Nowa Piątka to nie panaceum

opublikowano: 05-03-2019, 22:00

Brak wiarygodnych źródeł finansowania na dłuższą metę i negatywne skutki dla polskiej gospodarki w długim okresie — tak Nową Piątkę PiS oceniają ekonomiści

Premier Mateusz Morawiecki przedstawił szczegóły finansowania i harmonogram wdrażania Nowej Piątki, czyli propozycji PiS zwiększających świadczenia socjalne. Program ogłoszony przez prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego podczas konwencji programowej partii rządzącej ma przypomnieć wyborcom, że obecny rząd nie zapomniał o tak zwanym „przeciętnym wyborcy”. W jego skład ma wchodzić pięć najważniejszych elementów. Pierwszy z nich to przywrócenie zredukowanych połączeń autobusowych w małych miastach i na wsiach, drugi — Emerytura plus, zwana też „trzynastą emeryturą”, czyli jednorazowe dodatkowe świadczenia dla każdego emeryta i rencisty w wysokości 1100 zł. Kolejne zamierzenia PiS to 500+ na każde dziecko, zakładające likwidację kryterium dochodowego oraz zerowy PIT dla młodzieży do 26 roku życia. Ostatni to obniżka podatku PIT o 1 pkt. proc. i podniesienie kosztów uzyskania przychodu.

Premier Mateusz Morawiecki przekonuje, że PiS programem Nowa Piątka
realizuje obietnice gospodarcze koncentrujące się nie wokół władnych i
bogatych, ale wokół najsłabszych, najbiedniejszych i tych dopiero u progu
zawodowej kariery.
Zobacz więcej

TRANSFERY SOCJALNE:

Premier Mateusz Morawiecki przekonuje, że PiS programem Nowa Piątka realizuje obietnice gospodarcze koncentrujące się nie wokół władnych i bogatych, ale wokół najsłabszych, najbiedniejszych i tych dopiero u progu zawodowej kariery. Fot. Krystian Maj

Bez nowelizacji budżetu

Według szacunków rządu nie będzie konieczności nowelizowania budżetu. Koszt całego pakietu szacuje się na nawet 40 mld zł. Źródłami finansowania mają być głównie uszczelnienia w podatkach oraz oszczędności wynikające z cyfryzacji. Ponadto rząd zamierza zebrać dodatkowe 3-6 mld zł w wyniku impulsu fiskalnego spowodowanego zwiększeniem dochodu rozporządzalnego Polaków. Ekonomiści komentujący działania rządu zauważają, że tego typu działania fiskalne nie są remedium na problemy czyhające na polską gospodarkę. Zdaniem Piotra Bielskiego, Dyrektora Departamentu Analiz Ekonomicznych banku Santander, zaproponowane rozwiązania jedynie krótkoterminowo polepszą sytuację polskiej gospodarki.

— Są to działania sprzyjające większej konsumpcji, tym samym zwiększające poprawę wskaźników gospodarczych w krótkim terminie. Nie są to jednak ruchy, które sprzyjałyby trwałemu podniesieniu tempa wzrostu gospodarczego. Można powiedzieć, że Nowa Piątka to taki przejściowy „dopalacz” krótkotrwale podnoszący nam dynamikę wydatków gospodarstw domowych — mówi Piotr Bielski.

Ekspert banku Santander kwestionuje również zasadność wydania tak dużej kwoty z budżetu na świadczenia socjalne w obliczu problemów z usługami publicznymi.

— Należy zadać sobie pytanie, czy rzeczywiście przeznaczenie tych 40 mld zł na to, żeby trochę dorzucić do kieszeni gospodarstw domowych, jest najlepszym sposobem spożytkowania zasobów państwa, czy może powinno się lepiej zainwestować te pieniądze w lepszą służbę zdrowia czy poprawę poziomu edukacji publicznej — zastanawia się Piotr Bielski.

Zbyt duży impuls

Grzegorz Maliszewski, główny ekonomista Banku Millenium zwraca uwagę, że takiego impulsu fiskalnego w obecnej sytuacji nie będzie w stanie obsłużyć rynek krajowy.

