Ekonomiści nie mają jednej wizji świata i jednego scenariusza na przyszłość. Często w mediach uśrednia i upraszcza się ich opinie, pisząc, że ekonomiści uważają to lub tamto. Tymczasem najbardziej interesujące jest to, jak rozkładają się różne opinie między ekspertami. Pokazaniu tego zjawiska służy panel ekonomistów, stworzony przez Pawła Dobrowolskiego (głównego ekonomistę PFR), w którego radzie tematycznej jest m.in. Ignacy Morawski, główny ekonomista Pulsu Biznesu.
W najnowszym panelu uczestnicy (ok. 30 osób z instytucji akademickich i rynkowych) odpowiadali na pytania dotyczące inflacji w Polsce i możliwości jej przywrócenia do niskich jednocyfrowych poziomów.

Generalnie panuje wysoka nieufność wobec możliwości szybkiej dezinflacji. Mniej więcej co trzeci ankietowany uważa, że da się przywrócić inflację do celu NBP (2,5 proc.) w ciągu trzech lat, czyli do 2025/26 roku. Niemal połowa uważa, że zajmie to więcej czasu, a prawie jedna piąta nie ma zdania. Ta ostatnia grupa zasługuje na szczególną uwagę. Przyszłość jest owiana większą niepewnością niż wydaje się często postronnym obserwatorom. Wielu ekonomistów nie lubi deliberować o scenariuszach, które są pod wpływem niemożliwych do przewidzenia wstrząsów. Andrzej Halesiak napisał w swoim uzasadnieniu tak: „Udzielenie odpowiedzi na to pytanie wymagałoby wiedzy o tym, co wydarzy się w najbliższych latach z globalnymi cenami surowców (w tym energetycznych) oraz produktów rolnych. W przeszłości szoki energetyczne - gdy występowały - to często miały charakter nawracających problemów. Wydaje się, że tak też może być i tym razem”.
Ciekawe dane przytoczył Rafał Trzeciakowski, członek Towarzystwa Ekonomistów Polskich.
– Ostatnim razem dezinflacja do celu z obecnego poziomu trwała w Polsce ponad 5 lat, przy znacznie wyższych stopach procentowych i silniejszej woli decydentów. Patrząc pobieżnie na dane MFW od 1980 roku i wyłączając małe kraje poniżej 5 mln mieszkańców, widać 38 takich przypadków dezinflacji, które przeciętnie trwały 7 lat - mówił.
Natomiast większa zgodność panuje w kwestii kosztów potencjalnej dezinflacji. Zdecydowanie ponad połowa ankietowanych uważa, że w Polsce można sprowadzić inflację do niskich poziomów bez jednoczesnego istotnego wzrostu bezrobocia. Główny argument, który powtarza się w komentarzach ekonomistów, to zmiany demograficzne – pracowników na rynku będzie coraz mniej i firmy nie za bardzo mogą sobie pozwolić na ich zwolnienia, nawet w warunkach wysokich stóp procentowych i słabszego popytu.
Jak skomentowała Hanna Szymborska z Birmingham University: „W sytuacji recesji, która nastąpiłaby wskutek gwałtownych podwyżek stóp procentowych przez NBP, spodziewalibyśmy się zazwyczaj wzrostu stopy bezrobocia. Obecna sytuacja jest jednakże osobliwa, gdyż rynek pracy jest silny, więc wzrost bezrobocia może nie ukazać się wyraźnie w danych”.
Wyniki panelu ukażą się w czwartek na stronie https://panelekonomistow.info/.
