WUSA proceder trwa już kilka lat i przybrał formę półlegalnego rynku, bo według niektórych uczelni jest to forma oszukiwania, inne zaś na razie przymykają oko. — Ci, którzy kupują w internecie notatki, zakłócają własny proces uczenia się. Nie zachęcamy do tego, choć jeszcze za to nie karzemy — mówi Dennis Schnittker z uniwersytetu stanowego na Florydzie.
Inni stawiają sprawę dużo ostrzej. W 2010 r. uniwersytet stanowy w Kalifornii zablokował studentom stronę NoteUtopia.com, która umożliwiała odpłatną wymianę notatkami. Niedługo później przejął ją Mike Matousek, 27-latek z Bostonu, który postanowił uruchomić podobną platformę, bo sam wcześniej jako student dobrze zarabiał na notatkach. Tak w 2013 r. powstała LuvoLearn.com — dziś jedno z popularniejszych miejsc odpłatnej wymiany notatek ze 118 tys. zarejestrowanych użytkowników i finansowaniem przez fundusz Atlas Venture. Umieszczenie na Luvo swoich notatek jest bezpłatne, pobieranie zaś pracy innych następuje zgodnie z wyznaczonym przez poszczególnych autorów cennikiem i zwykle kosztuje kilka dolarów. Serwis pobiera od sprzedających 30 proc. z każdej transakcji, ale wysokość obrotów pozwala autorom notatek na zarobek rzędu 400 USD na semestr. Angel Card z uniwersytetu stanowego na Florydzie zaczęła w serwisie Luvo umieszczać swoje dzieła po przeczytaniu krótkiej reklamy przyklejonej na terenie campusu.
Pierwszy egzamin był hitem. Moje notatki kupiło 66 studentów z 200-osobowego roku. W tym większość w noc przed egzaminem — mówi studentka. Za komplet notatek do przedmiotu „Narodowość, rasa, etniczność” po odjęciu marży Luvo zarobiła 178 USD, po dodaniu pod koniec semestru kolejnych notatek, z historii oraz mikroekonomii, zarobiła 700 USD. W Polsce podobny „rynek” również się narodził, ale na zupełnie innych zasadach. Przede wszystkim żaden serwis, m.in. Notatek.pl czy Wymiennik.pl, nie pozwala studentom zarabiać na własnych notatkach — wszystko odbywa się na zasadzie dobrowolnej chęci podzielenia z innymi owocami swojej pracy. Płacą wyłącznie reklamodawcy właścicielom serwisów za dotarcie do idealnie stargetowanej grupy odbiorców oraz inwestorzy, którzy w wymianie notatkami dostrzegli rozwojową gałąź rynku pomocy naukowych. Tak było w przypadku największego polskiego serwisu Notatek.pl powstałego w 2009 r. Stworzony przez byłego studenta Przemka Kadulę z Krakowa portal szybko znalazł swoich aniołów biznesu w osobach Richarda Lucasa i Marcina Szeląga, którzy jako pierwsi zainwestowali w ten pomysł na biznes. Znalazł również liczącą do 800 tys. miesięcznie rzeszę zainteresowanych wymianą notatkami studentów, w tym 250 tys. zarejestrowanych użytkowników. Dziś w gronie sześciu inwestorów portalu jest m.in. Benefit Development należący do giełdowej Grupy Benefit Systems oraz Hedgehog Fund. Na brak reklamodawców serwis również nie narzeka.
— Nasi klienci wykupują na Notatku kampanie rekrutacyjne oraz employer brandingowe. Dzięki wiedzy o uczelni, kierunku oraz roku studiów naszych użytkowników jesteśmy w stanie skutecznie je targetować. Opróc standardowych form reklamy, jak display czy mejling, można u nas wykupić reklamę w materiałach pobieranych przez użytkowników, więc np. informacja o ciekawym kierunku studiów czy stażu pracowniczym dociera wprost do zainteresowanych — mówi Przemek Kadula, właściciel i prezes Notatka.
Dlaczego polscy studenci chcą się dzielić notatkami, skoro — w odróżnieniu od kolegów w USA — na tym nie zarabiają? Zdaniem Przemka Kaduli, kieruje nimi chęć digitalizowania materiałów i dzielenia się z innymi studentami, konkursy i nagrody rzeczowe, działania ambasadorów serwisu na uczelniach. Inny wymiar w naszym kraju ma również dyskusja nad etycznymi wymiarami wymiany notatkami — jedyny problem, na jaki zwraca się w Polsce uwagę, to kwestie ochrony praw autorskich i ochrony przed plagiatowaniem wykładowców. Wszystkie serwisy prowadzą tu radykalną politykę i sprawdzają wszystkie notatki programem antyplagiatowym. Nikt nie zastanawia się natomiast, jak w USA, nad „zakłócaniem procesu uczenia się” poprzez korzystanie z materiałów skompletowanych przez innych. Notatki to po prostu pomoce naukowe. © Ⓟ
SAMOPOMOC: Wymiana notatkami na uczelniach to zjawisko stare. Nowe jest zarabianie na tym przez studentów lub — jak w Polsce — przez właścicieli notatkowych portali. [FOT. BLOOMBERG]