— Po wprowadzeniu projektów w życie krótkoterminowo pojawi się pozytywny impuls dla gospodarki ze strony konsumpcji prywatnej. W średnim okresie jednak zostanie on częściowo zneutralizowany przez wzrost importu, ponieważ produkcja krajowa tego popytu w całości nie będzie w stanie pokryć. Niekorzystną sytuację pogłębiać będzie hamująca globalna koniunktura, która dodatkowo zmniejszy polski eksport. W rezultacie, po kilku latach efekt nowego impulsu fiskalnego może być ujemny dla polskiego PKB — mówi Grzegorz Maliszewski.

fb545d1e-8c30-11e9-bc42-526af7764f64
Ekonomia na dzień dobry
Newsletter autorski Marcela Lesika
ZAPISZ MNIE
Ekonomia na dzień dobry
autor: Marcel Lesik
Wysyłany raz w tygodniu
Marcel Lesik
Autorski newsletter poświęcony światowej ekonomii: analizy, prognozy, badanie trendów i sprawdzanie faktów.
ZAPISZ MNIE

Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa.

Kliknij w link w wiadomości, aby potwierdzić subskrypcję newslettera.
Jeżeli nie otrzymasz wiadomości w ciągu kilku minut, prosimy o sprawdzenie folderu SPAM.

Ekspert Banku Millenium ocenia także, czego jego zdaniem w tego typu pakieciebrakuje z perspektywy długoterminowego wzrostu gospodarczego.

— Nowa Piątka oddziałuje przede wszystkim na popyt, natomiast nie zwiększa potencjału gospodarczego Polski. W wyniku tego, w momencie kiedy ten impuls popytowy wygaśnie, to efekt gospodarczy zniknie wraz z nim. Brakuje działań, które sprawią, że ponoszone nakłady będą miały efekt długoterminowy — komentuje specjalista Banku Millenium.

Odnosząc się do źródeł finansowania, Grzegorz Maliszewski zauważa, że o ile na ten rok pieniądze uda się znaleźć, to w kolejnych latach może okazać się to coraz trudniejszym wyzwaniem.

— W tym roku wydaje się, że finansowanie nie powinno być problemem — poza przedstawionymi dzisiaj źródłami rząd może liczyć na wykorzystanie rezerwy celowej czy też zysku NBP. W kolejnych latach natomiast sugerowane przez premiera źródła dochodów obarczone są dużym ryzykiem. Pamiętać bowiem należy, że przewiduje się dalsze spowolnienie polskiego wzrostu PKB, a wtedy wpływy z podatków będą odpowiednio niższe — mówi główny ekonomista Millenium Banku.

Harmonogram wdrażania pakietu w życie zakłada, że większość projektów wejdzie w życie już 1 maja, z wyjątkiem obniżki PIT, która ma zakończyć proces legislacyjny do końca czerwca.

14-24 mld zł Tyle mają przynieść budżetowi w ciągu 2-3 lat niższe podatki od pracy i CIT, „mały ZUS”, program Polska Bezgotówkowa oraz technologie ograniczające przemyt i oszustwa transgraniczne.

4-6 mld zł Tyle rocznie ma dać zmniejszenie luki VAT, a drugie tyle — luki CIT…

2-3 mld zł …o tyle ma zwiększyć roczne wpływy do budżetu cyfryzacja administracji publicznej…

3-6 mld zł …o tyle — impuls fiskalny…

2-3 mld zł …a o tyle — uszczelnienie FUS.

OKIEM EKONOMISTY

Plan na kampanię

IGNACY MORAWSKI, szef platformy SpotData

Z Ministerstwa Finansów płyną dośćwyraźne sygnały, przekazywane przez dziennikarzy, że ostatnie obietnice gospodarcze rządu są źle oceniane przez zaplecze księgowe administracji. To najlepszy dowód na tezę, że program ten jest ułożony naprędce, pod bieżące potrzeby w zakresie kampanii do Parlamentu Europejskiego i Sejmu, a nie jako element długofalowej strategii gospodarczej. Z finansowaniem raczej nie powinno być większego problemu, choć deficyt zostanie powiększony o ok. 10 mld zł w długim okresie, co zaburza obiecany przez rząd proces redukcji deficytu finansów publicznych. Program będzie kosztował ok. 25-35 mld zł, a trwałe dodatkowe dochody do jego finansowania (nie licząc zysku NBP, który nie jest pewny) to ok. 15-22 mld zł. Przy czym dochody mają pochodzić głównie z wyższej ściągalności podatków, co nie będzie wcale łatwe do osiągnięcia — rząd już bardzo dużo w tej dziedzinie zrobił i kolejne sukcesy będzie trudniej. Z makroekonomicznego punktu widzenia, Polska może stracić szansę na podniesienie ratingu, czyli awans do grupy bardziej wiarygodnych krajów. Za tę cenę można było zaproponować coś bardziej korzystnego dla długofalowego wzrostu gospodarczego, na przykład redukcję klina podatkowego w postaci znacznego podniesienia kwoty wolnej od podatku lub odważne dofinansowanie służby zdrowia.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcel Lesik

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu