Opracowana przez Polaków linia żeglugowa nie będzie przez nich obsługiwana. Powód — biznesplan mógł zawierać błędy w szacunkach kosztów.
Trzy tygodnie temu informowaliśmy o opracowanym przez polską firmę Capricorn International dla duńsko-francuskiego stowarzyszenia DanFrance projekcie nowego połączenia morskiego między portami w Dunkierce (Francja) i Esbjerg (Dania). Połączenie miało być dotowane przez Komisję Europejską kwotą 2 mln EUR rocznie i obsługiwane przez polską firmę POL-Euro, której były prezes Krzysztof Kremky uczestniczył w pracach nad przygotowaniem połączenia. Linia miała być obsługiwana dwoma statkami ro-ro — należącym do Pol-Euro m/s Włocławek i takim samym, czarterowanym z Pol-Levantu. Pol-Euro nie uruchomi jednak połączenia.
Strata czy zysk
Aldona Wojtczak — nowa prezes tej spółki, po dokonaniu weryfikacji planu finansowego i marketingowego odrzuciła projekt nowej linii. Według zarządu spółki POL-Euro, nie ma wolnego tonażu, który można skierować na projektowane połączenie. Wszystkie posiadane przez POL-Euro statki ro-ro wykorzystywane są na obsługiwanej przez spółkę POL-Levant bardzo dochodowej linii żeglugowej z Gdyni do portów Europy Zachodniej i basenu Morza Śródziemnego.
Według oceny Aldony Wojtczak, ze zweryfikowanego biznesplanu, opartego na aktualnych kosztach wydzierżawienia statków, przy zakładanym poziomie przewozów, wynika, że potencjalne zyski mogą pojawić się nie w piątym, jak zakładano, ale dopiero w siódmym roku funkcjonowania linii. W tym czasie linia przynosiłaby nie 2,6 mln EUR strat, ale aż 5,5 mln EUR i to po uwzględnieniu całości dotacji przyznanych przez Komisję Europejską.
Szukanie chętnych
— POL-Euro, jako jeden z członków ubiegającego się o fundusze w Komisji Europejskiej stowarzyszenia DanFrance, w którym uczestniczą także zarządy portów Dunkierka i Esbjerg, wystosował do trzech polskich armatorów, w tym także do POL-Levantu, list z propozycją włączenia się w projekt w miejsce POL-Euro. Od POL-Levantu otrzymaliśmy już odpowiedź, że spółka nie jest zainteresowana projektem. Czekamy na kolejne odpowiedzi. W przypadku zainteresowania ze strony pozostałych armatorów będzie możliwa kontynuacja projektu w ramach stowarzyszenia DanFrance — mówi Aldona Wojtczak.
Okiem praktyka
Koszty można obniżyć
Projektowana linia miała być obsługiwana dwoma statkami ro-ro; własnym POL-Euro m/s Włocławek i siostrzanym, czarterowanym z POL-Levantu. Nic nie stało na przeszkodzie, aby zapewnić ten tonaż we właściwym czasie. Włocławek był w pełnej dyspozycji POL-Euro do 30 lipca 2004 r. Na linii Lewantyńskiej pływa obecnie jeden statek ro-ro. Trzy są w zewnętrznych czarterach, z których, przy odrobinie wysiłku, można statek uwolnić na potrzeby linii DanFrance. Weryfikacja planu poprzez wstawienie wyższego kosztu statku (6,5 tys. EUR dziennie) spowodowała podwyższenie straty. Jednak utrzymanie kosztu dziennego statku na poziomie określonym w opracowywanym przeze mnie planie jest możliwe i sprawiłoby, że obsługa połączenia przez POL-Euro byłaby opłacalna.
Krzysztof Kremky były prezes POL-Euro, inicjator projektu