Norweski socjal zagrożony

Koniec boomu naftowego zagrozi modelowi państwa dobrobytu

Okres największej prosperity, napędzanej boomem w branży paliwowej, zbliża się ku końcowi, jednak gospodarka kraju wikingów jest na to nieprzygotowana. Utrzymujące się przez wiele lat duże inwestycje w sektorze wydobycia surowców energetycznych wypchnęły płace i koszty życia w Norwegii na niebotyczne poziomy.

Zobacz więcej

CO ZA DUŻO, TO NIEZDROWO: W 2013 r., po ośmiu latach rządów, norweska Partia Pracy przegrała wybory. Dla obywateli najbogatszego obok Luksemburga kraju Europy ważniejsze od wyrównywania różnic społecznych okazały się inwestycje w infrastrukturę i obniżki podatków. Po 40 latach od odkrycia złóż ropy na podstawowe wydatki nie stać zaledwie 2,3 proc. mieszkańców, cztery razy mniej niż w UE. [FOT. BLOOMBERG]

To, co wydawało się być błogosławieństwem, zmienia się w przekleństwo. W miarę jak wysokie koszty tłumią boom inwestycyjny, coraz bardziej widoczne stają się jego niechciane skutki. Ministerstwo finansów szacuje, że wysokie płace i wydatki socjalne sprawiają, że około 600 tys. Norwegów, którzy powinni pracować, znajduje się poza rynkiem pracy. Według danych z 2007 r. na zasiłki przeznaczano 5 proc. PKB, prawie dwukrotnie więcej niż we Francji.

Produktywność pracowników jest obecnie niższa niż w 2007 r., a od początku ubiegłej dekady jednostkowe koszty pracy rosły sześciokrotnie szybciej niż w Niemczech. Powyżej 50 godzin tygodniowo pracuje zaledwie co 38. pracownik, a przeciętny tydzień pracy trwa krócej niż 33 godziny. Pracodawcy skarżą się na nieproporcjonalnie wysoki wskaźnik absencji chorobowych.

— Pracownicy naszej fabryki korzystają ze zwolnień dwa razy częściej niż pracownicy zakładów zagranicznych. Coś jest nie tak — mówi Hans Petter Havdal, prezes Kongsberg Automotive.

Od załamania Norwegię wciąż dzielą lata świetlne. Jak wynika z notowań instrumentów zabezpieczających przed niewypłacalnością krajów, bankructwo Norwegii jest najmniej prawdopodobne spośród wszystkich krajów na świecie — ryzyko wynosi zaledwie 1,2 proc. Rząd cieszy się najwyższym ratingiem wiarygodności, czyli potrójnym A. Nadwyżka budżetowa sięga 11 proc. PKB, choć to i tak oznacza spadek w porównaniu z latami 2007-09, kiedy wahała się w okolicach 18 proc.

Kraj zmaga się z niedoborem rąk do pracy. Bez etatu pozostaje zaledwie 3,5 proc. osób. Parasolem na trudniejsze czasy jest państwowy fundusz majątkowy, inwestujący przychody ze sprzedaży ropy — odłożono w nim 860 mld USD, czyli aż po 170 tys. USD na każdego z niespełna 5 mln Norwegów. Można jednak paść ofiarą własnego sukcesu — w kraju, gdzie bochenek chleba kosztuje równowartość 15 zł, nawet lukratywnej branży naftowej coraz trudniej dźwigać koszty funkcjonowania.

By utrzymać wypłatę dywidend, spółki paliwowe zmuszone są wręcz wyprzedawać aktywa. Koszty inwestycji, przy utrzymującym się na stałym poziomie wydobyciu i perspektywie zniżek światowych cen ropy, sprawiają, że chęć do dalszych inwestycji słabnie. Stojące na najwyższym poziomie zaawansowania technologicznego projekty odwołały m.in. Statoil i Shell. W długiej perspektywie grozi to spadkiem wydobycia, bo właśnie innowacyjnością przez wiele lat Norwegia nadrabiała relatywnie wysokie koszty wydobycia ropy z morskiego dna.

— Boom naftowy dobiegł końca. Model gospodarczy musi się przeobrazić w taki, który będzie do utrzymania na dłuższą metę. To jest możliwe albo przez dewaluację waluty, albo przez obniżki płac — twierdzi Knut Anton Mork, ekonomista Handelsbanken.

Problem w tym, że dostosowaniu płac sprzeciwiają się związki zawodowe, według których utrata konkurencyjności wcale Norwegii nie grozi. Brak skłonności związkowców do ustępstw może jednak norweską gospodarkę słono kosztować — ostrzega Stein-Ragnar Noreng, prezes krajowego oddziału firmy doradczej KPMG, wskazując na ryzyko dalszego spadku inwestycji.

— Norwegia jest drogim krajem i takim pozostanie. Nie ma mowy o powrocie do sytuacji z dawnych dobrych lat, kiedy Szwecja była droga, a Norwegia tania — uważa Knut Sunde, szef jednej z norweskich organizacji pracodawców.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marek Wierciszewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu