Ostatnia sesja tygodnia na amerykańskich rynkach akcji miała spokojny przebieg, dopiero w końcówce handlu ożywił się popyt. Na nastroje inwestorów wpływały doniesienia z Chin, gdzie niezmiennie rośnie liczba zarażonych koronawirusem, a także dane makro w USA. Sprzedaż detaliczna w styczniu nie wywołała jednoznacznie pozytywnej reakcji, zwracano głównie uwagę na sygnały słabnięcia konsumpcji. Nie było także wyraźnej reakcji inwestorów po publikacji wstępnych danych o wskaźniku nastrojów konsumentów w lutym, który znalazł się najwyżej od 2 lat.

Na zamknięciu rosła wartość 8 z 11 głównych segmentów S&P500. Największym popytem cieszyły się REITy (1,1 proc.) i spółki użyteczności publicznej (0,65 proc.). Najgorzej na tle rynku wyglądał segment energii (-0,8 proc.), choć ropa zdrożała w piątek wyraźnie po doniesieniach, że niezależne chińskie rafinerie znów zaczęły kupować ropę.
Na zamknięciu drożało 52 proc. spółek z S&P500.
Z 30 blue chipów ze średniej Dow Jones kursy połowy rosły, a drugiej spadały. W trójce najmocniej drożejących znaleźli się operatorzy systemów płatności kartami Visa (1,4 proc.) i American Express (1,0 proc.) oraz Home Depot (1,1 proc.), który drożał po informacji, że duża część wzrostu sprzedaży detalicznej w styczniu, to zasługa sieci sklepów z artykułami budowlano-montażowymi. Z raportu o sprzedaży wynikało także, że słabo wypadły w styczniu apteki i być może dlatego Walgreens Boots Alliance znalazł się w trójce najmocniej przecenionych blue chipów (-1,3 proc.). Dopełniły ją Chevron (-1,4 proc.) i IBM (-2,3 proc.).