci prognozują ponadto, że jeśli wojna celna między Waszyngtonem a Pekinem potrwa jeszcze dwa lata, PKB USA straci 0,85 proc. potencjału wzrostu, Chiny wzrosną o 1,15 proc. mniej niż potencjalnie, natomiast światowa gospodarka straci około 0,7 proc. W środę miejsce analityków, naukowców i aktywistów zajęli politycy.
Najciekawszym wydarzeniem z perspektywy globalnego handlu były rozmowy z Robertem Lightheizerem, pełnomocnikiem Donalda Trumpa ds. handlu, w sprawie reformy WTO (Światowej Organizacji Handlu). Jim Carr, minister ds. handlu Kanady, poinformował na konferencji prasowej, że „rozumie potrzebę pilnych zmian w sposobie funkcjonowania WTO, dlatego Kanada gotowa jest do prac w tym kierunku”. Jeśli jednak nie uda się wypracować trwałego porozumienia, „gotowi jesteśmy przygotować tymczasowe” — zasygnalizował Jim Carr. Przedstawiciel WTO przyznał natomiast, że organizacja nie nadążyła z dostosowywaniem przepisów do szybko zmieniającej się struktury globalnego handlu, szczególnie w zakresie usług e-commerce i statusu Chin w organizacji.