Nowa cyfrowa ropa naftowa

Coraz więcej danych daje coraz większe możliwości. Wygrają firmy, które szybko to zrozumieją

Wybierasz się do kawiarni? Zanim przekroczysz próg, barista wie, co zwykle zamawiasz o tej porze roku przy takiej pogodzie. Nietrudno to sobie wyobrazić w czasach, gdy jedno wejście na stronę sklepu z obuwiem oznacza trzy tygodnie wyskakujących okienek z butami. W trzecim odcinku cyklu „Zarządzanie po polsku” sprawdziliśmy, jak zaawansowane są rodzime spółki.

…Z DORADCĄ...
Zobacz więcej

…Z DORADCĄ...

W ciągu ostatnich kilkunastu lat nasza organizacja testowała na żywym organizmie różne rozwiązania. Cały czas pracujemy nad modelem, który pozwoli jak najefektywniej zarządzać informacją wewnętrzną i zewnętrzną. Współpracujemy m.in. z firmami doradczymi. Jednocześnie wykorzystujemy i rozwijamy własną hurtownię danych — mówi Markus Sieger, prezes Polpharmy ARC

Cyfrowa rewolucja

Zmienił się cały świat. Dane są dziś tym, czym 100 lat temu była ropa: motorem gospodarki — ogłosił niedawno „The Economist” (ramka obok). W nowej gospodarce głównymi graczami są start-upy, które rozumieją i potrafią wykorzystać potok informacji.

Np. izraelski Nexar ma aplikację na smartfony, która przesyła dane o przejazdach kierowców i wyłapuje nietypowe zachowania. Jeśli wiele osób nieoczekiwanie hamuje w tym samym miejscu drogi, oznacza to dziurę albo inne utrudnienie. W zamian za zamontowanie aplikacji Nexar daje kierowcom bezpłatny raport. Celem firmy jest oferowanie usług, które pomogą uniknąć kolizji — to m.in. informacja o dziurze na drodze albo samochodzie, który zatrzymał się na ostrym zakręcie. Firmy przemysłowe starszej generacji też wchodzą do cyfrowej gry.

GE ma system Predix, który zbiera dane i wykorzystuje algorytmy, aby poprawić pracę urządzeń czy elektrowni, informować, kiedy zrobić przegląd silnika odrzutowego itp. Procter & Gamble zapowiedział ostatnio, że zastosuje platformę firmy Dassault Systèmes służącą do projektowania w 3D opakowań i produktów. Dzięki temu 18 tys. pracowników działów B+R, dostaw i jakości wymieni się danymi. Co ważniejsze, będzie się nimi dzielić z konsumentami, żeby poznać ich potrzeby.

Cel zawsze jeden

Firmy sięgają po zaawansowaną analitykę, żeby wygrać z konkurencją i zwiększyć zyski.

— Cel ten można osiągnąć na wiele sposobów — albo poprzez usprawnienia procesów biznesowych i redukcję kosztów, albo poprzez poprawę relacji z klientami lub dostawcami — mówi Patryk Choroś, dyrektor działu Business Intelligence & Data Science w Sygnity. Szczegóły zależą od branży. — Sektor finansowy będzie skupiał się na umiejętności właściwej oceny ryzyka i budowaniu trwałej relacji z klientem poprzez odpowiednią personalizację ofert.

Firmy handlowe będą chciały optymalizować łańcuchy logistyczne i prognozować popyt na oferowane towary, a produkcyjne będą podążać ścieżką Przemysłu 4.0. Za każdym razem, kiedy organizacja podejmuje decyzję, pojawia się dla zaawansowanej analityki — mówi Patryk Choroś. To instytucje finansowe są najbardziej zaawansowane w analizie danych.

— Z badań Financial Brand wynika, że sprawna analityka Big Data jest jednym z trzech największych wyzwań dla bankowości na świecie. Tymczasem tylko 8 proc. organizacji umieszcza ją wśród głównych priorytetów. Te instytucje mają większą szansę na sukces, zwłaszcza gdy rośnie konkurencja ze strony fintechów — mówi Jakub Bielecki, dyrektor regionalny Luxoftu we Wrocławiu, dostawcy rozwiązań IT.

Zrozumieć rynek

Wiele polskich i działających w Polsce firm wykorzystuje analitykę, by lepiej zrozumieć klienta. Polpharma od kilku lat rozwija departamenty analityczne, żeby lepiej zrozumieć rynek.

— Dzięki temu coraz trafniej prognozujemy sprzedaż oraz koszty, w sposób bardziej efektywny planujemy produkcję oraz zarządzamy zapasami w kanałach dystrybucji. Skutkiem jest ciągły wzrost sprzedaży przy zmniejszeniu kosztów, związanych z promocją. Jednym z wdrożonych rozwiązań analitycznych jest m.in. Powermapa Polpharmy, czyli interaktywna tablica wyników (ang. dashboard), prezentująca całokształt naszej działalności przez pryzmat pięciu różnych wymiarów, jednocześnie pozwalająca obserwować główne trendy i prognozować rozwój wydarzeń.

