Niskobudżetowe linie lotnicze są górą
Dwie największe niskobudżetowe linie lotnicze — brytyjska easyJet i irlandzka Ryanair — przewożą coraz więcej pasażerów. W lipcu easyJet przewiózł ponad 666 tys. osób, czyli o 15 proc. więcej niż tym samym czasie w 2000 roku. Ryanair w pierwszym kwartale tego roku zwiększył liczbę pasażerów o 42 proc., do 2,4 mln osób w ubiegłym roku. Ryanair zanotował wzrost zysku netto o 28 proc. do 23,2 mln EUR (86,1 mln zł) przy obrotach większych o 31 proc. (150,8 mln EUR).
O dziwo, Ryanair tłumaczy lepsze wyniki uruchomieniem nowych tras. Tymczasem największe linie lotnicze, np. Lufthansa — próbują polepszyć swoją sytuację właśnie ograniczając liczbę połączeń. Wczoraj niemiecki przewoźnik zapowiedział, że w rozkładzie zimowym na rok 2001/2002 nie znajdzie się już połączenie do Rio de Janeiro, a od stycznia przyszłego roku odpadną trasy do Bogoty i Taszkientu. Na trasach transatlantyckich będą latać mniejsze samoloty, a połączenie Frankfurt-Nowy Jork będzie obsługiwane dwa razy w tygodniu rzadziej niż obecnie.
Podobne cięcia zapowiada belgijska Sabena, która przestanie latać nie tylko do Tokio i Waszyngtonu, ale także 6 miast europejskich.