Nowe pokolenie zmienia pracodawców

  • Materiał partnera
opublikowano: 09-06-2019, 22:00

Przedstawiciele pokolenia Z oczekują od życia zupełnie czegoś innego niż Iksy i Igreki. Pracują, by się rozwijać i poszukiwać nowych doświadczeń. Chcą zarabiać więcej, ale też coraz częściej niefrasobliwie się zadłużają

Zmiany pokoleniowe stanowią coraz większe wyzwanie zarówno dla pracodawców, jak i dostarczycieli usług. Kadry pracownicze oraz rynek konsumenta zaczynają być zasilane przez Zetki, czyli osoby urodzone po 1994 r., żyjące zupełnie w innych realiach od tych, gdy w dorosłość wchodziło pokolenie X czy Y. Zmiany dotyczą sfery społecznej, demograficznej oraz technologicznej.

Pokolenie Z przyzwyczajone jest do dynamicznych
zmian, żyje elastycznie, oczekuje szybkiej informacji zwrotnej, także od
pracodawcy — podkreślali uczestnicy debaty w Sopocie. Od lewej: Łukasz Korycki,
zastępca redaktora naczelnego „Pulsu Biznesu”, Wojciech Kardyś, influencer
& social media consultant, Maja Chabińska- -Rossakowska, dyrektor pionu HR
w ING Banku Śląskim, Małgorzata Mudyna, branch manager w Randstad Polska, Artur
Zabielski, dyrektor marketingu w Provident Polska oraz Sławomir Tryfon,
dyrektor departamentu ubezpieczeń życiowych Uniqa.
Zobacz więcej

POKOLENIE ŚWIADOME WŁASNEJ WARTOŚCI:

Pokolenie Z przyzwyczajone jest do dynamicznych zmian, żyje elastycznie, oczekuje szybkiej informacji zwrotnej, także od pracodawcy — podkreślali uczestnicy debaty w Sopocie. Od lewej: Łukasz Korycki, zastępca redaktora naczelnego „Pulsu Biznesu”, Wojciech Kardyś, influencer & social media consultant, Maja Chabińska- -Rossakowska, dyrektor pionu HR w ING Banku Śląskim, Małgorzata Mudyna, branch manager w Randstad Polska, Artur Zabielski, dyrektor marketingu w Provident Polska oraz Sławomir Tryfon, dyrektor departamentu ubezpieczeń życiowych Uniqa. Mateusz Ochocki

— To pierwsze pokolenie polskiej wolności i dobrobytu, wychowane w stabilnych warunkach wzrostu gospodarczego i rosnących dochodów. Zetki wchodzą na rynek pracy przy rekordowo niskim bezrobociu. Mają również zupełnie inne oczekiwania niż starsi koledzy — zwracał uwagę Ignacy Morawski, dyrektor platformy analizy danych SpotData podczas debaty „Pokolenie Z w finansach i na rynku pracy”, którą w trakcie sopockiego EKF zorganizowały wspólnie redakcja „Pulsu Biznesu” i spółka Provident Polska.

W warunkach dobrobytu

Czym więc charakteryzują się Zetki? Przede wszystkim będą żyły dłużej średnio o 6-8 lat niż Iksy czy Igreki. Jak pokazuje raport „Pokolenie Z w finansach i na rynku pracy” opracowany przez SpotData i firmę Provident, polskie społeczeństwo się starzeje, a udział osób młodych w populacji spada.

— Pokolenie X oraz rozpoczynające pracę Zetki żyją w czasach, gdy na jednego seniora przypadają już tylko 4 osoby w wieku produkcyjnym. W 2050 r., gdy wszystkie osoby z obecnego pokolenia Z będą już na rynku pracy, na jednego seniora będą przypadały mniej niż 2 osoby pracujące — wyjaśnia Alicja Defratyka, starszy analityk SpotData.pl, autorka raportu.

Młodzi ludzie coraz później zakładają rodziny. Coraz później na świat przychodzą ich dzieci. Jeszcze w 1995 r. Polka z pokolenia X rodziła pierwsze dziecko, mając 23,7 roku, podczas gdy w 2017 r. kobieta milenials zostaje matką w wieku ok. 27 lat. Co więcej, podczas gdy w 1960 r. na 100 zawartych małżeństw w Polsce rozwodziło się 6 par, w 2016 r. rozwód brały już prawie 33 pary.