Inne przykłady to wewnętrznie stworzona aplikacja do bieżącego prognozowania sytuacji spółki, narzędzia do monitorowania efektywności działów sprzedażowych, zaawansowane modele ekonometryczne, zwiększające ich efektywność inwestycji marketingowych — mówi Markus Sieger, prezes Polpharmy.

W KGHM Polska Miedź analizowane są dane dotyczące otoczenia rynkowego — kursy walutowe, stopy procentowe, ceny metali, ryzyko kredytowe kontrahentów oraz dane produkcyjne dotyczące funkcjonowania kopalni, hut, zakładów przerobowych i innych spółek zależnych w Polsce i za granicą.

— Jesteśmy zintegrowanym producentem, co oznacza pełny proces produkcyjny od wydobycia rudy miedzi poprzez jej wzbogacenie, przetop koncentratu, rafinację do postaci zestandaryzowanej katody miedzianej po produkty przetworzone (walcówka). Funkcjonowanie tak skomplikowanego organizmu wymaga nieustannej obróbki różnego rodzaju danych geologicznych oraz technologicznych w celu optymalizacji nakładów, prognoz wydobycia i produkcji czy efektywności przerobu. Dane produkcyjne trafiają następnie do głównego modelu finansowego i umożliwiają dalsze działania kontrolingowe, raportowe i prognostyczne. Dodatkowo, na podstawie zagregowanych danych powstają raporty na temat ekspozycji na poszczególne rodzaje ryzyka rynkowego — wyjaśnia Radosław Załoziński, dyrektor naczelny ds. finansów i zarządzania ryzykiem KGHM. Dane to także chleb powszedni marketingowców.

— Pomagają nie tylko skuteczniej dobierać kanały komunikacji, formaty kampanii reklamowych czy personalizować strony www w czasie rzeczywistym, ale także umożliwiają optymalizację pracy w dziale marketingu. Wszystko to pozwala świadomie budować tzw. customer experience. W tym celu gracze tacy jak Amazon czy Netflix tworzą własne hurtownie danych i systemy śledzące, połączone z zaawansowaną analizą. Mamy podobne podejście — mówi Piotr Golczyk, który odpowiada z działania marketingowe w firmie Luxoft.

Może się przyda

Patryk Choroś przyznaje, że podejście do zbierania i zarządzania danymi jest bardzo różne.

— Są branże, w których biznes opiera się właśnie na tej umiejętności, np. sektor finansowy czy telekomunikacja. Inaczej to wygląda w przypadku firm produkcyjnych lub handlowych. Co najważniejsze, nie zależy to wyłącznie od branży, a od uświadomienia możliwości wykorzystania analizy danych do poprawy podejmowanych decyzji i poszukiwania innowacji. W średniej wielkości przedsiębiorstwie analiza danych uproszczona została do opracowywania tabel arkuszy kalkulacyjnych przez bardzo wąskie grono pracowników. W dużych istnieją samodzielne zespoły zarządzania informacją — mówi dyrektor ds. business intelligence w Sygnity. Wskazuje na dwa ważne aspekty.

— Po pierwsze, nie zawsze jesteśmy w stanie określić potencjalną wartość danych i nie każdy decyduje się na zbieranie „na zapas”.

Z tego powodu uciekają nam często małe elementy informacji, które mogą być kluczowe — np. historyczne informacje o procesach produkcyjnych. W naszych czasach warto zdecydować się na gromadzenie możliwie szerokiego zakresu danych, szczególnie, że z roku na rok spadają koszty takich działań. Drugi aspekt stanowi umiejętność korzystania z danych publicznych. Sięgnięcie po otwarte zbiory, np. demografię, pozwala zupełnie inaczej podchodzić do analizy efektywności w procesach sprzedaży — jesteśmy w stanie przewidzieć potencjał zakupowy regionu, a nie tylko robić analizy porównawcze pomiędzy oddziałami firmy — zauważa Patryk Choroś.

Zosie samosie

Polskie firmy wolą samodzielnie analizować dane. — O ile narzędzia wdrażamy we współpracy z firmami zewnętrznymi, o tyle zaawansowaną analityką oraz przygotowaniem rekomendacji zajmuje się zespół kontrolingu i wsparcia biznesu — mówi Markus Sieger. Wtóruje mu Radosław Załoziński.

— Staramy się rozwijać narzędzia analityczne, wykorzystując wewnętrzne zasoby ludzkie i istniejącą bazę wiedzy. Wynika to z potrzeby ścisłego dostosowania budowanych narzędzi do potrzeb przedsiębiorstwa. Nasi pracownicy najlepiej to rozumieją i potrafią najefektywniej dostosować zaawansowane narzędzia analityczne do istniejących rozwiązań. Takie podejście nie wyklucza oczywiście korzystania z usług zewnętrznych firm doradczych, które wnoszą doświadczenie w zakresie istniejących praktyk rynkowych i znajomość ciągle zmieniającego się otoczenia prawnego, czyli nowych regulacji czy wymogów compliance w zakresie rozwiązań analitycznych — mówi dyrektor naczelny ds. finansów i zarządzania ryzykiem KGHM. Według eksperta Sygnity, to nie zawsze dobre rozwiązanie.

