Bank chce intensywnie inwestować w Polsce, ale o przejęciach nie myśli.
Nordea Bank Polska, własność skandynawskiej grupy o tej samej nazwie, chce do 2011 r. trzykrotnie zwiększyć przychody. Za pięć lat wynik na działalności bankowej spółki ma sięgnąć 767 mln zł wobec 255,7 mln zł w 2006 r.
Koszty będą rosły…
— Chcemy też zdecydowanie poprawić wskaźnik kosztów do dochodów C/I, który obecnie wynosi 68 proc. Planujemy, że w 2011 r. wyniesie 50 proc., czyli tyle, ile w innych bankach grupy Nordea — zapowiada Włodzimierz Kiciński, prezes Nordea Bank Polska.
Nie ukrywa, że liczy raczej na zwiększenie dochodów niż spadek kosztów. Bo te będą rosły.
— Planujemy otwarcie 150 placówek w ciągu dwóch, trzech lat. Każda ma zatrudniać pięć lub sześć osób. Będą rozmieszczone w największych i średnich, liczących powyżej 200 tys. mieszkańców, miastach Polski — mówi Włodzimierz Kiciński.
…załoga także
Bank już zaczyna nabór pracowników. Na razie zamierza zatrudnić 150 menedżerów. W trzy lata zatrudnienie ma się zwiększyć o 790 osób, czyli aż o 80 proc. Liczba placówek skoczy z obecnych 50 do 200.
Szef Nordei nie ujawnia kosztów tej inwestycji. Ogólnie mówi tylko że wyniesie ona kilkadziesiąt milionów euro, znacznie mniej, niż trzeba zapłacić za przejęcie mini-BPH z 200 placówkami. Nordea ocenia, że nowy inwestor zapłaci za okrojony bank 1,5 mld EUR.
Nordea zamierza finansować inwestycje z bieżących zysków.
— Dlatego zarząd zaproponuje inwestorom pozostawienie całego zysku za 2006 r. w banku — mówi Włodzimierz Kiciński.
W ubiegłym roku spółka zarobiła nieco ponad 50 mln zł.