Napisał we wspomnieniach, że choć cały pięcioosobowy komitet opowiedział się za nim, to późniejszy dorobek prezydenta USA dowodzi, iż była to pomyłka.
Argumentem, który przechylił szalę na stronę prezydenta USA, było to, iż nagroda pomoże mu w osiągnięciu deklarowanych przez niego celów. „Argument o pomocnej dłoni okazał się jedynie częściowo trafny” — napisał Geir Lundestad, który opuścił instytut w 2014 r.