— Kobiety, by być samowystarczalne finansowo, będą więc musiały pozostać dłużej na rynku pracy — podkreśla Alicja Defratyka.

Pokolenie Z, wychowywane w warunkach dobrobytu, w przyszłości będzie oczekiwało jeszcze wyższego standardu życia. Jest też mistrzem w korzystaniu z internetu i wszelkich nowinek technologicznych. Polskie Zetki pod tym względem wyprzedzają nawet rówieśników z UE — w 2017 r. w Polsce 93 proc. młodych w wieku 16-24 korzystało z komputera codziennie, podczas gdy średnia unijna wynosiła 77 proc. Zmienia się przy tym model korzystania z internetu — młodzi ludzie znacznie chętniej zanurzają się w wirtualny świat przez smartfony. Powszechność telefonów komórkowych, dostęp do internetu i social mediów powoduje, że wśród pokolenia Z pojawia się problem fonoholizmu, czyli uzależnienia od telefonów oraz internetu. Zetki są też bardzo niecierpliwe i lubią wykonywać wiele czynności naraz, zwłaszcza online. Oznacza to, że są bombardowane ogromną ilością informacji. Artur Zabielski, dyrektor marketingu w Provident Polska, zwraca uwagę, że dotarcie do Zetek wymaga całkowitej przebudowy modelu sprzedaży oraz marketingu.

— W przeciwieństwie do ludzi z pokoleń X i Y Zetka nie skupia się na porównywaniu najbardziej korzystnych ofert. Wybiera produkty „fajne”, a więc korzystne zarówno w chwili zakupu, jak i podczas obsługi. To również produkt, którym można się pochwalić przed innymi. Zetka ma o wiele bardziej skomplikowane podejście do decyzji zakupowej — to nie jest transakcja, tylko customer experience, a więc cały ekosystem wartości, począwszy od personalizacji, skończywszy na podejmowaniu decyzji, która ma wpływ na otoczenie — opowiada Artur Zabielski.

Co istotne, pokolenie Z trudno dziś przekonać konwencjonalną reklamą.

— Te osoby funkcjonują często w grupach na Facebooku, które podejmują zbiorowe decyzje. Są to grupy bardzo zróżnicowane, potrafią więc doskonale ocenić przez wiele pryzmatów, czy produkt jest dobry, czy zły — przekonuje Artur Zabielski.

Nowe podejście pokolenia Z stanowi więc nie lada wyzwanie dla doradców finansowych i ubezpieczeniowych.

— To pokolenie już nie ufa celebrytom. Zetki przeważnie poszukują informacji wśród ludzi takich jak oni, np. wśród youtuberów, którzy są ich rówieśnikami — mówi Sławomir Tryfon, dyrektor departamentu ubezpieczeń życiowych w Uniqa.

Dodaje, że Zetki chcą też mieć wpływ na ostateczny kształt kierowanej do nich oferty. To także wymaga od sprzedawców wyjścia z dotychczasowych schematów działania.

Rozwój i partnerskie relacje

Zetki są też pierwszym polskim pokoleniem, które wchodzi na rynek pracy przy jednocyfrowym bezrobociu. Są bardzo świadomymi pracownikami.

— To osoby otwarte, nastawione na samorozwój oraz tzw. multitasking, czyli wielozadaniowość. Żyją w dynamice zmian, są elastyczne i — co bardzo istotne — oczekują tzw. feedbacku. Jeśli go nie otrzymają, zaczynają się zastanawiać nad zmianą miejsca pracy. I nie chodzi tu o kwestię lojalności. Jest to prosty mechanizm — osoba, która widzi, że się nie rozwija, szuka innych rozwiązań dla siebie — zauważa Małgorzata Mudyna, branch manager w Randstad Polska.

Według raportu SpotData i firmy Provident przy wyborze miejsca pracy Zetki kierują się w pierwszej kolejności dobrą atmosferą i relacjami z ludźmi (50 proc.), dobrą lokalizacją i szybkim dojazdem do pracy (44 proc.). Stabilność zatrudnienia jest dopiero na trzecim miejscu (40 proc.), podczas gdy dla osób z pokolenia Y — na pierwszym (54 proc.). Dla Zetek ważny jest elastyczny czas pracy oraz możliwości rozwoju i zdobywania nowych umiejętności. Młodzi ludzie wiedzą przy tym, że dziś rynek pracy jest bezpieczny, więc o lojalność pracowników trzeba umieć zadbać.