— Na pierwszy rzut oka może się wydawać, że zbieranie danych to zawsze zadanie wewnętrzne organizacji. W większości firm oznacza ono umiejętność zapisywania i wykorzystywania tego, co już jest obsługiwane, np. rozwiązaniami ERP. Jednak w przypadku prowadzenia biznesu w internecie zadanie to lepiej powierzyć wyspecjalizowanym agencjom, które potrafią każdą sesję użytkownika opisać dodatkowymi atrybutami, preferencjami i historią aktywności. Podobnie z gromadzeniem i analizą danych — warto skorzystać z kompetencji zewnętrznych — uważa Patryk Choroś.

 

 

Dane to paliwo przyszłości

Na początku maja główne teksty w tygodniku „The Economist” dotyczyły danych, które w dzisiejszych czasach są jak ropa sto lat temu. Oto wybrane tezy:

1. Danych przybywa

IDC, firma badająca rynek, przewiduje, że w 2025 r. „cyfrowy wszechświat”, czyli wytworzone i skopiowane dane, osiągnie 180 zettabajtów (czyli 180 i 21 zer). Przepompowanie takiej ilości danych przez połączenie internetowe zajęłoby 450 milionów lat. Aby przyspieszyć transfer, Amazon, gigant e-handlu z szybko rosnącym działem chmury obliczeniowej, używa ciężarówek przewożących kontenery z urządzeniami przechowującymi 100 petabajtów danych (15 zer). W 2016 r. Amazon, Alphabet i Microsoft wydały na centra przetwarzania danych prawie 32 mld USD, o 22 proc. więcej niż rok wcześniej — szacuje „Wall Street Journal”. Dane to już nie tylko bazy z nazwiskami i innymi zdefiniowanymi informacjami osobowymi, jak wiek, płeć czy przychody. W nowej gospodarce analizuje się dane przepływające w czasie rzeczywistym: zdjęcia i nagrania wideo użytkowników sieci społecznościowych, setki informacji dostarczanych przez osoby jadące do pracy czy powódź odczytów z setek sensorów w silniku odrzutowym.

2. Świat docenia informację

Wartość danych rośnie. Facebook i Google używały kiedyś informacji zebranych od użytkowników, żeby lepiej adresować reklamy. Ostatnio odkryły, że dane można zmienić w usługi sztucznej inteligencji (AI), z których część da nowe źródła przychodów. Te usługi to tłumaczenie, rozpoznanie wizualne czy ocena osobowości na podstawie pisma — a to można sprzedać innym firmom. Uber jest wart około 68 mld USD nie tylko dlatego, że oferuje tanie przejazdy taxi, ale dlatego, że ma największą ilość danych o podaży (kierowcach) i popycie (pasażerach) w transporcie niepublicznym. Tesla, która dla większości ludzi jest producentem wymyślnych samochodów elektrycznych, zbiera w najnowszych modelach tony danych, które pozwalają optymalizować algorytmy wykorzystane do autonomicznej jazdy, a potem aktualizują odpowiednio oprogramowanie. Ludzie dopiero uczą się wyceniać wartość danych (firma konsultingowa Gartner nazywa tę dziedzinę „infonomics”). Największym aktywem Caesars Entertainment, grupy oferującej gry hazardowe, która zbankrutowała w 2015 r., okazały się dane 45 mln klientów, którzy dołączyli do programu lojalnościowego firmy w ciągu 17 lat jej działalności. Wyceniono je na 1 mld USD. W 2015 r. IBM kupił za — jak donoszą media — 2 mld USD Weather Company, żeby zdobyć dane o pogodzie i sposób ich pozyskiwania.

3. Trzeba się dzielić

Dane, w przeciwieństwie do ropy, mogą być wykorzystywane wielokrotnie przez różne podmioty i nie zawsze zgodnie z umową. Niekiedy dzielenie się nimi jest obowiązkowe, np. w Niemczech ubezpieczyciele muszą zasilać bazę statystyczną z informacjami o wypadkach samochodowych, których mniejsze firmy nie byłyby w stanie samodzielnie zebrać. GDPR, nowa regulacja unijna dotycząca ochrony danych, która zacznie obowiązywać w maju 2018 r., przewiduje, że klienci będą mogli przenieść informacje do innych firm, także konkurencji.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Małgorzata Grzegorczyk współpraca Marcel Zatoński

Organizator

Puls Biznesu

Partner merytoryczny

BGC

Partnerzy

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Zarządzanie po polsku / Nowa cyfrowa ropa naftowa