Nowe wprowadzacie, starego nie znacie

Rafał Kerger
21-03-2006, 00:00

Ulga sportowa nie wniosła ożywienia do polskiego sponsoringu. Stare sposoby są dla firm lepsze — twierdzą specjaliści

Polski sport narzeka na chroniczny brak gotówki. Ledwie zipią tak zasłużone kluby piłkarskie, jak Górnik Zabrze czy Polonia Warszawa. A Monika Wołowiec, pierwsza polska skeletonistka na zimowych igrzyskach, do olimpijskiej ekipy w Turynie zakwalifikowała się dzięki samotnym przygotowaniom i startom opłacanym z własnej kieszeni.

Powodów takiego stanu rzeczy jest sporo, ale niebagatelną rolę odgrywają nieefektywne przepisy o księgowaniu sponsorskich wydatków przez firmy.

Jałowa ulga sportowa

1 stycznia 2006 r. weszły w życie przepisy mające ułatwić firmom sponsorowanie sportu. Dzięki tzw. uldze sportowej, dodanej do ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych i do ustawy o podatku od osób prawnych, można odliczyć od podstawy opodatkowania wydatki — nieprzekraczające 10 proc. dochodu, poniesione na działalność klubów. Pod warunkiem jednak, że mają one osobowość prawną i licencję sportową oraz skupiają co najmniej 50 zawodników, w tym 30 juniorów.

Co te przepisy zmieniły? Dla firm sponsorujących lub chcących łożyć na sport, nic. Poza tym, że Ministerstwo Finansów podniosło larum, gdy wyszło na jaw, że najprawdopodobniej odpis ten spowoduje, iż dzięki kupieniu biletu na mecz lub karnetu na zajęcia aerobiku przeciętny Kowalski może zapłacić mniejszy podatek. Ulga funkcjonuje, choć przepisy zaskarżyło Ministerstwo Finansów do Trybunału Konstytucyjnego.

— To jałowy przepis. Nie znam firmy, która by z ulgi sportowej korzystała — mówi Artur Popko, prezes Profesjonalnej Ligi Piłki Siatkowej SA.

— Obowiązujące przed 1 stycznia 2006 r. sposoby rozliczania sponsoringu są efektywniejsze — dodaje Andrzej Ladziński, doradca podatkowy kancelarii Grynhoff, Woźny i Wspólnicy, oraz kilku organizacji sportowych.

Umowa o usługę

Paweł Szataniak, prezes Pamapolu z Ruśca pod Bełchatowem, niegdyś sponsor siatkarskiego AZS Częstochowa, dziś łoży — jak wynika z naszych źródeł — ponad milion złotych rocznie na całą Polską Ligę Siatkówki.

— Sponsoring to w naszym przypadku zapłata za świadczenie marketingowe, nielimitowaną reklamę publiczną — mówi Paweł Szataniak.

— W takim wypadku firma otrzymuje fakturę za usługi marketingowe świadczone przez klub lub związek sportowy w zamian za przekazane pieniądze — na przykład logo sponsora jest na bannerach, koszulkach zawodników. Nawet jeśli jest sponsorem tytularnym lub strategicznym, może wydatki na sponsoring od razu ująć w kosztach uzyskania przychodów — wyjaśnia Andrzej Ladziński.

— Gdyby sponsor zrezygnował z umowy o świadczenie usług marketingowych, miałby dłuższą drogę do księgowania tego wydatku. Jeśli by przekazał darowiznę klubowi, a potem chciał skorzystać z tak zwanej ulgi sportowej, mógłby odjąć przeznaczone na sponsoring pieniądze od podstawy opodatkowania dopiero w rocznym rozliczeniu podatków. A tak, ujmuje je w kosztach od razu po otrzymaniu faktury — komentuje Michał Zwyrtek z Europejskiego Centrum Doradztwa i Dokumentacji Podatkowej.

Problem pojawia się, gdy sponsorowana organizacja, np. stowarzyszenie sportowe, nie prowadzi działalności gospodarczej i nie może wystawiać faktur. I wtedy jest jednak wyjście.

— Można podpisać umowę o prawo do korzystania z tytułu sponsorskiego i kwotę tej zapłaty zaksięgować w kosztach — tłumaczy Andrzej Ladziński.

Po co zatem firmom ulga sportowa? Oto jest pytanie.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Rafał Kerger

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Podatki / Nowe wprowadzacie, starego nie znacie