— Zetki zadają często pytania: „Pracodawco, jak we mnie zainwestujesz? Co mogę osiągnąć? Jak mogę się rozwijać?” — tłumaczy Małgorzata Mudyna.

Pracodawcy muszą więc znacznie uważniej niż kiedykolwiek wcześniej obserwować trendy, a także nie mogą lekceważyć tego, co Zetka ma do powiedzenia.

— To już nie te czasy, gdy w ogłoszeniach o pracy firma zachęca kawą, świeżymi owocami czy casual friday. Dziś młodzi ludzie wybiorą pracę ze znanym youtuberem albo zachęci ich perspektywa walki o wspólne dobro — wyjaśnia Wojciech Kardyś, influencer & social media consultant.

Maja Chabińska-Rossakowska, dyrektor Pionu HR ING Banku Śląskiego, zwraca uwagę, że Zetki, oczekują tego od pracodawcy, na co liczy każdy współczesny pracownik, czyli zaufania, wolności i właściwego traktowania. Chcą uchodzić za partnera, nie podwładnego. Chcą być wysłuchane.

— Pokolenie Z nie dość, że ma nieskończone możliwości na dzisiejszym rynku pracy, od dzieciństwa dostawało od swoich rodziców pozytywne wzmocnienia. I tego samego oczekuje w pracy. Co to oznacza? Po pierwsze, minimalne pensje nie dają żadnej motywacji. Rośnie znaczenie sfery komunikacji, pozbawionej „korpomowy”, a także przyjazne miejsca pracy. Pamiętajmy, że Zetki wnoszą zupełnie inną jakość w postaci tzw. life-work balance — opowiada Maja Chabińska- Rossakowska.

Duże oczekiwania

Nowy trend widać też wśród samych pracodawców — na rynku zatrudnienia dyplomy zaczynają tracić na znaczeniu. Nawet w branży finansowej, w której podstawy edukacji są niezbędne, coraz częściej w procesie rekrutacji zwraca się uwagę na umiejętności interpersonalne, doświadczenie i wiedzę wyniesioną z poprzednich miejsc pracy.

— Z kolei giganci technologiczni jak Facebook, Google czy Amazon w ogóle przestali brać dyplom pod uwagę. Teraz dla nich liczy się wyłącznie doświadczenie oraz to, czy dana osoba ma potencjał — zauważa Wojciech Kardyś.

Ile Zetki chcą zarabiać? Według badań SpotData najmłodsze pokolenie najczęściej wskazywało zarobki do 3 tys. zł na rękę (36 proc.) oraz między 3 a 4 tys. zł (25 proc.). I prawdopodobnie ich oczekiwania finansowe w przyszłości będą znacznie bardziej wygórowane niż oczekiwania milenialsów. Zdaniem ekspertów SpotData i firmy Provident to dobra zmiana dla gospodarki, gdyż pracodawcy będą musieli więcej zainwestować w swoją kadrę i lepiej ją wyszkolić, co naturalnie przełoży się na podniesienie produktywności. Niestety Zetki charakteryzuje niska wiedza ekonomiczna. Na pytanie „Wyobraź sobie, że ulokowałeś swoje pieniądze w banku na lokacie oprocentowanej w wysokości 5 proc. rocznie, a inflacja w tym samym czasie wyniosła 3 proc. Ile w ciągu roku zarobisz na takiej lokacie?”, najgorzej odpowiadali właśnie przedstawiciele pokolenia Z. Tylko 38 proc. odpowiedziało poprawnie, 36 proc. nie znało odpowiedzi, a błędną wskazało 26 proc. Co więcej, według danych Krajowego Rejestru Długów zadłużenie młodych Polaków do 25. roku życia między 2013 r. a końcem I kwartału 2019 r. zwiększyło się z ok. 43 mln do 637 mln zł, czyli prawie 5-krotnie.

— Ta niefrasobliwość Zetek w spłacie swojego zadłużenia i brak podstawowej wiedzy ekonomicznej mogą w przyszłości wywołać katastrofalne skutki zarówno dla nich samych — w związku z gospodarowaniem własnym budżetem i zaciąganiem większych pożyczek — jak i nawet całości sektora finansowego — prognozuje Ignacy Morawski.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Materiał partnera

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu