Ministerstwo Gospodarki ogłosiło projekt zmian przepisów, które mają wyeliminować praktykę wysokich spreadów w bankach komercyjnych.
Zgodnie z opracowanym projektem banki będą zobowiązane do obliczania rat kredytów walutowych na podstawie kursu NBP. Dla przyszłych kredytobiorców i osób już posiadających kredyty hipoteczne we frankach lub euro, oznacza to spore oszczędności.
W tabeli obok przedstawiono, jak obniżka spreadu o trzy punkty procentowe wpłynie na wysokość rat kredytowych.
- W pierwszej sytuacji mamy do czynienia z rodziną 2+2, która chce zaciągnąć kredyt w euro (przy dochodzie wyznaczonym na podstawie dwukrotnego przeciętnego wynagrodzenia w sektorze przemysłu w styczniu 2011r.). W drugim przypadku mówimy o rodzinie 2+1 o wyższych dochodach i zdolności kredytowej, która zaciąga kredyt we frankach szwajcarskich – mówi Szymon Jungiewicz, z działu badań i analiz Emmerson.
W pierwszym przypadku miesięczna rata jest niższa o około 40 zł miesięcznie, na przestrzeni 30 lat daje łączne oszczędności w wysokości ok. 14,5 tys. zł. W drugiej sytuacji oszczędności wyniosą ok. 62 zł na miesiąc, co przez 20 lat daje15 tys. zł. Takie kwoty pozwoliłyby (wg cen ofertowych na rynku wtórnym, ze stycznia 2011r.) na zakup dodatkowych 1,5 mkw. powierzchni mieszkania w Warszawie, 1,9 mkw. w Krakowie oraz więcej niż 2 mkw. we Wrocławiu.
- Resort gospodarki proponuje zmianę, na której zyska przeciętny Kowalski. Pytanie tylko jak na nowe rozwiązania zareagowałyby banki. Zdaniem wielu ekspertów likwidacja spreadów spowoduje, że banki podniosą inne opłaty. Trzeba bowiem pamiętać, że instytucje finansowe kupują waluty obce na rynku międzybankowym po różnych kursach, które również mogą odbiegać od średniej NBP. Zgodnie z tym zapowiadane zmiany wpłyną na obniżenie opłacalności kredytów w walutach obcych po stronie banków, co może również skutkować dalszym ograniczeniem ich oferty na rynku – sumuje Szymon Jungiewicz.

