Nocne dyżury przestaną być nocną zmorą aptek

Alina Treptow
opublikowano: 2015-05-26 00:00

Obok kija będzie marchewka. Apteki za dyżury mogą dostać wynagrodzenie z budżetu państwa.

Właściciele aptek mogą odetchnąć z ulgą. W ramach nowelizacji prawa farmaceutycznego skreślono zapis, który miał umożliwić nakładanie wysokich kar, sięgających 50 tys. zł, na placówki, które uchylają się od dyżurów w nocy i święta. Obecnie są one kością niezgody między samorządami i aptekami.

Marek Wiśniewski

Pierwsze mają problem z wyegzekwowaniem tego obowiązku. Drugie skarżą się, że bez dodatkowego finansowania większość placówek traci na nocnych dyżurach. Analiza kosztów dyżurów na obszarze całego kraju, przygotowana przez samorząd aptekarski, wykazała, że wynoszą one łącznie około 110 mln zł rocznie. Obecnie placówki muszą ponieść te wydatki z własnej kieszeni. Jest jednak szansa, że to się zmieni.

— Choć zapis dotyczący kar został odrzucony, nie zamierzamy z niego rezygnować i docelowo planujemy go wprowadzić. Z taką jednak różnicą, że zanim to zrobimy, pomyślimy o dodatkowym finansowaniu dla dyżurów w nocy i święta. Nad zmianami planujemy pracować wspólnie z ministerstwami zdrowia i finansów, zwłaszcza że dodatkowe fundusze będą musiały znaleźć się w budżecie państwa — mówi Marek Wójcik, podsekretarz stanu w Ministerstwie Administracji i Cyfryzacji. Przedstawiciele środowiska aptekarskiego są zadowoleni z takiego obrotu sprawy.

— To bardzo dobra wiadomość, że nie udało się wprowadzić zapisu dotyczącego kar. Próbowano to zrobić tylnymi drzwiami, bez naszej wiedzy. Nie można nakładać kolejnych obciążeń, nie zapewniając wcześniej finansowania dla dyżurów w nocy i święta — uważa Paweł Chrzan, prezes Gdańskiej Okręgowej Rady Aptekarskiej.

Jego zdaniem, gdyby proponowany zapis wszedł w życie, sytuacja aptek, szczególnie tych mniejszych, pogorszyłaby się. Po pierwsze, dyżury w wielu wypadkach wymusiłyby zatrudnienie dodatkowej osoby, na co aptek nie stać. Po drugie, dodatkowe koszty i horrendalne kary mogłyby zakończyć się falą upadłości.

Tymczasem znaczna część placówek boryka się z problemami finansowymi. W pracach nad zmianami bierze też udział samorząd aptekarski. Marek Jędrzejczak, wiceprezes Naczelnej Rady Aptekarskiej, informuje, że współpraca z resortem administracji i cyfryzacji oraz wstępne ustalenia dobrze rokują.

— Wspólnie stworzyliśmy założenia projektu zmian, z których wynika m.in., że koszty dodatkowych dyżurów aptek pokryją nie samorządy terytorialne, ale budżet centralny. Co do wyceny kosztów takiegodyżuru, powinna ona wynieść 300-400 zł — informuje Marek Jędrzejczak.

Zdaniem wiceprezesa NRA, jeśli pojawią się dodatkowe fundusze, kary za uchylanie się od dyżurów nie powinny być takim problemem.

— Choć nie w takiej wysokości, jak proponowano w odrzuconej nowelizacji. Powiedzmy szczerze, że kara w wysokości 50 tys. zł to gwóźdź do trumny większości aptek, szczególnie tych mniejszych, niezależnych. Dlatego też zaproponowaliśmy maksymalną karę w wysokości trzykrotności wyceny dyżuru. Pieniądze pobierane od aptek niewywiązujących się z obowiązku trafiałyby do budżetu przeznaczonego bezpośrednio na dyżury — wyjaśnia Marek Jędrzejczak.